Marek Hłasko Moralizator
7 listopada sto lat temu urodził się Albert Camus. Znany, ceniony, nagradzany, ważny do dziś. Spotkałem, w paru miejscach powtarzane, nazywanie go Moralizatorem bez moralizowania. Bardzo trafne i przekonujące w odniesieniu do autora „Dżumy”. Należy mu się bez wątpliwości. Przede wszystkim za celne formułowanie myśli, nawet tych trudnych, bo przyszło mu żyć i pisać w czasach niełatwych z paru co najmniej powodów. I jeszcze za odwagę myśli, konsekwencję w ich obronie, za wykorzystanie talentu. Czy Marek Hłasko mógłby zostać tak nazwany? Czy przekonalibyśmy siebie i Czytelników do powiedzenia o autorze „Następnego do raju” Moralizator? Z uzasadnieniami podobnymi do tych, na które zasłużył Camus?
I w takim właśnie znaczeniu; nie umoralniacza, ale Moralizatora. Gdybyśmy oparli pomysł nadania mu tytułu wyłącznie na biografii, to nic by z tego nie wyszło. Sięgnijmy więc po kilka cytatów i spróbujmy je (lekko) skomentować. Wybieram te, które dotyczą świadomego pisania, życiowych miłości, buntu i wreszcie nas, Polaków. Na początek taki, który łączy życie z twórczością literacką, ze świadomym układaniem narracji o sobie: Dano ci życie, które jest tylko opowieścią; ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni. Hłasce się udało z opowieścią. Krótkie życie miał pełne dni. Kolejna wybrana sfera - do rozumienia licznych, trudnych miłości autora „Pierwszego kroku w chmurach” pasuje taka myśl: Najbardziej kochamy tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od których bieg życia każe nam odchodzić - nieraz na zawsze. Odejść różnego rodzaju miał bardzo wiele, często burzliwych. Głośnych, emocjonalnych, opisywanych również w tym cyklu. Miał więc prawo tak napisać. Ze szczerością Moralizatora. A co z buntownikiem, którego obraz rysujemy w tych tekstach? I o tym także moralizuje, pisze przekonująco, do refleksji. W „Brudnych czynach” znajdujemy taką, dość niepokojącą myśl: Pogodzenie się ze światem jest równie małoznaczne jak i bunt i wściekłość przeciw niemu. Pogodzenie się, zmęczenie, jakiś stan depresyjny? Chyba nie. Raczej wniosek, że po okresie buntu przychodzi czas uspokojenia, innych pomysłów na życie. Taki naturalny, ludzki ciąg dalszy. Ostatni argument-cytat, żeby spróbować mianować Marka Hłaskę na Moralizatora to opinia o nas. Zanim jednak nas, Polaków, podsumowuje pisze ogólnie o ludzkości i o człowieku. Tak to brzmi: Czy pani wie co to jest ludzkość? Ludzkość jest to parada nikczemnych karzełków. Czy pani wie, co jest największym paradoksem we wszechświecie? Człowiek. Czy pani wie, co to jest – Polska? Jest to kraj, w którym zawsze klęka się przed pałką policjanta, lecz nigdy przed geniuszem. Tutaj kusi najbardziej jakiś komentarz zaprzeczający, może uzupełniający w innym przypadku, ale zapewne to kolejna ważna myśl. A że bolesna? Poradzimy sobie, a może nieco sami się zmienimy i dopiero wtedy pokłonimy się geniuszowi autora „Ósmego dnia tygodnia”. Choćby dlatego, że zmusił nas do refleksji, jak dowodzi tych kilka wybranych cytatów. Może więc z powodzeniem być kimś, kto mądrze poucza, stać się Przewodnikiem. Nie tylko dla swoich czytelników.
W 44 lata po śmierci nie musimy, nie chcemy albo zwyczajnie nie znamy zachowań, wyborów i popisów Marka Hłaski-idola. Nawet skrupulatni biografowie czy znajomi. A to przecież dość często przeszkadza, żeby kogoś traktować jako kogoś, kogo właśnie pasowaliśmy na Moralizatora. Zostaje literatura, a ta wciąż się broni.