Z Bractwem Rycerskim MBKP poznawanie sąsiadów

Autor: 
D. Chmielarz
bractwo.jpg

Sąsiadów trzeba poznać - twierdzi członek Bractwa Rycerskiego Sławomir Włośniewski, przewodnik niedzielnej wycieczki do Czech. Już samo zaproszenie na wyprawę, podpisane przez Sławka - S.W. i Kazika - K. Woroniecki, zachęcało do wzięcia w niej udziału, a była to podróż z wrażeniami i duchowymi,i wzrokowymi. Zaczęła się w Szczytnej- sprawy organizacyjne, potem był przystanek w Zieleńcu - podziwianie widoku z parkingu i msza św. w kościółku w Lasówce; uczestnicy wycieczki obejrzeli też przykościelny cmentarz, skupiając się na epitafiach nagrobnych, wielce pouczających. Przemierzanie kolejnego etapu trasy, do Neratova - to także duchowa uczta, z uwagi na cudownie oświetloną promieniami słońca leśną drogę. I wreszcie sam Neratov z niezwykłym kościołem ze szklanym krzyżem na dachu i równie niezwykłym cmentarzem poniżej kościoła. Czesi dbają o swoją przeszłość i nawet tych jej świadków, których zdawałoby się uratować nie można, przywracają życiu. Przykładem tego jest stary kościółek w Bartosowicach, przy którym znajduje się pomnik sudeckich Niemców poległych w pierwszej wojnie światowej. A w którym członkowie Bractwa, przy wtórze gitary S. Włośniewskiego śpiewali stosowne pieśni i piosenki.
Niezwykłym miejscem, ale już zupełnie innego rodzaju, okazało się również schronisko KASPAROWA CHATA przy drodze do Mladkova. Jednak najwięcej wrażeń dostarczyła wycieczkowiczom zapora wodna i pięknie położone jezioro w Pastvinie - to trzeba zobaczyć!
W powrotnej drodze odwiedzono równie osobliwe miejsce - restaurację, zajazd u p. Danuty; czego tam nie ma!
I stare meble, i postaci z literatury, i trochę horroru, i nawet grupa młodych przyszłych artystów plastyków ze Szczecina.
Wszystko to tuż obok nas, takie niezwykłości, o których istnieniu nie mamy pojęcia, a które czekają, żeby dostarczyć nam wyjątkowych przeżyć. Warto poznawać najbliższych sąsiadów.

Wydania: