Kobiety Marka Hłaski
Pisanie o kobietach, które w jakiś istotniejszy sposób były związane z Markiem Hłaską to zadanie karkołomne. W naszym jubileuszowym cyklu muszą pojawić się one bardzo powierzchownie, w kompletnym skrócie i wyborze, co samo w sobie jest niewłaściwe. Choćby z tego powodu, że te miłości, związki, małżeństwo były niczym z literatury, romansu czy nawet romantycznych steretypów. Nic tylko napisać na ich podstawie scenariusz porządnego filmu. Może ktoś się zdecyduje. Strona poświęcona Hłasce wymienia i krótko przedstawia siedem kobiet pisarza. Dobrym uzupełnieniem podejmowanej tutaj próby opisu kontaktów pisarza z kobietami są listy do nich. Wtedy ten obraz staje się pełniejszy. Zatrzymam się w tym odcinku tekstów o Hłasce na jednym (a tak naprawdę podwójnym) przykładzie miłości, który dość dobrze charakteryzuje autora “Pierwszego kroku w chmurach” jako przystojnego playboya, lowelasa, kochanka i kogo jeszcze, to sobie dopowiecie. Dotyczy okresu jego pierwszego pobytu w Izraelu.
- c.d. artykułu Miecia Kowalcze w majowym wydaniu BRAMY
Z dedykacją dla mam pięknych mężczyzn
Miłość toksyczna, miłość pokręcona, miłość żarłoczna, miłość tragiczna…. jakkolwiek powiemy o miłościach Hłaski, to i tak zostanie niedosyt w ich nazywaniu. Bywają takie związki pomiędzy ludźmi, na które patrząc z boku mówimy: nie do wiary, jak oni tak mogą? Jak mogą tak siebie nawzajem ranić, kaleczyć, katować? Im gorzej, tym lepiej ? Sadomasochizm uczuciowy w czystej postaci? Pewnie tak.
Relacje pomiędzy Markiem Hłasko a jego matką od początku były niezwykle skomplikowane.
- c.d. artykułu Heni Szczepanowskiej czytaj w majowej BRAMIE