Mietek Kowalcze: z cyklu „Czytane dla fabuły” (35) – „Jako AI nie mam własnych emocji ani gustu”

01mietek-IMG_0516.jpg

Takiej odpowiedzi udzielił mi jeden z chatów GPT na pytanie o najlepszą powieść roku 2025. Uff! Zabrzmiało to, wbrew pozorom, dobrze i ze spokojem możemy kontynuować cykl (nieregularnych) rekomendacji nazwany w portalu „Czytane dla fabuły”. Bez udziału inteligencji innej niż ludzka, za to z subiektywnymi wyborami, przekonaniami, przyzwyczajeniami i sugestiami znajomych i nieznajomych.
Przejście między poprzednim i obecnym rokiem to zwykle podsumowania. Różnorodne, publiczne i prywatne. Także te robione w sferze literatury. Mamy już za sobą swoje odkrycia z dwunastu miesięcy 2025, własne typy literackich, w tym powieściowych, naj-. I to bardzo dobrze. Można się pokusić o wspólne zestawienia i rankingi. Róbcie je, bo warto. Dorzucę jedynie dodatkową propozycję – poszerzcie je o spotkania autorskie, bo to przecież nieodłączny i ważny fragment naszego rozumienia książek. Było ich nieco w naszym mieście (i w okolicy). I pozwoliły na dobrą, naturalnie ludzką, wymianę myśli.
Tyle podsumowania, bo temperatura i kierunek rozważań na przełomie lat, na tu i teraz sprawiają, że namawiam PT Czytających po sięgnięcie po myśli, które pozwolą na to, żeby to, co obserwujemy, choć trochę zrozumieć. Pozbyć się, przy okazji, kilku złudzeń. Na początku 2026 roku więc to nie będzie fabuła. Obiecuję jednocześnie, że będzie tak jeden raz. I mam nadzieję, że słowa dotrzymam.
A co chcę zarekomendować? Otóż w poszukiwaniu rozsądnych i przekonujących sugestii w odniesieniu do wojny w Ukrainie, odległych od bieżących, medialnych analiz politologicznych (i politycznie poprawnych), namawiam, żeby sięgnąć po „Drogę do niewolności” Timothy Snydera. Tak tak wiem, książka ma już kilka lat. Nie zestarzała się jednak. Już wyjaśniam. Dwa przykłady. Jeden z powodów trwałości to precyzyjne omówienie tego, skąd się bierze niepodważalna, „boska” wręcz pozycja Władmira P. Autor wskazuje konkretne źródła, opisuje procesy medialno-społeczne, analizuje, ciekawie zestawia. A my to konkretnie widzimy na zdjęciach przedstawiających mieszkańców naszego sąsiada, którzy demonstrują poparcie z plakatami w rękach z hasłem: „Kurs Putina to zbawienie Rosji”. Skoro zbawiciel, to… No właśnie! Konsekwencje takiego podejścia i przyzwolenia są takie, jak widzimy. W Ukrainie, w świecie, w naszym kraju. Drugi. Dociekliwy naukowiec dostrzega i opisuje fakty w oparciu o ich przyczyny, w tym o te, coraz bardziej lekceważone, historyczne. Zwróćcie uwagę na rolę myśli Iwana Ilijna, którym Timothy Snyder poświęca dużo uwagi i w których odnajduje źródła działań Władimira P., jego otoczenia, sposobu budowania i respektowania prawa, kontaktów z sąsiadami, wreszcie rosyjskich mediów. Wszystkiego. A my po lekturze, skorzystamy z przestróg?
I jeszcze zasadne, proste pytanie: analizy Timothy Snydera pomogą nam sięgnąć w inny sposób po fabuły? Mam prywatną odpowiedź. Do udzielenia sobie własnej PT Czytających namawiam.

PS Tomasz Różycki, bohater ważnego spotkania autorskiego w Kłodzku, przetłumaczył i wydał „Listy do Ukrainy” Jurija Andruchowycza. Zajrzyjcie.

Timothy Snyder, Droga do niewolności. Rosja, Europa, Ameryka. Tłum. Bartłomiej Pietrzyk. Wydawnictwo Znak Horyzonty, Kraków 2019.
Mietek Kowalcze