100 na 100, czyli życzenia w porządku alfabetycznym

Autor: 
Mietek Kowalcze

„Brama” zachęca swoje Czytelniczki i swoich Czytelników do zapisywania i publikowania myśli na temat równoległego, okrągłego jubileuszu niepodległości Czech i Polski. 

Styczeń zwykle jest czasem układania i składania sobie (i innym) zobowiązań, postanowień i życzeń. Bo zaczął się nowy czas, bo mamy w sobie indywidualnie i społecznie sporo nadziei. Chcemy mieć nowy początek. Dobry start. Czego możemy sobie wzajemnie życzyć? Wzajemnie, ale też po sąsiedzku, przez granicę. Zróbmy krótki przegląd. 
Zacznijmy, żeby to szybko mieć za sobą, od czarnowidztwa. Od tego, że nic się nie uda, ba, nastąpi jakieś znaczne załamanie naszej, jak się wydaje, gładkiej rzeczywistości. Czesi mają na takie zdarzenie – kiedy przychodzi to najgorsze – swojego Bruncvika oraz blanickich rycerzy, nas może wtedy uratować zastęp rycerzy, którzy śpią w Tatrach i czekają na sygnał, by pod wodzą Bolesława Śmiałego ratować swoich rodaków z opresji. Niech sczeznie czym prędzej takie przepowiadanie. Dość wróżenia i wymyślania zgryzot. Czas na życzenia pogodne i optymistyczne. Najlepiej w porządku alfabetycznym.
Tak więc życzmy sobie na początek byśmy pozbyli się ambiwalencji. Na stałe i w wielu sprawach. Począwszy od indywidualnych wyborów po politykę, tę wewnętrzną i tę wyszehradzką. Swoją drogą – będziemy jeszcze w UE na koniec 2018 roku? B przywodzi nam na myśl życzenie noworoczne podglądnięte u braci Czechów: bagatelizujmy to wszystko, co nie dotyczy sedna życia. Co to znaczy u sąsiadów? Ano, nieskomplikowane i uczciwe stawianie spraw, także wobec tych, którzy mają zupełnie inne poglądy, np. w trudnej sprawie przyjmowania pod swój krajowy dach uchodźców, następnie proste przyjemności, wreszcie takie codzienne sampoczucie, że będzie nas stać na uśmiech. Naturalny i prawdziwy. Litera c to życzenie, byśmy w pierwszym, z kilku kolejnych zresztą, wyborczych lat umieli unikać celebry niezliczonych kandydatek i kandydatów. Czesi mają to samo życzenie. Niedawno zakończyli kampanię, która przyniosła im w wyborach premiera Babiša (desygnowanego w tym samym czasie, kiedy namaszczano premiera Polski), niebawem z kolei wybierać będą prezydenta. Spośród sporego grona chętnych. My, późną jesienią, doczekamy się samorządów według rozdania nowej ordynacji, nie według naszego głosowania, ale zapewne z dużą dawką kampanijnej celebry. Życzenie kolejne (czwarta litera alfabetu) to zobowiązanie. Byśmy umieli dbać o wzajemne dobrosąsiedzkie sprawy w różnych sferach. Jest ich tak wiele, że można by je długo wymieniać i szpalta w „Bramie” nie wystarczyłaby. Tym bardziej, że wyraźnie „zamykamy się” także na sąsiadów.

O owo wyliczanie życzeń, a dotyczących nas sąsiadów-równolatków, alfabetycznie lub w dowolny inny sposób, serdecznie prosimy PT Czytelniczki i PT Czytelników. Do siego, jubileuszowego! 

Wydania: