Czy gminy Ziemi Kłodzkiej mogłyby być samowystarczalne?
Pozwoliłem sobie na analizę dochodów gmin Ziemi Kłodzkiej. Wziąłem pod uwagę ogólne dochody według wzoru obowiązującego, czyli dochody gminy w całości przekazywane do jej kasy (podatki i opłaty lokalne), dochody ze sprzedaży majątku, dochody z 37% podatku PIT (od osób fizycznych), 6,7% z podaku CIT (od osób prawnych) oraz stałe dofinansowana ze strony rządu: dotacje i subwencje (w tym jako stałą subwencję oświatową, wyrównawczą, równoważącą i uzdrowiskową). Nie brałem pod uwagę dotacji i subwencji na wykonywanie zadań zleconych gminie będących w gestii rządu, a także dofinansowań okresowych (z finansów Unii Europejskiej).
Swoje obliczenia (szacunkowe rzecz jasna) oparłem na dochodach gmin za 2012 rok (w niektórych przypadkach musiałem się posiłkować danymi z lat wcześniejszych). Od sumy ogólnej dochodów gminy za dany rok odjąłem: subwencje, dotacje stałe, które otrzymujemy od państwa, następnie odjąłem również te 37% PIT. Wyszła „goła” suma pieniędzy zarobionych przez gminę. Następnie do tej „gołej sumy” zamiast doliczyć 37% PIT-u, doliczyłem 100% jego wartości, bowiem podatek ten w całości jest wypracowany przez mieszkańców danej gminy. Podatek CIT pominąłem w dochodach danej gminy, z uwagi na „ponadgminność” takiej osoby prawnej (czyli „przekazałem w całości do dyspozycji rządu). W ten sposób wyszła mi suma dochodów gminy (co najmniej musząca pokrywać się z wydatkami rocznymi). I co się okazało?
Nawet przy 100% poborze wszystkich należności wypracowywanych w gminie bez pomocy państwa ledwo 5. gminom z Ziemi Kłodzkiej udałoby się bilansować wydatki bieżące (gmina miejska Kłodzko, gmna miejska Nowa Ruda, gmina miejska Polanica Zdrój, gmina miejsko-wiejska Stronie Śląskie i gmina wiejska Nowa Ruda), które wykazały się „nadwyżką kilkumilionową a pozostałe 9 gmin byłyby na wiecznym musiku w kat. 2-3 mln zł rocznie. O rozwoju ze swoich zasobów żadna z gmin Ziemi Kłodzkiej nie mogłaby nawet marzyć, bowiem przecież nawet te na „plusie” powinny partycypować w wydatkach państwa (choćby nauka, obronność czy bezpieczeństwo wewnętrzne kraju).
Co te wyliczenia oznaczają dla 14 gmin Ziemi Kłodzkiej? Że po prostu potrzebują „dobrego wujka” bądź surowego ojca. „Wujek” będzie cierpliwie dopłacał do swojej uboższej części rodziny a „surowy ojciec” będzie ciął koszty bądź przekształcał gminy w większe, wydolniejsze organizmy likwidując te najmniej wydolne. Gdyby patrzeć tylko i wyłącznie na aspekt gospodarczo-finansowy trzeba by było scalać gminy, ograniczać ich wydatki, doprowadzając do likwidacji tych najsłabszych. Ale trzeba wziąć pod uwagę więzi kulturowe, społecznościowe tego naszego „worka polskiego”. I wówczas być może uczynić korekty terytorialne, być może przemodelować zakres działań samorządów gminnych (odciążyć z obowiązków czy też dodać z pieniędzy „państwowych”) ale nie zerwać więzów społecznych. Myślę, że po ponad 20 latach trzeba skorygować i uaktualnić funkcjonowanie gmin tak, by mogły one funkcjonować wykonując swoje ustawowe zadania własne z własnych funduszy. Bo prawda jest taka - tyle samorządności ile finansów. Ktoś, kto żyje „na garnuszku” nie może nawet marzyć o tym, by samodzielnie decydować o swojej przyszłości.