Felieton Jana Pokrywki – wrzesień 2026

!jan-pokrywka.jpg

Nie tylko cholesterol
a nawet nie przede wszystkim jest przyczyną miażdżycy. Mamy wciąż nowe ustalenia.
Mało kto słyszał o glikokaliksie, a szkoda, bo jest to pierwsza linia obrony naczyń krwionośnych. To zewnętrzna warstwa otaczająca błonę komórkową, czyli, że zbudowany jest z białka. Jego funkcje są kluczowe:
1. mechaniczna ochrona przed uszkodzeniami naczyń krwionośnych,
2. regulacja przepuszczalności naczyń,
3. utrudnianie przylegania płytek krwi i leukocytów, czyli zmniejsza ryzyko wykrzepienia krwi w tętnicy wieńcowej, a zatem działa przeciwzakrzepowo przez integrację z białkiem osocza i komórkami plazmatycznymi,
4. pobudza produkcję tlenku azotu, który rozszerza naczynia i działa przeciwzapalnie,
5. prawidłowy glikokaliks chroni przed wnikaniem LDL (tj. „złego” cholesterolu) do ścianek tętnic.
Ale co jeśli glikokaliks nie jest prawidłowy? Powoduje największe ryzyko miażdżycy? Co go uszkadza?
1. Hiperglikemia (za dużo cukru we krwi), spowodowana np. pełnoziarnistym pieczywem,
2. hiperinsulinemia, tj. za dużo insuliny wydzielanej przez trzustkę jako skutek spożywania węglowodanów,
3. nadciśnienie tętnicze (jest też objawem insulinooporności),
4. przewlekły stan zapalny (węglowodany),
5. palenie tytoniu.
Miażdżyca to gromadzenie utlenionego LDL w ścianach naczyń krwionośnych i występuje najpierw w miejscach uszkodzonego glikokaliksu. Obala to ciągle jeszcze panującą teorię cholesterolową i zagraża sprzedaży leków na cholesterol – będących jednym z największych sukcesów komercyjnych. W rzeczywistości LDL pojawia się jako „strażak” na stany zapalne.
Złuszczanie glikokaliksu i dysfunkcje naczyniowe to kluczowe przyczyny miażdżycy.

Mity współczesnej ekonomii
Nawet w średniowieczu ludzie przejawiali więcej zdrowego rozsądku niż dziś. Wiara w przekaz medialny jest ciągle duża, choć tu i tam zdarzają się przebłyski zdrowego rozsądku. Weźmy ekonomię. Ciągle każe nam się wierzyć w różne gusła, gdy tymczasem pieniądz jest narzędziem sprawowania władzy. Banki poprzez udzielanie kredytów kreują pieniądz. Pieniądz dłużny to zapis księgowy tworzony z powietrza. Ujmę to w kilku zasadach:
1. Iluzoryczność; pieniądz zamiast być dobrem, stał się zobowiązaniem.
2. Asymetria wyzysku – bank tworzy pieniądz z niczego, ale zabezpiecza się majątkiem dłużnika.
3. Wkalkulowany niedobór – bank kreuje kapitał na spłatę odsetek.
4. Kredyt nie powstaje z oszczędności – banki nie pożyczają depozytów lecz tworzą zapis cyfrowy.
5. Państwo zmusza obywateli do korzystania z pośrednictwa korporacji finansowych.
6. Państwo powinno dbać o budżet, spłacając dług publiczny z kreacji pieniądza przez narodowy bank centralny.
7. Drukowany pieniądz generuje inflację, zaś kredyt bankowy to inflacja z wypłukiwania pieniędzy z powietrza.
8. Suwerenność podatkowa – państwo powinno pobierać podatki aby sfinansować potrzeby społeczne, a nie na obsługę długu.

Lex szarlatan
Zapewne mało kto słyszał nazwisko: Łukasz Chmielowiec i pewnie jeszcze mniej osób wie, że zajmuje on operetkowe, choć dobrze płatne stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta. RPP nikomu nie pomógł, nawet nie zająknął się na temat rzeczywistego pogwałcenia praw pacjenta przez różne saloniki VIP i wpuszczanie VIP-ów poza kolejnością, czy restrykcjach kowidowych. Nie mówiąc już o innych patologiach, które ostatnio wypływają jak śnięte ryby w Bobrze. Za to otrzymał Chmielowiec ogromną władzę, ustawą przyjętą przez Sejm, ale nad którą Senat jeszcze nie deliberował, a Prezydent nie podpisał. Chodzi o tzw. Lex Szarlatan.
Ma ona być batem na prowadzących działalność przez podmioty nie wpisane do rejestru poprzez wydanie tymczasowej decyzji zakazującą działalności jeszcze przed ukończeniem postępowania. Co więcej RPP nakładać może kary finansowe do 1 mln zł decyzją administracyjną.
Batożonymi mają być oferujący leczenie bez kwalifikacji medycznych, promujący metody niepotwierdzone naukowo, zniechęcający pacjenta do korzystania z leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną, ale też dezinformacjom, jeśli przynoszą one korzyść.
Wątpliwości budzi ogólnikowo brzmiące stwierdzenie o eliminowaniu „praktyk pseudomedycznych”, które jest dość mgliste i może być w razie potrzeby dowolnie interpretowane. Jeszcze bardziej mowa o karaniu za odmowę „leczenia zgodnie z aktualną wiedzą medyczną”, ponieważ jak pokazała przeszłość – szczególnie ta nieodległa – za tym zwrotem zazwyczaj kryje się przypisywanie chemicznych medykamentów pacjentom na każdą możliwą dolegliwość. Największymi beneficjentami takiego stanu rzeczy są nie pacjenci, lecz koncerny medyczne, których praktyki, mimo że zgodne z prawem (choć i to nie zawsze), często są wątpliwej natury etycznej.
Co więcej, Lex Szarlatan stoi w sprzeczności z niektórymi zapisami Konstytucji, jak choćby z art. 2 (państwo prawa i o pewności prawnej), art 54 (wolność słowa), art. 45 (prawo do sądu) i art. 22 (o wolności gospodarczej).
Można być pewnym, że Chmielowiec nie stanie w obronie rzeczywistych praw pacjenta, które Lex Szarlatan narusza.

Czy III RP jest autonomiczna?
Czyli państwo, w którym nam przyszło żyć. Odpowiedź zawiera się w trzech poniższych kwestiach.
Najpierw jednak uwaga: państwo jest tym silniejsze, o ile słabsi są jego sąsiedzi. Widzimy więc, że Polska nie jest państwem silnym, bo co najmniej trzech sąsiadów jest silniejszych. Na ile więc jest autonomiczna – odpowiada cybernetyka. Mamy 3 rodzaje systemów:
1. Państwo jest autonomiczne, gdy jako system jest w pełni samodzielne, choć działa w otoczeniu.
2. Państwo sterowne – posiada władze, organy do gromadzenia i dysponowania energią, ale nie ma możliwości gromadzenie i przetwarzania informacji, w efekcie – podejmowania samodzielnych decyzji.
3. Państwo samosterowne pobiera i przetwarza informacje, tyle że strategiczne decyzje zapadają na zewnątrz.
Krótko mówiąc, państwo suwerenne posiada swój homeostat, energię i informacje, którymi może dysponować. Polska zatem, nie jest państwem autonomicznym, czyli w pełni suwerennym, lecz neokolonialnym.
Państwo neokolonialne ma te instrumenty, jak też organy władzy, ale wysyłając swoich polityków na różne stypendia zagraniczne, którzy po powrocie mają ułatwioną karierę, tworzy obce agentury a w najlepszym przypadku elity kompradorskie. Nie trzeba dodawać, że w ten sposób są sterowani z zewnątrz.
Z drugiej strony społeczeństwo, czyli konkretni ludzie nieświadomi niebezpieczeństwa jakim jest wtłoczenie ich do systemu globalnego i redukcji z poziomu systemu autonomicznego do pozycji samosterownych i sterownych. Jesteśmy na etapie, gdy wydaje nam się, że jesteśmy autonomiczni, podczas gdy jesteśmy sterowani z zewnątrz przez manipulację i propagandę, system edukacji i rozrywki.
Co zatem zrobić? Warunkiem jest własna pamięć, przewidywanie powiązane z doświadczeniem. Ludzi uzależniono od mediów, które zajmują miejsce pamięci. Podpięcie ludzi pod sieć oznacza koniec ludzi jako takich; będą żyć w sieci w czasie rzeczywistym, ale nie w rzeczywistości. Należy więc wyłączyć telewizor, tudzież inne komunikatory, a włączyć myślenie. Czego wszystkim życzę.
Jan Pokrywka