40 lat pracy dla szkoły muzycznej w Bystrzycy Kłodzkiej

Autor: 
Witold Kozakowski
Aleksandra Tarchała w swoim dyrektorskim gabinecie..jpg
Orkiestra Zdrojowa,..jpg

Pani Aleksandra Tarchała – dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Bystrzycy Kłodzkiej, z początkiem września br. przechodzi na emeryturę. To dobry moment, aby przy tej okazji, zadać Pani Dyrektor kilka pytań. Zapraszamy do lektury poniższego wywiadu przeprowadzonego przez Witolda Kozakowskiego.

- Z końcem sierpnia zakończy Pani pracę na stanowisku dyrektora PSM I i II st. w Bystrzycy Kłodzkiej. Pani kadencja trwała w sumie kilkanaście lat. Wcześniej była Pani w tej szkole nauczycielem skrzypiec i przedmiotów ogólnomuzycznych. Ale proszę przypomnieć naszym Czytelnikom, od jak dawna jest Pani związana z Bystrzycą Kłodzką? Czy pochodzi Pani z Ziemi Kłodzkiej? Jednym słowem: proszę opowiedzieć nam o początkach swojej pracy dla muzycznej szkoły w Bystrzycy Kłodzkiej.
- Pochodzę z małej miejscowości Ligota koło Bielska Białej. W Bielsku Białej ukończyłam Liceum Muzyczne w klasie skrzypiec. Studia podjęłam na Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Tam poznałam swojego męża, który pochodzi z Długopola Dolnego, jest absolwentem szkoły muzycznej w Bystrzycy, a jako absolwent Akademii Rolniczej dostał pracę w PGR Domaszków, a wraz z nią mieszkanie w Domaszkowie. Siłą rzeczy moje wykształcenie kierowało mnie do PSM I st. w Bystrzycy Kł.. Wspominając tamten czas cieszę się, że spotkałam wspaniałych, tworzących przemiłą atmosferę nauczycieli, pracujących pod kierunkiem pani dyrektor Krystyny Zajbt-Bialik. Dla porządku dodam, że był to rok 1983.

- Tych kilkanaście lat kierowania placówką przypadło na wiele trudnych momentów: przeprowadzka szkoły do nowej siedziby, pandemia i zdalne zajęcia muzyczne, połączenie państwowej szkoły muzycznej I st. z samorządową szkołą muzyczną II st. – to tylko kilka niezbyt łatwych sytuacji. Które wydarzenie ocenia Pani jako najtrudniejsze? Które było największym wyzwaniem przez te wszystkie lata?
- W ciągu 14 lat pełnienia funkcji dyrektora najpierw PSM I st. im. Karola Szymanowskiego w Bystrzycy Kłodzkiej, a następnie PSM I i II st., najtrudniejszym do przetrwania był okres pandemii Covid 19, i to nie tylko ze względów organizacyjnych. Przypomnę, że trzeba było zbudować od podstaw system informatyczny zdalnego nauczania i przeorganizować pracę szkoły, a wszystkiemu towarzyszył stres związany z niepewnością i strachem o zdrowie i życie swoje, swojej rodziny, a także uczniów i nauczycieli. Niestety w tym okresie przyszło nam pożegnać czworo wspaniałych nauczycieli – emerytów, była to śp. Celestyna Schabowicz, śp. Leszek Błażej, śp. Wiesław Dubiel oraz śp. Tadeusz Piotrowski – dwaj poprzedni dyrektorzy bystrzyckiej szkoły muzycznej.

- Czy udało się Pani osiągnąć wszystko to, co miała Pani w swoich planach?
- Obejmując stanowisko dyrektora PSM I st. w Bystrzycy Kłodzkiej przejmowałam szkołę z tradycjami i szerokim spektrum działalności w środowisku. Niemniej udało mi się zrealizować również swoje pomysły np. poszerzyłam ofertę dydaktyczną szkoły otwierając klasę wiolonczeli i saksofonu. Zostały zorganizowane wyjazdy i koncerty w różnych miejscach Europy, byliśmy z uczniami we Francji, Szwajcarii, Holandii. Portugalii, Czechach. Rozpoczęliśmy współpracę z czeską szkołą muzyczną w Rychnovie nad Kneżnou, które to kontakty przerwała pandemia. Podjęliśmy również działania w projekcie Erasmus+, w ramach którego gościliśmy uczniów z Estonii i Czech. Obecnie trwa realizacja kolejnego projektu, w którym nauczyciele podnoszą swoje kompetencje na zagranicznych kursach we Włoszech i Malcie oraz obserwując pracę szkół we Włoszech i Estonii.
Z satysfakcją i zadowoleniem chcę dodać, że moja praca była wielokrotnie doceniana nagrodami dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej, a w 2020 roku zostałam odznaczona Złotym Medalem za długoletnią służbę, przyznanym przez Prezydenta RP.

- A czy jest coś, czego nie udało się dokonać i co zostawia Pani swoim następcom?
- Do zakończenia pozostał wspomniany projekt UE Erasmus+, pozostało jeszcze kilka wyjazdów czyli tzw. mobilności nauczycieli związanych ze szkoleniami we Włoszech i na Malcie. Po pandemii należałoby odnowić współpracę ze wspomnianą szkoła czeską. Marzyłoby mi się również odbudowanie po pandemii sztandarowych bystrzyckich konkursów muzycznych tj. Ogólnopolskiego Konkursu Zespołów Kameralnych i Konkursu Młodych Skrzypków.

- Praca zawodowa, dyrektor i nauczyciel w szkole muzycznej, to wyczerpujące zajęcie. Ale proszę nam opowiedzieć o swoich pasjach, tych także pozamuzycznych.
- Uwielbiam czytać książki, kocham podróże oraz zwiedzanie zabytków i muzeów, chciałabym „zajrzeć” do kolejnych prestiżowych sal koncertowych czy oper, lubię hodować kwiaty – szczególnie storczyki i róże. W ostatnim czasie największa moja pasja to wnuki, których jest troje…..

- Co doradziłaby Pani osobie, która przejmie prowadzenie szkoły?
- Należy pamiętać o tym, że najważniejszy w szkole jest każdy uczeń, a misją szkoły muzycznej jest przygotowanie tego młodego człowieka do dostrzegania, przekazywania i tworzenia muzycznego piękna. Na uwadze należy mieć także, że pracujemy z ludźmi, którzy mają swoje plany, problemy, a my powinniśmy im pomóc w tym, aby ich życie było wartościowe i piękne, co jednak wymaga trudu i wysiłku.

- Czy tradycje muzyczne są obecne w Pani rodzinie?
- Jak wspomniałam, mój mąż Stanisław ukończył PSM I st. w Bystrzycy Kłodzkiej ponad 50 lat temu, ale do dziś jest zapalonym akordeonistą, z którym zresztą wspólnie koncertujemy w Orkiestrze Zdrojowej. Starszy syn Grzegorz ukończył PSM II st. w Nysie w klasie skrzypiec, ale obecnie jest wykładowcą – doktorem habilitowanym z tytułem profesora Politechniki Wrocławskiej. Młodszy syn ukończył PSM I st. w Bystrzycy Kł. w klasie trąbki pana Jana Ostapowicza. Profesjonalnie z muzyką związana jest córka – Hanna Lizinkiewicz – pianistka, wykładowca z tytułem doktora Akademii Muzycznej w Poznaniu oraz kameralistka koncertująca w Polsce i Europie z Zespołem „Apeiron Trio”. Był czas, że koncertowaliśmy rodzinnie (nawet za granicą w Czechach!) tworząc zespół, który nazwaliśmy roboczo „Tarchałaquartet”, ale ze względu na brak czasu i odległe miejsca zamieszkania, nie grywamy ostatnio, nad czym ubolewam, a poza tym starsze dzieci mają swoje rodziny i obowiązki wobec swoich pociech….

- Proszę zdradzić nam swoje plany na najbliższe lata, jakim sprawom chce się Pani poświęcić? 
- Na pewno nie będę emerytką „w kapciach przed telewizorem”, zamierzam nadal służyć najpiękniejszej ze sztuk jaką jest muzyka, w miarę możliwości jako nauczyciel, oczywiście w niepełnym wymiarze godzin, oraz jako muzyk instrumentalista tzw. Orkiestry Zdrojowej, w której muzykuję od kilkudziesięciu lat. Pozostanie także codzienna krzątanina „dopisana” do mieszkania na wsi, a także realizacja wspomnianych wyżej pasji.

- Bardzo dziękuję za rozmowę. Gratuluję i dziękuję za tak wiele pracowitych lat dla bystrzyckiego środowiska muzycznego oraz życzę realizacji pasji i planów, a także życzę wszystkiego dobrego, przede wszystkim dużo zdrowia!

Wydania: