O Pokemonach słów kilka

Autor: 
Małgorzata Klindwordt (Czyszczoń)

Od kilku(nastu) tygodni gra Pokemon GO podbija świat, zmuszając ludzi do wstania z kanapy i biegania po parku. Średnio mnie ta idea zainteresowała na początku, może raczej jako ciekawostka, nie miałam jednak poczucia technicznego wykluczenia nie grając w nią. Pewnego dnia jednak spotkałam się z bliską koleżanką, która od swojego chłopaka złapała bakcyla latania po parku i łapania wirtualnych potworów i po kolacji pokazała mi, jak mega dużą frajdę sprawia łapanie pokemonów i walki na arenie. Poczytałam, i okazało się, że dokładnie ja (30 lat), a nie młodzież gimnazjalna, jestem targetem! Przecież to ja oglądałam 20 lat temu kreskówkę o Pokemonach (głównie dlatego, że wszyscy oglądali) a teraz prowadzę mocno siedzący tryb życia i każda wymówka do spędzenia kilku godzin na świeżym powietrzu jest dobra. Wracając do historii – też wsiąkłam w łapanie stworków których nie ma naprawdę, i po paru dniach mój szanowny małżonek miał dość patrzenia, co ja tam łapię – grę zainstalował sam. Tym sposobem odkryliśmy nowy bardzo romantyczny sposób randkowania – takie przejęcie areny we dwójkę, spacer po parku i w ogóle wzajemne łapanie pokemonów to naprawdę super zabawa!
Z drugiej strony wiadomo, jest to projekt, który pozwala kolejnemu wielkiemu koncernowi powiązanemu z Googlem na bezwstydne i nieograniczone gromadzenie informacji; fakt, że gra jest bezpłatna sprawia, że nie jestem klientem tylko towarem a informacje o mnie służą głównie temu, żeby sprzedać mi rzeczy, których nie potrzebuję; no i argument koronny: dorosły człowiek a biega po parku wysiadując jajka i łapiąc wirtualne potworki – tak, gra ma sporo minusów.
Jak wszędzie, są plusy i minusy. Akurat ja jestem doskonałym targetem, bo i mój życiowy partner, i przyjaciele grają, a światowa gorączka i miliony graczy destygmatyzują takie marnowanie czasu. Każdy niech decyduje o sobie – z mojej strony mogę tylko polecić! I mam nadzieję, że w Kłodzku zagościły rzadkie potworki (dla niewtajemniczonych – szczur, gołąb i robak są praktycznie wszędzie), co może nawet skłoni mnie do kolejnej wycieczki na południe!

Wydania: