POLEMIKA: ROK 2018 – ROKIEM NARODOWEJ DUMY I POCZUCIA OBYWATELSKIEJ WSPÓLNOTY

Autor: 
Kazimierz Korecki

Prezydent III RP Andrzej Duda w No-wy Rok 2018 powiedział: „Uczyńmy rok 2018 – rokiem narodowej dumy i poczucia obywatelskiej wspólnoty”. Czy Prezydent zdaje sobie sprawę, jak wysoko postawił poprzeczkę dla siebie i polityków „dobrej zmiany”? Słowa te oznaczają poczucie własnej godności i wartości. Oznaczają też wspólnotę celów, dążeń i pragnień. Mamy zacząć budować narodową dumę od 2018 r., a co z minionym okresem, gdzie na każdym kroku narodowa duma była ograbiana lub zabijana. Nie możemy zaczynać być dumni tylko od 2018 r. nie naprawiając tego, co w minionym okresie narodową dumę zabiło. Narodowa duma powinna być oparta nie tylko na własnej godności i wartości, ale też na prawdzie historycznej. Cieszy fakt, że nawet premier rządu III RP Morawiecki powiedział, że jest brak prawdy historycznej, że musimy ją odbudować. Panie Premierze, bez likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej nigdy nie doczekamy się prawdy historycznej i narodowej dumy. Nie jest narodową dumą stawianie pomników chwały tym, którzy mordowali niewinnych Po-laków po zakończeniu II wojny światowej, tzn. żołnierzom wyklętym. Nie jest narodową dumą awansowanie pośmiertne przez Prezydenta RP na stopnie generalskie tych, którzy mordowali Polaków, Żydów i Ukraińców. Nie jest też narodową dumą nieprzestrzeganie przez prezydenta RP i polityków „dobrej zmiany” Konstytucji RP, na którą przysięgali. Jeżeli Marszałek Sejmu RP mówi, że 500 plus dla Polaków jest ważniejsze niż Trybunał Konstytucyjny, to nie wie, co jest narodową dumą. Czy może być narodową dumą odsłonięcie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego pomnika Józefa Kurasia ps. „Ogień”, a banda którą dowodził dokonała 350 akcji. Czy Prezydent nie wiedział m.in. o masakrze Żydów pod Krościenkiem? Czy Prezydent czytał „Testament żołnierzy Podhala AK”, w którym napisali, że Kuraś był bandytą? Czy narodową dumą jest „Rewolucja kulturalna” PiS, o której pisze w „Trybunie” Krzysztof Lubczyński, polegająca na wypieraniu postaci z tradycyjnego panteonu państwowego i zastępowaniu ich kultem wodzów band leśnych i morderców, gwałcicieli, rabusiów i podpalaczy spod znaków Dekutowskiego „ Zapory”, Szendzielarza „Łupaszki”, Kurasia „Ognia”, Rajsa „Burego”, Sojczyńskiego „Warszyca” i im podobnych bohaterów narodowych z listy żołnierzy wyklętych?
Prezydent Lech Kaczyński mianował m.in. na stopień generała ppor. Stanisława Karolkiewicza ps. „Szczęsny” – prezesa Światowego Związku Żołnierz AK. Batalion Kadrowy, którym dowodził „Szczęsny” zastrzelił 73 osoby cywilne. Sam Karolkiewicz zamordował dwie kilkuletnie dziewczynki oraz ich matkę. Teraz politycy podłej zmiany robią wszystko, aby w każdym mieście była ulica, plac, rondo imieniem i nazwiskiem Lecha Kaczyńskiego. To jest wielka hańba!
Prezydent Komorowski ani prezydent Duda nie chcą pamiętać o żołnierzach 1 i 2 Armii WP oraz ich dowódcach.
A przecież ci żołnierze wyzwalali Polskę. Jak zauważył Stanisław Lem, czy nienawiść odebrała im poczucie rzeczywistości? Czy obaj prezydenci uważają, że Polskę wyzwolili alianci, gen. Maczek, czy gen. Anders, który dla własnych celów politycznych doprowadził do niepotrzebnej walki żołnierzy pod Monte Cassino, gdzie zginęło 1262 żołnierzy, a rannych i zaginionych było 2931. To Churchill po zakończonej wojnie powiedział do gen. Andersa: „Możesz pan zabrać swoje wojsko już niepotrzebne Wielkiej Brytanii”. Żołnierz polski walczył pod Monte Cassino o chwałę i honor – czyli o nic. Wykryci przez prezydenta Komorowskiego tzw. żołnierze wyklęci, zastrzelili 5143 osoby, w tym 187 dzieci. Wyklęci przysłani przez gen. Andersa z Londynu terroryzowali Polskę, wierząc, że dojdzie do trzeciej wojny światowej. Churchill, besztając Mikołajczyka, gdyż ten nie godził się na rezygnację z Kresów, powiedział: „Nie myślcie, że alianci będą walczyli z Rosją o polskie Kresy. Jeżeli koniecznie chcecie, to walczcie sobie sami”.
My, obywatele drugiej kategorii (sortu), z kogo, z czego mamy być dumni? Z tego, że służąc w dobrej wierze Ojczyźnie, politycy „dobrej zmiany” mówią, że służyliśmy w totalitarnym państwie. Ta wypowiedź świadczy o tym, że ci politycy posiadają wiedzę na poziomie szkoły podstawowej. W tym miejscu jestem zobowiązany przypomnieć tym politykom, że państwo polskie, w myśl postanowienia Konwencji Krymskiej, zostało uznane w 1945 r. przez USA, Wielką Brytanię i Związek Radziecki, jako rezultat porozumienia ówczesnych sił politycznych narodu polskiego, a z polskim Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej Wielka Trójka nawiązała stosunki dyplomatyczne i nie sposób pomyśleć, że USA i Wielka Brytania popełniły błąd i uznały totalitaryzm jako legalny ustrój państwa polskiego, z którym od tej pory do dziś utrzymują stosunki partnerskie. Ponadto cywilizowany świat uznał ówczesne państwo polskie za demokratyczne, a Polska była podmiotem prawa międzynarodowego, aktywnym członkiem ONZ. Politycy „dobrej zmiany” zapamiętajcie sobie te słowa i nie wypowiadajcie głu-pstw, że Polska była państwem totalitarnym. O narodową dumę nie tylko zwykli obywatele powinni zadbać, ale szczególnie politycy sprawujący najwyższe urzędy w państwie, a tak niestety nie jest. To politycy „ dobrej zmiany” zabijali i zabijają narodową dumę Polaków, poprzez łamanie konstytucji i demokracji w Polsce.

Wydania: