Erynie

Autor: 
Jan Pokrywka
!jan-pokrywka.jpg

Drugorzędna bogini niezgody Eris odegrała pierwszorzędną rolę w historii, gdyż poprzez intrygę z jabłkiem wywołała wojnę trojańską, która wiemy jak się zakończyła. A ponieważ nie ma przypadków – są znaki, obecnie panująca kolejna odmiana covid 19 nosi nazwę eris. Oznacza to, jak można domniemywać, że próby zastraszenia kolejną pandemią ciągle będą ponawiane, dając w konsekwencji kolejne podziały w społeczeństwie. Wszystko zgodnie z tzw. trójkątem dramatycznym: kat-ofiara-wybawiciel, lub inaczej: problem-reakcja-rozwiązanie.
Katem ma być pandemia, nie tylko covidowa, ale niemal każda (mamy w Polsce mihro-epidemię). ofiarą – ludzkość, zaś wybawicielem koncerny farmaceutyczne, oferujące coraz to nowe szczepionki. A wszystko zgodnie z panującym od XX wieku mitem-przesądem, że na każdą chorobę jest lub będzie lekarstwo. Oczywiście wyprodukowane przez przemysł farmaceutyczny, zastępując tradycyjne formy prozdrowotne jak zmiana trybu życia, dietę, ćwiczenia fizyczne i techniki oddechowe.
Mam wrażenie, że wybawiciel poszedł trochę po bandzie, a trochę na skróty. Oto okazuje się, że trwają prace nad szczepionką all-in-one (wszystko w jednym, coś jak all inclusive), mającą być panaceum na wszelkie choroby w przyszłości, zwłaszcza Chorobę X – hipotetyczną pandemię wywołaną przez nieznany jeszcze wirus.
To trzeba powstrzymać! I tu rola parlamentarzystów, w tym posłów Konfederacji ale i moje, o ile zostanę wybrany na senatora. Zajmę się tym w pierwszej kolejności, zwłaszcza że stoimy przed sezonem grypowym, pod który podciągnąć można wszystko.
Można protestować, słać listy, ale można prościej. Zamiast narzekania potrzeba działania.

*Czy nadejdzie przymus szczepień?
Gdy lud ekscytuje się wyborczymi jasełkami, wzajemnymi oskarżeniami Po-PiS-owymi, takimi czy innymi transferami politycznymi, a nawet heroiczną postawą naszej reprezentacji kopanej w ciszy i w ukryciu Ministerstwo Zdrowia przygotowało 29 sierpnia rozporządzenie w/s obowiązkowych szczepień ochronnych, dla dzieci, młodzieży i dorosłych.
Każda z tych grup będzie zobowiązana do szczepień na określone w rozporządzeniu choroby, a więc kto chce to się może z tym zapoznać. I tu mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra to taka, że wśród szczepionek nie ma tych na covid, a zła jest taka, że minister w każdej chwili może ją tam umieścić. Poza tym nie wiadomo, czy te inne szczepionki nie będą zawierały mRNA.
Ministerialne rozporządzenie mają być konsultowane, i tak też było tym razem, tyle że na wniesienie uwag zarezerwowano 5 dni, co oznacza, że po odliczeniu soboty i niedzieli pozostało dni 3.
Ale to nie wszystko. Co prawda obowiązek to nie to samo co przymus, raczej nikt nie będzie siłą zmuszał do przyjęcia szprycy, ale są inne, bardziej perfidne sposoby. Restrykcje w razie odmowy szczepień to mandaty i odmowa świadczeń medycznych, nawet wtedy, gdyby zagrażało to życiu.
A o jakie przypadki chodzi? Np. o leczenie nowotworów, przeszczepy i inne operacje na otwartym ciele, a nawet skaleczenia.
Mamy więc nową ministrę zdrowia, bardziej zamordystyczną od swojego poprzednika, ale to nie dziwota dla kogoś, kto czytał wcześniejsze z nią wywiady. I tu rola senatora jest znaczna i ja, jeżeli zostanę wybrany, wraz z innymi parlamentarzystami Konfederacji zajmę się tym w pierwszej kolejności. Trzeba zmienić nie tylko absurdalne przepisy, ale i praktykę.

*Normobaria potwierdzona!
Właściwie nie sam fakt ale skutki: wyższe ciśnienie jest korzystne dla zdrowia i przedłuża życie. Dowiódł tego emerytowany nurek i naukowiec Joseph Dituri, przebywając 93 dni w kapsule na dnie Atlantyku.
Celem tego eksperymentu było zbadanie długotrwałego wpływu podwyższonego ciśnienia na organizm człowieka. On sam twierdził po wyjściu, że czuje się młodziej, ale co ważniejsze, badania lekarskie potwierdziły, że Dituri naprawdę odmłodniał.
Przed wejściem do kapsuły przeszedł dokładne badania, w tym długości telomerów w jego chromosomach, będącymi końcowymi fragmentami nici DNA zabezpieczające część informacji genetycznej, a które biegiem lat ulegają skróceniu, co oznacza – w uproszczeniu – proces starzenia.
Powtórne badania, już po wyjściu z kapsuły wykazały, że jego telomery wydłużyły się o 20%, przy dziesięciokrotnym wzroście liczby jego komórek macierzystych i spadku markerów stanu zapalnego o połowę, a cholesterol o 72 punkty.
Pisałem już o tym, ale warto powtórzyć, że pobyt w komorze hiperbarycznej poprawia przepływ krwi w mózgu, jego metabolizm i mikrostrukturę, powodując poprawę funkcji poznawczych i parametrów fizycznych, m.in. snu i ruchu. A jak wykazały inne badania z 2020 r. na Uniwersytecie w Tel Awiwie leczenie tlenem hiperbarycznym (HBOT) u zdrowych dorosłych może zatrzymać starzenie się komórek krwi i w ogóle odwrócić proces starzenia.
Kapsuła, o której mowa przypominała standardową komorę hiperbaryczną. Miała miejsce do pracy, kuchnię, łazienkę, dwie sypialnie (druga dla odwiedzających go co jakiś czas naukowców) i mały „basen”, będący śluzą wejściową, a także okno z widokiem na ocean.

*„Darmowe” leki
Rząd rzucił kiełbasę wyborczą w postaci „darmowych” leków dla osób powyżej 65 roku życia. W teorii, bo w praktyce realizacja tego wygląda różnie, no i przecież nie ma darmowych lunchy”, za wszystko ktoś płaci. Ale ja nie o tym, tylko o kwestii recept w ogóle. Bo mamy tu duży problem, którego zdają się nie zauważać rządy i parlamenty, stąd duża rola dla nowych władz.
Od 3 lat recepty mogą – prócz tradycyjnie lekarzy – wystawiać aptekarze. Są to tzw. farmaceutyczne recepty pro auctore i pro familliae (niezależnie od tego, że mogą przeprowadzać badania, szczepić, testować, itp.). w założeniu są to recepty na leki dla członków rodzin bliższych i dalszych, rzecz jednak w tym, że trudno określić, kto nim jest i to nie tylko dlatego, że „wszyscy ludzie braćmi są”. To rodzi możliwość nadużyć, a skoro taka możliwość istnieje, to i różne nadużycia również. Można powiedzieć, że mogą to być to recepty za pieniądze, bo przecież za darmo chyba się nie ryzykuje.
No i przecież nie rozliczona do tego afera związana z wywozem deficytowych i tańszych leków za granicę.
Co na to rząd? Jak zwykle chce powołać nową strukturę – tzw. inspekcję farmaceutyczną wyposażoną w uprawnienia policyjne. Będzie więc kolejna służba do inwigilacji obywateli a problem jak był tak pozostanie.
Co więc zrobić? Może warto zrezygnować z recept w ogóle, zwłaszcza na leki popularne, pozostawiając wymagane na narkotyki, trucizny i inne wymagające wysoce specjalistycznego leczenia.
I tu rola senatora jest znaczna i ja, jeżeli zostanę wybrany, wraz z innymi parlamentarzystami Konfederacji zajmę się tym w pierwszej kolejności. Trzeba zmienić nie tylko absurdalne przepisy, ale i praktykę.

Wydania: