Felieton Jana Pokrywki – luty 2026 r.
Na początek o WOŚP, jak co roku ale krótko: Owsiak nie jest żadnym fenomenem, tak jak nie był nim Kotański. To są naśladownictwa, jeden zrobiony został na podobieństwo Jimmiego Saville’a a drugi na podobieństwo Vincenzo Muciolliego. Być może wszyscy czterej są częścią tego samego projektu.
Robi się jaśniej
Od grudniowego przesilenia, które niemal znalazło odbicie we wszystkich religiach, jako moment powrotu do życia świata i przyrody, robi się jaśniej. Ale to jeden tylko aspekt, nas interesuje aspekt zdrowotny, a ten nie jest bez znaczenia i być może był także istotny w czasach pierwotnych. Bo trudno uwierzyć, że ludzie, którzy potrafili obliczyć moment przesilenia słonecznego, nie zauważyli związku światła ze zdrowiem.
A jest przecież jest on oczywisty. We dnie słoneczne czujemy się lepiej niż w pochmurne, w okresie wiosenno-letnim (z późnym latem włącznie) chorujemy mniej niż w jesienno-zimowym. Słońce, o czym już kiedyś była mowa, to „twórca” witaminy D.
Najbardziej znane hormony, takie jak kortyzol, insulina, estrogen, testosteron, melatonina czy serotonina, mają swoje określone zadania i działają w precyzyjnie ustalonym rytmie. Jakiekolwiek odchylenie może się więc przełożyć na kondycję fizyczną lub psychiczną.
Na słońce nie mamy wpływu, ale jakoś trzeba sobie radzić „aby do wiosny”.
1. Pierwsza rzecz ważna dla organizmu to „doświetlony” poranek – jak najwięcej światła po obudzeniu się, np. spacer 30-60 minutowy. No i trochę możemy pooszukiwać aby nie zakłócać zegara biologicznego stosując lampę do fototerapii (5-10 tys. luxów) przez kilkadziesiąt minut, co zsynchronizuje nasz metabolizm.
2. W ciągu tych dni należy przebywać w jak najjaśniejszym otoczeniu, gdyż w ten sposób wzmacnia się amplituda rytmu dobowego (różnica między światłem dnia a nocy). Po południu, kiedy odzywa się zmęczenie, zamiast kolejnej kawy, lepiej wyjść na kilkunastominutowy spacer.
3. Na 2-3 godziny przed snem dobrze jest ograniczyć jasne i zimne światło niebieskie, które oszukuje mózg, że jest dzień i zaburza produkcję melatoniny. Jeśli już, to najlepsze jest najsłabiej działające światło czerwone.
4. W nocy najlepiej spać w całkowitej ciemności, wyłączając wszystkie źródła światła, a jeśli to niemożliwe, można zastosować opaskę na oczy.
5. Zsynchronizować posiłki z zegarem światła. Tu daje znać stara zasada: śniadanie jedz jak król, kolację – jak żebrak. Optymalne są 2 posiłki dziennie, o czym była już mowa przy okazji diety keto.
Pejoratywy braci Rodzeń
Dziś trochę o konkurencji, czyli o braciach Rodzeń posiadających swój kanał na YT i in. soc-mediach. Jak każdy, kto tam zajrzał wie, że propagując właściwe podejścia do zdrowia, trochę się hamują, bo wciąż są praktykującymi lekarzami, ale ja nie o tym, a bardziej o komentarzach pojawiających się pod ich filmami. Jak zwykle trochę jest pozytywów, a trochę nie, (nie blokują komentów). Np. pod filmami propagującymi dietę keto jest sporo takich, że po zastosowaniu diety ktoś źle się poczuł, ktoś inny dostał wysypki, kogoś zemdliło, itp.
Jeśli pominąć urzędowych hejterów, trzeba coś do tego dodać. Dieta keto jest nie dla każdego, a w każdym razie nie jednakowa dla każdego.
Nie wspomniano bowiem o ważności badania nietolerancji pokarmowych, gdyż typowe diety ketogeniczne opierają się na jajkach i produktach mlecznych, które dość często są nietolerowane. Ale jak zwykle i w tym przypadku, diabeł tkwi w szczegółach i o tym należy tu powiedzieć. Bo czym tak naprawdę jest dieta ketogeniczna? To proporcją między tłuszczem, białkiem i węglowodanami przy czym węglowodanów ma być na dobę nie więcej niż 20 gram.
W internecie możemy znaleźć sporo przepisów potraw i składów dań ketogenicznych i chwała za to ich twórcom. Ale jeżeli w diecie ketogenicznej nie uwzględnimy sprawy kluczowej dla zdrowia, czyli nietolerancji pokarmowych, to w znaczącym procencie dieta ta zamiast doprowadzać do wyzdrowienia doprowadza jeszcze do zaostrzenia objawów chorobowych, które miała przecież zredukować.
Z grubsza każdy może, obserwując reakcje swojego organizmu, poznać co szkodzi bardziej, co mniej, a co wcale. Ale można całkiem dokładnie określić, co szkodzi najbardziej. W tym celu należy odszukać firmę diagnostyczną, która przeprowadzi badanie w kierunku nietolerancji pokarmowych przeciwciała klasy IGG - od IGG 1 do IGG 4 i zbada krew w tym kierunku.
W ostatnim czasie mamy dobre doświadczenia z badaniami krwi na nietolerancje pokarmowe z firmą Cambridge diagnostics.
Czy jednak osoby, które nie mają wykrytych produktów spożywczych nietolerowanych, mogą zastosować skutecznie dietę ketogeniczną?
Otóż tak, dla nich stworzyliśmy nasz złoty standard ketogeniczny i w dodatku przeciwzapalny, ustalając potrawę, którą bezpiecznie można spożywać nawet przez wiele miesięcy, gdyż zapewnia wszystkie podstawowe składniki odżywcze.
Po pierwsze kupujemy dwa produkty:
Pół kilo boczku, jednak może być dowolne mięso, niemniej proporcja między mięśniami a tłuszczem ma być podobna czyli jeden do jednego.
Po drugie – półtorej kilo różnych warzyw (marchewka, pietruszka, kalafior, papryka, cebula, czosnek, brokuły, kapusta) to, co się lubi. Ostatecznie można użyć mieszanki mrożonej.
Tłuste mięso, załóżmy boczek, albo mielimy albo kroimy w kostkę i na małym ogniu na patelni wytapiamy aż tłuszcz wypłynie. Osobno dusimy warzywa dodając tłuszcz z wytopionego boczku. Kiedy warzywa będą gotowe łączymy je z boczkiem i całość przyprawiamy (sól, pieprz, dowolnie tymianek, oregano, chili).
Wtedy mamy już gotową potrawę, którą polecamy trzymać w lodówce.
I teraz tak zwane krótkie okno żywieniowe:
Do godziny 11:00 pijemy jedynie wodę, herbatę, kawę, lub ziółka i zażywamy suplementy.
O godzinie 11:00 bierzemy odpowiednią porcję tej potrawy z lodówki, podgrzewamy na patelni, zjadamy, a następnie wypijamy 30 ml jakiejś dobrej wódeczki, nalewki, bądź bimberku, po czym wypijamy jeszcze szklankę, a nawet dwie gorzkiej i gorącej herbaty.
Pierwszy posiłek o 11:00 i drugi o 17:00 identyczny i też kieliszek 30 ml wódeczki i herbata.
W tym oknie żywieniowym czyli 11.00 do 17.00 dozwolone są ketogeniczne przekąski, takie jak:
awokado, śledź lub szprotki w oleju, wędzona słonina, czy boczek.
Nie ma ograniczeń wielkości porcji tego posiłku.
W tym czasie nie spożywamy nic innego.
Potrawa ta omija 99% produktów stwierdzonych w testach na nietolerancje pokarmowe jako nietolerowane.
A jakie to są produkty najczęściej nietolerowane, stwierdzane w testach na nietolerancje IGG w kolejności najczęściej występujących:
-Pierwsze to zboża;
-Drugie to przetwory mleczne, a w zasadzie kazeina;
-Trzecie to jajka;
-Czwarte to wszędobylskie drożdże;
-Piąte – orzechy;
-Szóste – owoce morza;
-Siódme – niektóre rośliny strączkowe oraz
-ósme to soja.
Powyższa potrawa omija wszystkie 8 najczęściej nie tolerowanych produktów i tą potrawą możemy odżywiać się długotrwale.
Na stałe jednak dieta keto nie powinna być stosowana jedynie do wyzdrowienia.
Na stałe natomiast nadaje się też dieta niskowęglowodanowa, dieta optymalna, gdzie dozwolone jest 50 gram węglowodanów a nie do 20 g jak jest w keto.
Oczywiście możemy zmieniać skład mieszanek warzywnych oraz rodzaje mięs, byle zachować tę proporcję między tłuszczem i mięśniem – po połowie.
Tercet długowieczności
Podążając drogą ku długowieczności należy zwrócić uwagę na 3 związki: spermidynę, fisetynę i ergotioneinę, coraz częściej pojawiające się w badaniach dotyczących długowieczności.
Co je łączy? Łączy je autofagia.
W uproszczeniu, autofagia to naturalny proces samooczyszczania się komórek i polega na rozpoznaniu i rozkładzie przez komórkę swoich uszkodzonych lub zużytych elementów i ich recyklingu, by potem wykorzystać ponownie „odzyskane” składniki do budowy nowych struktur.
Z wiekiem autofagia słabnie, przez co w komórkach zaczynają się gromadzić „odpady metaboliczne”, przyspieszając starzenie tkanek i sprzyjając rozwojowi chorób związanych z wiekiem.
A zatem aktywacja autofagii spowalnia procesy starcze, poprawiając:
- wydolność i żywotność komórek;
- zdolność organizmu do regeneracji;
stając się mechanizmem odmładzania komórek naszego organizmu.
Ale wróćmy do naszego tercetu:
1/ Ergotioneina to aminokwas o silnym działaniu przeciwutleniającym, a także przeciwzapalnym, chroniący komórki przed uszkodzeniami. Może także blokować odkładanie się blaszek amyloidowych, co czyni ją potencjalnym wsparciem w profilaktyce chorób neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Alzheimera.
2/ Spermidyna jest naturalnym związkiem bioaktywnym występujący w naszych komórkach i w niektórych produktach spożywczych. Oprócz pobudzania autofagii:
- wspiera pracę mitochondriów – „elektrowni” komórkowej, produkującej życiodajną energię.
- zmniejsza sztywność tętnic;
- chroni nerwy przed uszkodzeniami;
- spowalnia pogarszanie się pamięci postępujące z wiekiem.
Ergotioneinę i spermidynę znajdziemy w grzybach, ale też w: kiełkach pszenicy, brokułach, kalafiorze, groszku, szparagach, szpinaku, kapuście, mango, arbuzie.
3/ Fisetyna to flawonoid występujący m. in. w truskawkach, jabłkach, winogronach, kiwi, jarmużu, cebuli.
Nie tylko wspomaga autofagię, ale też wykazuje tzw. działanie senolityczne, tj. pomagające usuwać z naszego organizmu starzejące i kumulujące się w tkankach komórki, wydzielające substancje prozapalne, które jeszcze bardziej przyspieszają zmiany starcze w ciele człowieka.
Fisetyna poprawia stan układu sercowo-naczyniowego, mózgu i sprawność umysłową, korzystna jest dla wątroby, zmniejszając ryzyko jej stłuszczenia. Ponadto zmniejsza ryzyko insulinooporności i cukrzycy typu 2;
Dzięki sezonowym, przeciwzapalnym produktom, obniża stany zapalne, łagodząc choroby stawów i jelit, a także poprawia jakość snu, zmniejsza się ryzyko przytycia czy odczucia nadmiernego zmęczenia.
Dyktatura administracyjno-policyjna
coraz bliżej, oczywiście pod hasłami „bezpieczeństwa” i „dla naszego dobra”.
7 listopada Sejm przegłosował nowelizację ustawy „Prawo o ruchu drogowym”, które zmienia postrzeganie bezpieczeństwa na drogach. Dla naiwnych to długo wyczekiwane zaostrzenie kar dla piratów drogowych, dla przytomnych – przesadna i nieprzemyślana ingerencja państwa w swobody obywatelskie. Sprzeciw budzą przede wszystkim przepisy przewidujące karę więzienia za przekroczenie prędkości, dożywotnie pozbawienie prawa jazdy, konfiskatę mienia za wykroczenia karno-administracyjne oraz zakaz organizowania spotkań z udziałem powyżej dziesięciu samochodów.
Niebezpieczeństwo polega na tym, że:
1. Kara więzienia za przekroczenie prędkości nie jest walką z piratami drogowymi, lecz bezpośrednim przeniesieniem odpowiedzialności administracyjnej do kodeksu karnego.
2. Dożywotnie pozbawienie prawa jazdy – kara wieczysta to konstrukcja nieproporcjonalna do winy, nieludzka, sprzeczna z Konstytucją oraz sprzeczna z postanowieniami ETPCz.
3. Konfiskata mienia za przewinienia administracyjne jest przeniesieniem mechanizmu konfiskaty prewencyjnej, stosowanej w dyktaturach i w prawie wojennym. To jedno z najcięższych naruszeń prawa własności.
Jeśli władza może odbierać mienie bez wyroku sądu, to obywatel:
nie ma prawa,
nie ma obrony,
nie ma ochrony konstytucyjnej.
4. Zakaz zgromadzeń powyżej 10 samochodów – to jest zamach na:
wolność zgromadzeń,
wolność wyrażania opinii,
prawo do stowarzyszania się,
swobodę przemieszczania się,
a więc sprzeczne z art. 57 Konstytucji, co nie jest przypadkiem — to administracyjny kaganiec na społeczeństwo.
W praktyce oznacza to, że władza wykonawcza przejmuje funkcje sądownicze, które powinny należeć wyłącznie do sądu. Społeczeństwo jest traktowane jak grupa poddanych, nie obywateli, a prawo przestaje być ochroną — staje się instrumentem zastraszania. Jest to fundamentalna zmiana ustroju, wprowadzona tylnymi drzwiami, pod pozorem bezpieczeństwa.
Koszmar dyktatorski już się zaczął.
Jan Pokrywka








