Mietek Kowalcze – z cyklu: Czytane dla fabuły (36) – Dragan, Lem i AI
Niełatwo ominąć tematy modne, bieżące i ważne a jednocześnie pozostać w świecie ulubionych fabuł. Wiadomo.
Dlatego w tym cyklu kolejny „szpagat”. Oto jaki. Popularnonaukowym podsumowaniem najnowszych rozważań na temat sztucznej inteligencji jest bez wątpienia „Quo vAIdis” Andrzeja Dragana. Fizyka, badacza i popularyzatora nauki o wyrazistej osobowości. Indywidualisty. Obdarzonego naturą zajmującego i ciekawego gawędziarza. Piszącego książki z podobną, często niepokorną, swadą.
Jego „Quo vAIdis” czyta się i z przyjemnością, i z pożytkiem. Bo to książka porządkująca wszystko to, co w tej chwili znajdujemy w nauce, w informacjach, w publicystyce, we własnym doświadczeniu wreszcie a związane ze sztuczną inteligencją. Tyle tylko jej rekomendacji.
Jej lektura dała asumpt do tego, żeby sprawdzić zagadnienie w fabułach. No cóż, w polskiej klasyce. Stąd sięgnięcie do pisarstwa Stanisława Lema. Odszukanie w jego powieściach rozważań na temat sztucznej (nie wprost tak nazywanej) inteligencji. Jej obecności u autora sporo. W „Wizji lokalnej” pojawia się na przykład dyskuter – urządzenie, które umila długą podróż Ionowi Tichemu. A czym? Ano właśnie przytaczaniem wypowiedzi wielu myślicieli. Ten wynalazek jako żywo przypomina odnajdywanie przez dzisiejszą AI fragmentów myśli, czy ich bezceremonialnie (z pominięciem praw autorskich) cytowanie. U Lema idzie to o krok dalej, bo oto czytamy prowadzone pomiędzy tymi myślicielami dyskusje. Dopasowane tematycznie, choć niejednokrotnie prezentujące odmienne poglądy. Często dość mocne, emocjonalne, nie tak poprawne i asekuracyjne jak nasza obecna sztuczna przyjaciółka.
Kwerenda u Lema, zainspirowana książką Andrzeja Dragana, trochę niespodziewanie zatrzymuje się na „Śledztwie”. Tak tak, ten trop poszukiwań okazuje się czytelniczo frapujący. Obserwujemy kolejne odsłony zagadki kryminalnej, podążamy za sugestiami wypracowanymi zarówno przez prowadzącego dochodzenie, jak i przez jego przełożonego. Z naszego punktu widzenia to ważna książka. Oto wśród bohaterów pojawia się kontrowersyjny, w dobrym tego słowa znaczeniu, doktor Sciss.
Oprócz osobistego udziału w rozwiązywaniu tajemnic kolejnych przestępstw poznajemy jego ciekawe poglądy. Na interesujący nas tutaj temat. Obserwując bowiem kierunek prac nad rozwojem narzędzi wspomagających pracę ludzkiego mózgu wyciąga mocne wnioski. Podsumowuje je pytaniami i stwierdzeniami. Przykład? Czy istnieje granica rozwoju mózgu przy pomocy dodatkowych (sztucznych) narzędzi? Czy grozi nam rosnące panowanie takiego mózgu nad procesami w społeczeństwie? Skoro jednak zbudowaliśmy taki typ inteligencji, to należy go użyć, jak? A presja (i moda) rośnie. Czy w ramach procesów, które takie narzędzie przyspieszy, wręcz wymusi, czeka nas na przykład zmiana ustroju politycznego w tym likwidacja parlamentu, bo demokracja opóźnia podejmowanie decyzji? Tyle wystarczy, bo rekomendacja przestraszy zamiast zachęcić. Jak powiada Lem „astronautyka pachnie kryminałem” i „Śledztwo” spełnia ten warunek. Wracając na chwilę do „Wizji lokalnej” warto przypomnieć, że „kultura nie znosi próżni”, czego PT Czytającym teksty w portalu serdecznie życzę. W innym przypadku, to znów Lem – z powodzeniem rozwijać się będzie ignorantyka. Z ochotą wspierana przez AI.
Andrzej Dragan, Quo vAIdis. Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2025.
Stanisław Lem, Śledztwo. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016 (pierwsze wydanie 1959).
Mietek Kowalcze









