Felieton redaktora naczelnego
Co wkurza „tubylców”? Przyjeżdżają do nas turyści, letnicy, wczasowicze, kuracjusze ze wszystkich stron Polski, z Europy, a nawet ze świata. Oferujemy im komfort, usługi, na które nas, „tubylców” nie stać. Masaże, maseczki, kąpiele, zabiegi, wykwintne dania, wyszukane rozrywki.... Czy tak powinno być: podawać komuś „ciasteczka” i samemu nie móc skosztować?
Bo takie zarobki... bo ten przepych dla „Państwa”, bo nie dla ciebie „tubylcze” te rarytasy, które tylko ty potrafisz przyrządzić, potrafisz obsłużyć....Tak być nie powinno. Człowiek pracujący powinien móc korzystać z pracy swojej głowy, rąk... Można by rzec, że śni mi się socjalizm, a nawet komunizm w czystej postać. Wszyscy równo, bo wszystkim się należy... To nie tak. Nie wszystkim i nie wszystko się należy, ale na pewno należy się tym , którzy to „wszystko” przygotowują, obsługują. I nie zawsze, ale przynajmniej od czasu do czasu, bo przecież przyjezdni też korzystają z tych luksusów chwilowo, później wracają do swoich domów, do swojej pracy... Ale jak już w ogóle nie stać „tubylca” na wykwintną kolację, na weekend sobotnio-niedzielny raz „od wielkiego dzwona”, na przynajmniej raz w tygodniu zabawę w „Agua Parku” ... to tak być nie może.
Zarabiamy tyle ile zarabiamy - starcza ledwo na najpilniejsze potrzeby ... Stąd rodzi się frustracja społeczna. Stąd „tubylec” usługując przyjezdnemu nie lubi go, stąd tylko krok do frustrujących zachowań i patologii. Nie jesteśmy krajem bogatym w bogatych kapitalistów, przedsiębiorców... Płacą, na ile ich stać ...za mało, ale często więcej nie mogą, bo by firmy nie utrzymali... Więc co? pogodzić się i „tubylczo” służyć?
Nie wydaje mi się, że nie ma wyjścia. Jest! Po to mamy samorząd terytorialny, po to mamy naszych przedstawicieli, żeby zadecydować o „Karcie tubylca” na wzór „Karty Dużej Rodziny”. Mieszkaniec danej gminy może korzystać z jej dóbr. Może korzystać z maseczek, kąpieli, atrakcji biletowanych, w cenie dla wszystkich, ale część tej ceny powinna płacić dana gmina. Rady Gmin powinny przeznaczyć na ten cel, powiedzmy 20% swoich dochodów, bo nasza samorządność może skończyć się wielkim kryzysem, jaki w świecie zanotowano na przełomie lat 20 i 30. XX w., a przyczyną tego krachu było to, że pracownik nie mógł kupić tego co sam wyprodukował. To wówczas H. Ford zdecydował: każdy pracownik Forda musi mieć możliwość kupienia samochodu marki FORD. I tak się stało.
Dzisiaj Unia Europejska zabrania pobierania opłat od wszystkich użytkowników danego obiektu przez lat 5, w któ-rych miała swój udział finansowy: np. agua park w Międzylesiu, parking z WC w Nowej Rudzie... Niekiedy i samorządy poszczególnych gmin decydują się na ulgi czy też bezpłatne wejście na obiekt swoim mieszkańcom, np. młodzi ludzie gminy Stronie Śl. na „Staromorawskie Oczko”... Ale to wyjątki, to pojedyncze przypadki, a zdałoby się uczynić dostęp do „luksusów” gminy jako stały, zapisany w statucie danej Rady.
Ps. Ostatnio Niemcy zastanawiają się nad odpłatnością za autostrady. Dla wszystkich, dla „swoich” również, z tym, że tę część, którą mieliby opłacać, wliczają do już obowiązujących opłat drogowych w Niemczech. Tak więc Niemcy pobieraliby opłaty od obcokrajowców już realnie, a od „swoich” de facto już nie. Trzeba tylko pomyśleć jak mądrze wyrównywać szanse i możliwości.