Muzyczna Strona Kozakowskiego

Autor: 
Witold Kozakowski
Duet gitar klasycznych Agnieszka i Witold Kozakowscy. Koncert w Muzeum Ziemi Kłodzkiej,.jpg
Spotkanie w KOK-u. Od prawej Maciej Kieres, Wojciech hr. Dzieduszycki, Bogusław Michnik, Witold Kozakowski..jpg

25 lat minęło jak jeden dzień…
Witold Kozakowski – muzyk, nauczyciel, wychowawca, animator kultury, publicysta oraz inicjator i organizator wielu przedsięwzięć edukacyjnych, kulturalnych i artystycznych na Ziemi Kłodzkiej, obchodzi właśnie jubileusz 25 lat działalności w Kłodzku i na Ziemi Kłodzkiej.
Z jubilatem, znanym czytelnikom również z łamów naszej gazety, rozmawia Mirosław Awiżeń.

- Czy jesteś rodowitym kłodzczaninem? Czy od zawsze związany jesteś z Ziemią Kłodzką?
- Nie, nie, urodziłem się we Wolsztynie, część dzieciństwa spędziłem w Pile, ale do szkoły podstawowej uczęszczałem w Wałbrzychu. Potem przez blisko 10 lat mieszkałem we Wrocławiu. W Kłodzku znalazłem się trochę przypadkowo, po zakończeniu pracy we wrocławskiej Fundacji Kultury Akademickiej „Universitas”. Szczęśliwie spotkałem wtedy Bogusława Michnika, ówczesnego dyrektora Kłodzkiego Ośrodka Kultury oraz Martę Dąbrowską, która prowadziła wówczas Państwową Szkołę Muzyczną I st. w Kłodzku. Tak to się zaczęło, był 1997 rok.

- No właśnie! Jakie były zatem początki? Jak odnalazłeś się w Kłodzku?
- Jakie były początki? Od razu rzuciłem się w wir pracy dzięki wspomnianym wcześniej, zasłużonym dla miasta i kultury kłodzkiej, osobom. Przez pierwsze lata pracowałem jako instruktor – specjalista ds. muzyki w KOK- u i równolegle uczyłem gry na gitarze w kłodzkiej szkole muzycznej. Przede wszystkim możliwość angażowania się w organizację Międzynarodowych Wieczorów Muzyki Organowej i Kameralnej była dla mnie szczególnie fascynująca. Warto przypomnieć, że w Kłodzku na tym właśnie, nieistniejącym już niestety od ponad 10 lat festiwalu, występowali najznakomitsi muzycy oraz najlepsze zespoły kameralne, a nawet orkiestry symfoniczne. Dość powiedzieć, że to właśnie dzięki temu, że związałem się z Kłodzkiem, mogłem na żywo posłuchać trębacza jazzowego Tomasza Stańko czy posłuchać utworów Pendereckiego dyrygowanych przez... Pendereckiego!. Zresztą nie tylko „muzyczna śmietanka” była wówczas często w Kłodzku, ale i poeci, pisarze, fotograficy, aktorzy...

- Od ponad 20. lat kojarzony jesteś z koncertami gitarowymi oraz kłodzkim festiwalem „Gitariada”...
- Tak, „Gitariada” to moje „najstarsze dziecko”, które szczęśliwie trwa i rozwija się dalej. Ponownie muszę wspomnieć o dyr. Bogusławie Michniku, bo to on kiedyś zaproponował mi, cyt. „może zorganizowałbyś jakąś gitariadę?”. I już w marcu 1998 r. udało się powołać Kłodzkie Impresje Gitarowe „GITARIADA” – jeszcze wtedy bez ogólnopolskiego konkursu gitarowego. I znowu, jak w przypadku festiwalu organowego, dzięki „Gitariadzie” zagrali w Kłodzku najlepsi z najlepszych: i Jarosław Śmietana, i Krzysztof Ścierański, Janusz Strobel, Marek Napiórkowski, Krzysztof Pełech, Łukasz Pietrzak, Krzysztof Meisinger, Łukasz Kuropaczewski, Marek Pasieczny i wielu, wielu innych.

- A jednak rozstałeś się z Kłodzkim Ośrodkiem Kultury...
- Tak, w pewnym momencie zrezygnowałem z pracy w KOK-u. To nie było łatwe, tym bardziej, że przez kilka lat, aż do połączenia Kłodzkiego Ośrodka Kultury z Centrum Edukacji Kulturalnej, byłem zastępcą dyrektora tej placówki. Czułem się bardzo związany z KOK-iem. Długo by o tym mówić, ale gdy zobaczyłem jak osobisty dorobek, zaangażowanie i pełna pasji oraz poświęcenia praca dla miasta i kultury regionu mogą nie mieć wcale żadnego znaczenia i wpływu na podejmowane decyzje przez władze samorządowe, decyzje w jakimś sensie polityczne, zwolniłem się z pracy, aby nie przeżyć tego, co przeżył chwilę później dyrektor Bogusław Michnik, czyli pełnego zlekceważenia i odstawienia na tzw. „boczny tor”. Zresztą wcześniej, jeszcze w latach studenckich, jako działacz samorządu studenckiego, i jako studencki senator (reprezentujący studentów w senacie uczelni), widziałem jak lekceważono, a nawet niszczono Marka Dyżewskiego – rektora Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Żadne wtedy protesty, a nawet studencki strajk okupacyjny, którego byłem jednym z organizatorów, nie był w stanie pomóc cenionemu przez nas, studentów, rektorowi Dyżewskiemu. Więc, gdy zobaczyłem, że ten sam mechanizm zaczął działać w Kłodzku, odszedłem z pracy i poświęciłem się działalności pedagogicznej nie tylko w kłodzkiej szkole muzycznej, ale także w PSM I i II st. w Bystrzycy Kłodzkiej.

