Odreagować. Piżama

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Wybory tuż, tuż. Zaczyna się nerwówka, niektórzy nie wytrzymują ciśnienia. Przykład jednego z wiceministrów. Chłopina chciał odreagować w miłym towarzystwie koleżanki posłanki, w romantycznym tańcu i co? Przyłapał go jakiś wredny fotoreporter i teraz „piękne” zdjęcia może podziwiać każdy wyborca, zaglądający do internetu.
Przyglądając się politykom, posłom, widać, że każdy odreagowuje inaczej. Na uwagę zasługuje forma „odreagowywania”, lidera największej partii opozycyjnej, mianowicie stawia on na styl przedszkolny. Zaprasza do swojej piaskownicy (czyt. centrum programowe), kontrkandydatów w celu zabawy (czyt. debaty), na temat tego, kto uformuje ładniejszą babkę z piasku.
Przykład debat, na temat debat, czyli braku porozumienia w tej materii pomiędzy politycznymi przeciwnikami, jak i formy „odreagowywania” napięcia przedwyborczego przez polityków, posłów, wskazują, że czas na zmiany w tym temacie. Swoją drogą, ciekawe, że do tej pory nie znalazł się mądraliński od PR i nie wymyślił sposobu, dzięki któremu przeciwnicy polityczni potrafiliby spokojnie i kulturalnie ze sobą porozmawiać. Być może wydam się Szanownym Czytelnikom, osobą zarozumiałą, ale chyba odkryłam magiczny sposób na porozumienie - „piżamę”. Tak, tak piżamę. Wiem, że brzmi to abstrakcyjnie i nielogicznie, ale jest naprawdę sensowne.
Na ten pomysł wpadłam podczas tegorocznych wakacji. W pensjonacie, w którym spędzałam urlop, zorganizowano tzw.: „piżama party”. Patrząc na przekrój wczasowiczów (zgryźliwa para emerytów, nowobogackie małżeństwo z dwójką dzieci i niezliczoną ilością aparatów fotograficznych oraz kamer, kawaler - mądrala, wczasowy kasanowa), byłam pewna, że party się nie uda. Sądziłam, że nikt nie przyjdzie. Dlaczego? Bo myśmy się ledwo znosili na posiłkach! Co tu dopiero mówić o wspólnej zabawie. Ależ więc było moje zdziwienie, gdy o wyznaczonej godzinie w piżamie, w żabki, stawiłam się na imprezie i zobaczyłam, że przyszli wszyscy. Co rzuciło mi się od razu w oczy i uszy, to gwar, wszyscy ze sobą rozmawiali i to miło. Gdy weszłam na salę, gibiąc się w rytm muzyki, przypłynął do mnie kawaler - mądrala w piżamie, w słoniki. Z uśmiechem podał mi lampkę szampana i zagaił rozmową. Byłam w szoku, po tym, gdy kazałam mu spadać na początku turnusu, ignorował mnie, a teraz? Taka zmiana. Po chwili, dołączyła do nas para zgryźliwych emerytów. Ona w jedwabnej piżamie, on we flaneli w paski. Najlepiej prezentowało się nowobogackie małżeństwo. Ona swe obfite kształty otuliła piżamą w cętki pantery, a on przywdział, marszczącą się na piwnym brzuchu, piżamę w groszki.
Summa summarum, tak „obnażeni”, czyli w piżamach, wszyscy dla siebie byliśmy bezbronni. Piżama, to w pewnym sensie odzwierciedlenie naszej osobowości, pragnień. W takim stroju, trudno krytykować. Dzięki zobaczeniu w czym sypia „przeciwnik”, możemy go lepiej zrozumieć, a nawet znaleźć wspólne zainteresowania (na przykład, że podobnie jak my, ma słabość do motywów zwierzęcych w piżamie).
Zastanawiałam się, czy nie poddać mojego piżamowego pomysłu rzecznikom partii, ale zaniechałam tego. Lepiej się nie wychylać, a nuż jakiś polityk sypia nago?

Wydania: