Czytane dla fabuły. Ach ten finał!

Autor: 
Mietek Kowalcze
01image_123650291.jpg

Przychodzi Wam do głowy od czasu do czasu, żeby zostać anarchistką/anarchistą? Jestem pewien, że tak. Powody? Różne. Niech będzie podstawowy, który od razu nas przekonuje do takiej postawy – organizacja jednego z systemów państwa. Od najbliższego nam samorządu po... aż nie warto ich wszystkich wymieniać. Dlaczego tak publicystycznie zaczyna się tekst, skoro w cyklu „Bramy” rekomendujemy fabuły? Eleanor Catton, autorka znakomitej powieści „Wszystko, co lśni” zaproponowała nową książkę – „Las Birnamski”. Tytuł, zapożyczony z szekspirowskiego „Makbeta”, to nie tylko nazwa interesującej, wolnościowej organizacji ekologicznej (niektórzy określają ich ekoterrorystami), ale jest ze wszech miar wieloznaczny. Czy jak u Szekspira ów Las podejdzie pod mury zamku władzy? Obecnej władzy. Czy wieszczy jej upadek? Czy zasugerowany na wstępie temat buntu przeciw sposobowi organizacji państwa jest zasadniczym tematem całości? Naturalnie, odsyłam do osobistego spotkania się z tą obszerną fabułą. Zasugeruję przed lekturą jedną niezgodę. W kilku zapowiedziach-omówieniach książki trafiamy na określenie (marketingowe zapewne), że to thriller. To nieprawda. Narracja, owszem, tak jest prowadzona, że odczuwamy pewien niepokój, jednak ma on swoje zalety inne niż napięcie i przestrach – po prostu usilnie chcemy wiedzieć co dalej, pozostać w świecie powieściowym. A jaki to świat? Zasadniczo to środowisko owej tytułowej organizacji. Jej wzniosłe idee – wolność i demokratyczne zasady wspólnych przedsięwzięć, odpowiedzialność, praca na rzecz społeczeństwa, zasobów przyrodniczych, wreszcie klimatu przekonują nas, że to idealistyczni hippisi XXI wieku. Na ten przezacny obraz pada jednak cień. Oto pojawia się miliarder. Zły miliarder. Z wizją, urodzony do bogacenia się i wykorzystywania bogactwa do stałego powiększania zasobów. Podziwiamy jego sprawność intelektualną i technologiczną w zestawieniu z ludźmi z Lasu, a przy okazji wiemy, że nie czytamy baśni. Tu nie będzie prostego rozwiązania, oczywistego finału. Dobro przemoże zło. O nie!
Fabuła jest tak ułożona, że musi dojść do spotkania, do konfrontacji nieograniczonych możliwości technologii z najprostszymi, odwiecznymi zachowaniami człowieka, z instynktem przetrwania. Co zwycięża?
Jaki efekt takiego zderzenia obmyśliła Eleanor Catton? Jaki finał? Nie zdradzę wiele, pisząc, że taki, który daje nadzieję. Jeszcze.
Mietek Kowalcze

Wydania: