Bezsensowna gonitwa po „ósemce”
Codziennie jeżdżę „ósemką” ze Szczytnej do Kłodzka i z powrotem. Jestem „DKLkiem”– osiemdziesiątką, dziewięćdziesiątką a i pięćdziesiątką sobie jeżdżę. A gonią mnie TIR-y na prostej albo w dół albo w terenie zabudowanym, osobówki zaś „obce” gnają ze 100 -120 km/h. I wyprzedzają: na zakrętach, na obszarze zabudowanym, na ciągłej ... popychają się nawzajem... I tak sobie jeździmy a na wjeździe do Kłodzka taki „spieszący się” „zarobił” na mnie ze 200-300 m przekraczając zdrowy rozsądek i przepisy kilka czy nawet kilkanaście razy. A to tylko przestrzeń 20 km. Tak więc kupa do kupy: może te „zdobyte” 300 m nad „żółwiem” to ta „wyższość w wyścigu szczurów”?
Wydania: