Spotkanie autorskie - ciąg dalszy

Autor: 
Mietek Kowalcze
koroli.jpg

Prawdziwą weryfikacją tego, czy dane przedsięwzięcie jest udane, wartościowe i po prostu ważne, jest chęć uczestników, by je w innej formie powtórzyć, po prostu twórczo kontynuować. Niełatwo to osiągnąć, ale od czasu do czasu się udaje. Wiosną, tak sądzę, uda się zorganizować spotkanie, które będzie ciągiem dalszym rozmów, jakie toczyliśmy z tłumaczami i znawcami książek o. Richarda Rohra, czyli z Arkiem Korolikiem i o. Wojciechem Drążkiem. Inspiracją wieczoru rozmów i wymiany myśli w kłodzkiej restauracji „W ratuszu” wokół idei amerykańskiego franciszkanina było, wydane właśnie, polskie tłumaczenie jego książki pt. „W poszukiwaniu Graala”. Tłumaczenie, znakomite zresztą, dokonane przez bystrzyczanina Arka Korolika. Co sprawiło, że uczestniczki i uczestnicy chcą ciągu dalszego? „W poszukiwaniu Graala” to lektura niełatwa, stawiająca trudne pytania i zobowiązania wobec czytających, ale jej struktura i pomysł na wspólną wędrówkę autora razem z nami sprzyja rozpoznawaniu przesłań i odnajdywaniu głębokich znaczeń. A jest ich niemało. Do odkrycia, przy pomocy książki o. R. Rohra, prawd uniwersalnych, niezmiennych, a często zapomnianych namawiam, naturalnie, przy samodzielnej lekturze, tutaj napomknę tylko, że wykorzystanie opowieści o poszukiwaniu Graala, w jej różnorodnych wersjach, pomaga w po-dróżowaniu inspirującym, pełnym ciekawych wyzwań. Często też bardzo odległych od ortodoksji, sztywnej doktryny i stereotypów. Taki też kierunek przybrała rozmowa z bohaterami wieczoru.
Wspierali nas, mając świadomość trudności, w próbie powrotu do dobrze pojętego i przyjmowanego mitu, do duchowości, która jest wymagająca i wcale nie polega na słodkich uniesieniach.
A owe powroty pomagają wyjść z przyjętej lub wyuczonej obojętności czy nieświadomości, z materializmu i narcyzmu z jednej, a połączyć (lub choćby spróbować to zrobić) to, co w sobie w tej sferze porozrzucaliśmy – z drugiej strony. Bardzo cennym i ważnym uzupełnieniem opowieści tłumacza o książce i jej autorze było długie i bardzo szczere wyznanie o. Wojciecha (także tłumacza książek o. Rohra) na temat jego osobistego dotknięcia „ciemnej” strony ludzkiej religijności, stereotypów kulturowych, weryfikacji poczucia wyższości tzw. białego człowieka nad osobami innych ras, kultur i religii. Nieprzypadkowo o. Wojciech, tak sądzę, koordynuje w Polsce nurt zwany modlitwą głębi. Czy po takim spotkaniu – książka o. Richarda plus znakomity tłumacz i do tego zupełnie nieortodoksyjny zakonnik – można się dziwić temu, że planujemy ciąg dalszy? 

Wydania: