Niedoceniana witamina C
Kolejnym mitem jest witamina C, czyli kwas askorbinowy. Jest tak ważny, że wytwarzany jest przez większość organizmów roślin i zwierząt, z wyjątkiem człowieka, świnki morskiej i niektórych nietoperzy. Organizmy większości zwierząt i roślin wytwarzają ten związek, co świadczy o jego ważności. Jak ważna jest ta witamina dla zdrowia i co grozi w przypadku jej niedoboru, przeczytać można w ogólnie dostępnych źródłach. Mniej jest natomiast wiadomo, że zwiększone dawki mają działanie lecznicze.
Tradycyjnie rekomendowane spożycie witaminy C dla dorosłego człowieka wynosi od 45 mg do 90 mg na dobę. Tymczasem okazuje się, że taką właśnie wielokrotną dawką leczyć można niektóre choroby uważane za nieuleczalne lub trudno leczące jak wirus Ebola, ptasia grypa, wirus gorączki zachodniego Nilu, polio i innych chorób zakaźnych.
W 1949 r. opublikowano przypadki wyleczenie polio przez dr med. Frederik Klennera ale wyniki długo trzymane były w tajemnicy. Gdyby bowiem wiedza jak używać dużych dawek witaminy C doustnie i dożylnie była powszechna, byłaby to finansowa katastrofą dla przemysłu farmaceutycznego.
Dlatego tak trudno znaleźć informacje na ten temat w mediach z wyjątkiem internetu. Ten ostatni wynalazek nie jest sponsorowany, bo być po prostu nie może, przez koncerny farmaceutyczne i inne formy biznesu osiągające zyski z produkcji leków.
Wróćmy jeszcze do badań dr Klennera. Wymienione choroby, przez znaczne ilości wolnych rodników, a askorbinian jest silnym antyoksydantem i usuwa je z komórek. Podobnie działa witamina E. Niestety, obydwie witaminy są łatwo niszczone, stąd ich chroniczne niedobory.
Na ogół nie bada się u chorych poziom witaminy C we krwi i nie są znane przyczyny tychże zaniechań. Wiadomo za to, iż witamina C jako jedyna może być przyswajalna w dużych ilościach, co przy zwalczaniu wolnych rodników ma kapitalne znaczenie, tym bardziej, że i tak - gdy chodzi o Ebolę, Marburga, gorączkę zachodniego Nilu i ptasią grypę - ilości wolnych rodników jakie są wytwarzane, są zbyt duże nawet dla dużych doustnych dawek witaminy C. Stąd konieczność podawania dożylnie askorbinianu sodu.
Istnieje uzasadnione podejrzenie, że informacje na tego typu tematy muszą być chowane w tajemnicy przed opinią publiczną, gdyż wiedza na ten temat pozwoliłaby ludziom na leczenie tańsze i skuteczniejsze. Dotyczy to także takich „przyziemnych” chorób jak przeziębienia i grypa.
Nie przypadkiem, noblista Linus Pauling, stosował duże ilości witaminy C, nawet kilkanaście gram dziennie,
o czym można przeczytać na http://www.faceci.com.pl/pauling.html.
Obecnie popularyzacja witamin leży w gestii następcy Linusa Paulinga, dr Matthiasa Ratha, więcej informacji na jego stronie: http://www.dr-rath-koalicja.pl/aboutus/dr_rath.html .
Zachęcam, by sprawy swojego zdrowia wziąć w swoje ręce. Zdrowie to sprawa zbyt poważna, by oddawać ją
w cudze ręce, nawet w ręce lekarzy.
Lekarz w sprawach zdrowia może być co najwyżej doradcą. W sprawach chorób, to co innego, w tych sprawach lekarze są fachowcami.