- Czym dla Ciebie jest praca z młodzieżą? Czy trudno uczyć dzieci gry na instrumencie?
- To naprawdę bardzo ciekawe zajęcie: móc uczestniczyć w rozwoju dzieci i mieć pewien wpływ na to, co dostrzegają, co i jak słyszą, jak postrzegają siebie i ludzi, jak stają się jeszcze wrażliwsi, jeszcze bardziej ludzcy. Gra na instrumencie dla niektórych może stać się sposobem na życie, a nawet sposobem zarobkowania. Ale dla wszystkich jest po prostu wyzwaniem, jest walką ze swoimi słabościami i ograniczeniami, lenistwem, tremą i lękiem, jest wyznaczaniem sobie celów i osiąganiem ich, jest nauką systematyczności, solidności, cierpliwości i uczciwości. Nauka gry na instrumencie kultywuje relację, dawniej bardzo cenioną, czyli relację „mistrz-uczeń”. I nie jest to tylko relacja w jedną stronę. Każdy uczeń, i ten zdolniejszy, i ten przeciętny, to wyzwanie dla nauczyciela. W tej relacji „mistrz-uczeń” nauczyciel uczy ucznia, ale i uczeń uczy nauczyciela. Mnie też uczniowie nieświadomie uczą wielu rzeczy, m.in. pokory, cierpliwości, zaufania, zrozumienia. I wiele sytuacji życiowych uczniów, ich sukcesy i porażki, dotykają mnie osobiście, są powodem wielu przemyśleń, trosk, poszukiwań…

- Czyli tylko już pedagogika artystyczna?
- O, nie! Proszę zwrócić uwagę, że pomimo, iż od lat nie jestem zatrudniony w żadnej instytucji kultury, udało mi się jednak stworzyć kolejne przedsięwzięcia artystyczno-edukacyjne, m.in. osiem edycji Zimowych Warsztatów Gitarowych w Dusznikach-Zdroju (warsztaty są zawieszone od 2018 r., mam nadzieję, że uda się je kiedyś wznowić) i towarzyszący im cykl koncertów jako Zimowy Festiwal Gitarowy w Dusznikach-Zdroju. Oprócz tego powołałem i organizuję Ogólnopolski Kolędowy Konkurs Gitarowy w Bystrzycy Kł. – w przyszłym roku, 14 stycznia, odbędzie się on już po raz ósmy. Mam też nadzieję na wznowienie w najbliższych latach działalności koncertowej, szczególnie w duecie gitarowym z moją żoną. Z powodzeniem występowaliśmy na koncertach i festiwalach, nie tylko na Ziemi Kłodzkiej. Może kiedy podrośnie nasz najmłodszy synek, aktualnie jeszcze przedszkolak, uda się powrócić także do tej aktywności artystycznej. Póki co rodzą mi się pomysły integrujące młode pokolenie – w przyszłym roku planuję zorganizować, już po raz trzeci, Zlot Młodych Gitarzystów na Ziemi Kłodzkiej. No i chciałbym, aby muzycznie uzdolniona młodzież powiatu kłodzkiego mogła z powodzeniem brać udział w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach gitarowych. Postaram się ich do tego jak najlepiej przygotować.

- Dziękuję za ciekawą rozmowę, życzę kolejnych lat twórczej pracy dla miasta i regionu, a naszych czytelników zapraszam na uroczysty jubileusz 25–lecia pracy pedagogicznej i artystycznej Witolda Kozakowskiego, który odbędzie się w KOK-u w sobotę 12 listopada br. o godz. 17. W programie: wystawa w Galerii Sztuki KOK (m.in. fotografie, plakaty, publikacje, foldery oraz pamiątki związane z działalnością Jubilata) oraz koncert w kawiarni Pan Kawka z udziałem absolwentów i obecnych uczniów z klasy gitary Witolda Kozakowskiego.

Na zdjęciach:1. Duet gitar klasycznych Agnieszka i Witold Kozakowscy. Koncert w Muzeum Ziemi Kłodzkiej. 2. Spotkanie w KOK-u. Od prawej Maciej Kieres, Wojciech hr. Dzieduszycki, Bogusław Michnik, Witold Kozakowski.

Wydania: