Felieton Jana Pokrywki – październik 2026
Astroturfing
Co to takiego? O tym za chwilę. Teraz o prezydencie Nawrockim.
Czasami trudno ocenić, czy jest on za, czy przeciw, czy jednocześnie za jednym i drugim. Śledzimy tu projekt ustawy zwanej w skrócie Lex Szarlatan, mającej ustanowić monopol kilku firm farmaceutycznych z Big Pharmą na czele. Wiele pism, monitów i innych form sprzeciwu wobec tego najoczywistszego naruszenia naszych praw zostało doń skierowanych, podobnie jak apele z drugiego bieguna. I co? Prezydent najlepiej zrobiłby wetując ją, czyli uwalając. Zamiast tego skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, którego wyroki są niezbadane. Może okazać się, że TK uzna ustawę za zgodną z konstytucją, za niezgodną w całości lub w w części zapisów. W pierwszym i ostatnim przypadku ustawa wróci choć w różnej formie, a wiadomo, że jeżeli wejdzie w życie nawet okrojona, z czasem jej macki obejmą coraz większe obszary. A przecież nie o to chodzi. Podobno za ustawą lobbowało wiele organizacji noszących w tytule dobro pacjenta. I tu dochodzimy do zagadki astroturfingu.
Otóż jest to zjawisko stwarzające iluzję oddolnych, niezależnych ruchów społecznych, formalnie nie związanych z oficjalnymi strukturami. Weźmy na tapetę taki oto przykład:
Ksiądz Bartosz Nowak przewodniczy Instytutowi Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, który zasilany jest 3 milinami zł. Sponsorami są m.in. MSD Polska (1,2 mln) 180 tys. zł Pfhizer oraz kilku pomniejszych.
Oni to, i kilka innych wspomaga RPP, który przygotował szablon petycji, a który posłużył organizacjom astroturfingowym. A skoro tak, należy zauważyć, że za tym stoi aparat państwowy, którego ogniwem jest RPP. Wniosek? To aparat państwowy stał się obrońcą interesów koncernów farmaceutycznych. Czy o taki państwo nam chodzi?
Świat w hologramie
Afera goni aferę, jedna przykrywa poprzednią. Żyjemy w świecie tak szybkich wydarzeń, że nie wiadomo, które są prawdziwe. Jedna z ostatnich, tj. wyciek danych medycznych miała przykryć inne afery przykrywające się po kolei jak jachty za KPO, horror w prosektorium, dwie afery kłodzkie, szpital południowy, wydatki popowodziowe, tyle że wyciek miał miejsce w 2024 roku, a więc odgrzewany kotlet, bo innego na czas nie znaleziono. Z kolei zegarek Piesiewicza za 40 tys. zł wg jednej wersji, a wg innej to kwota w dolarach, ma przykryć nieudaczność mianowań Tuska na patologie w służbie zdrowia, itd.
Można odnieść wrażenie, że żyjemy w metawersum czy metaświecie, czyli w wirtualnej przestrzeni, w której ludzie mogą wchodzić w interakcje z otoczeniem i innymi użytkownikami za pomocą awatarów, tak jak w prawdziwym świecie, ale w środowisku cyfrowym.
Słuchamy animowanych awatarów recytujących „wiadomości z kraju i ze świata”.
AI (sztuczna inteligencja) tworzy taką właśnie rzeczywistość. Nawet programy rządowe za setki milionów. Początkowo działała wg algorytmów ścisłych twierdzeń logicznych, ale zrobiono krok naprzód i pozwolono maszynie działać wg prawdopodobieństwa, tj. w przybliżeniu. Niektórzy agenci AI zaczęli tworzyć własne strony internetowe, oferować usługi, włamywać się do systemów czy wysyłać spam.
Nastał moment „osobliwości” - AI osiąga zdolność do samodzielnego ulepszania swojego kodu.
Jaka jest droga wyjścia? Trzeba wrócić do człowieczeństwa, bo jak twierdził Heidegger, jeśli człowiek zostanie pozbawiony wewnętrznej możliwości duchowego zwrotu i przebudzenia, nie będzie się niczym różnił od maszyny, która stała się „ludzka”, bo człowiek upodobnił się do niej odrzucając możliwość wewnętrznego przebudzenia.
Istnienie prawdy obiektywnej jest fundamentem, warunkiem sine qua non przebudzenia, zaś twierdzący inaczej nie potrafią posługiwać się logiką i syntezą ulegając narzucanej narracji. Wierzą w to co widzą nie wiedząc, co stwierdza choćby fizyka kwantowa, w świat niewidzialny, który stanowi 95% świata materialnego. Dotyczy to także tzw. elit: 95% rzeczywistości jest poza ich świadomością.
Nie tylko cholesterol 2
Od pewnego czasu obalamy tu teorię cholesterolową, jako główną przyczynę miażdżycy. Oto kolejna.
Proponian imidazolu (ImP) – bakteryjny metabolit (produkt przemiany materii) sprzyja oporności na insulinę, ale co gorsza rozwojowi miażdżycy i to bez udziału cholesterolu. Powstaje w jelitach w wyniku cukrzycy typu II.
Jak ImP może wpływać na blaszkę miażdżycową?
1. ImP powstaje w jelicie w wyniku metabolizmu histydyny przez określone mikroorganizmy. Następnie może przedostawać się do układu krążenia.
2. ImP działa na receptor imidazolinowy I1 (I1R/nischarin) znajdujący się m.in. w komórkach układu odpornościowego uczestniczących w tworzeniu blaszki, co nasila odpowiedź zapalną.
3. Więcej zapalenia w ścianie tętnicy to przewlekły stan zapalny – jeden z mechanizmów powstawania i progresji blaszki miażdżycowej.
4. Uszkadza funkcję śródbłonka zaburzając m.in. zdolność do naprawy uszkodzonego naczynia.
Szczególnie ciekawy jest efekt niezależny od cholesterolu. W modelach mysich podatnych na miażdżycę podawanie ImP zwiększało rozwój zmian miażdżycowych bez zwiększenia stężenia cholesterolu we krwi. Oznacza to, że ImP może wpływać na miażdżycę poprzez mechanizmy immunologiczne i zapalne, a nie wyłącznie poprzez zmianę profilu lipidowego.
A co z ludźmi?
W dwóch niezależnych grupach ludzi wyższe stężenie ImP we krwi wiązało się z cechami aktywnej, zapalnej miażdżycy.
W badaniu obejmującym 831 osób poddawanych diagnostyce kardiologicznej stężenie ImP było związane z większym prawdopodobieństwem choroby wieńcowej, a badania eksperymentalne potwierdziły jego niekorzystny wpływ na śródbłonek.
Wniosek: ImP może być jednym z elementów łączących mikrobiotę jelitową z przewlekłym stanem zapalnym, dysfunkcją śródbłonka i miażdżycy. Co więcej, zablokowanie ImP zahamowało rozwój miażdżycy w badaniach na myszach, więc jest to potencjalny nowy cel terapeutyczny.
A więc kolejny gwóźdź do trumny teorii cholesterolowej.
Czy będziemy szczęśliwi?
W swoim eseju „Anatomia Państwa” Murray Rothbard zdefiniował państwo jako zorganizowaną grupę przestępczą posiadającą monopol na przemoc. Pomińmy w tej chwili argumenty na rzecz tej definicji, bo chodzi o coś innego. Alexis de Tocqueville z kolei zauważył, że nie ma takiego przestępstwa, którego nie popełni skądinąd łagodny i liberalny rząd, jeżeli zabraknie mu pieniędzy. Zestawmy te dwie tezy z obecną rzeczywistością.
Polska jest takim państwem 1/2, czyli połowicznym. Bo niby ma konstytucję, organy władzy, itp., to z drugiej strony, jako członek Unii Europejskiej, takiego para-państwa, implementuje unijne prawo do swojego. Tak, czy owak, Polska, podobnie jak Unia cierpi na brak pieniędzy, stąd różne próby zaradcze.
No dobrze, ale skąd państwo może brać pieniądza? Ma tu trzy główne źródła: podatek od sprzedaży (VAT), podatek od dochodów oraz podatek od własności. Dwa pierwsze już działają, ale zagrożeniem jest ten trzeci.
Jeszcze w kwietniu, o czym media milczą, Komisja Europejska przygotowała pod rozwagę projekt, o opodatkowaniu własności. A co to własność? Ano to, co posiadamy: środki pieniężne, nieruchomości, precjoza, itd., jednym słowem wszystko. To oczywiście nie likwiduje własności w całości, ale niewątpliwie jest to pierwszy krok w tym kierunku.
A co w zamian? Jak to, nie pamiętacie? Klaus Schwab powiedział wyraźnie: nie będziecie nic mieć, ale za to będziecie szczęśliwi. Gdyby ktoś zapomniał: Schwab to założyciel i dowódca Światowego Forum Ekonomicznego co oznacza, że jest to projekt globalny, w ramach NWO.
A siła Nowego Porządku Świata nie wynika z genialności jego architektów, lecz z bierności i łatwowierności mas, które rezygnują z zadawania pytań o źródła i cele narzucanych im zmian. Ostateczną tarczą przed jakąkolwiek formą totalitarnej kontroli pozostaje zawsze indywidualna świadomość, krytyczne myślenie i odwaga do poszukiwania prawdy poza oficjalnie zatwierdzonym kanonem.
No i najważniejsze. Czy w najgorszym przypadku na pewno będziemy szczęśliwi?
Jan Pokrywka






