Mietek Kowalcze w cyklu: 100 na 100, czyli wybrane czeskie ósemki (odcinek wrześniowy)
W ramach celebrowania stulecia nasi sąsiedzi prowadzą społeczną akcję pod tytułem "České osmičky", która polega na tym, żeby wspólnie podsumowywać kolejne dziesięciolecia niepodległości. Dobry pomysł, bo w krótkich formach - teksty, reportaże, wspomnienia, analizy, publicystyka, wywiady, wybór fotografii, map itp. pokazuje dynamikę zmian, jakie zachodziły w ramach kolejnych dekad. Naturalnie w sierpniu najmocniej przypominano i podsumowywano nasz najazd na CSRS w roku 1968 i późniejszą dwudziestoletnią sowiecką okupację, ale warto przejrzeć te materiały, które dotyczą innych ósemek. Na przykład poprzedzających tę sprzed półwiecza. Pierwsza z nich (1918) to przypomnienie deklaracji podpisanej w Pittsburghu, a która stanowi akt założycielski wspólnego państwa Czechów i Słowaków. Ósemka druga (1928) to z kolei rozważania na temat tzw. afery Vojtecha Tuka, który na zakończenie pierwszej dekady wspólnego państwa przypomniał, że w tajnym aneksie do deklaracji martinskej (odpowiednik deklaracji pittsburskiej) był punkt, który zakładał szeroką autonomię Słowaków właśnie po dziesięciu latach we wspólnym państwie. Wyobraźcie sobie, że jako autor artykułu, w którym ten fakt przypomniał został skazany na 15 lat więzienia (!). Za zdradę i szpiegowanie na rzecz Węgrów. Trzecia ósemka (1938) to nieuleczalna trauma Czechów i Słowaków, czyli Monachium. I nawet Petr Zelenka swoimi "Zagubionymi" (tytuł oryginalny: "Ztraceni v Mnichově") niewiele w tej sferze zmienił. Kolejne "ósemki" to głównie opisy stabilizacji przed i normalizacji po sierpniu 68 roku.Wśród ósemek jest i taka, która może być dla polskiego czytelnika pewnym odkryciem. Dotyczy roku 1948. Wiadomo, że na początku tego roku komuniści przejęli władzę. Niemal od razu rozpoczęli rządy od zakazów. W tym od zakazu wszelkich odmian kultu. Nie omieszkali naturalnie wykorzystywać tego, żeby ostro karać za przekroczenie wydanych przez siebie przepisów. W efekcie po prostu rozpoczęli skutecznie zwalczać religijność Czechów. I tu pojawia się sierpień 1948 roku. Krótko sprawę przedstawmy. Od roku 1930, założona na początku XX wieku katolickie stowarzyszenie sportowe "Orel", organizowała pielgrzymki do sanktuarium maryjnego Svatý Hostýn w środkowych Morawach. Miejsca bardzo szanowanego, chętnie odwiedzanego z powodów religijnych i historycznych. To tutaj, według tradycji, Cyryl i Metody założyli kaplicę maryjną, to stąd figura Matki Bożej z Dzieciątkiem pomagała odpierać atak Mongołów w roku 1241, a sławę tej świętej góry utrwalili liczni pisarze i historycy, wśród nich i Bohuslav Balbin, a także kolejni dziejopisowie czescy. Dzieje sanktuarium to lata chude i obfite. Jak to zwykle. Prawdziwy "renesans" zainteresowania tym ważnym miejscem następuje wtedy, gdy opiekę nad nim przejmują jezuici. Regularnie co roku, licząc od 1891, na ten święty morawski szczyt przybywa do 440 pielgrzymek. I tak, oczywiście z zachowaniem proporcji - bo wojny - do 1948 roku. Kiedy komuniści zakazują tego typu peregrynacji, to właśnie członkowie stowarzyszenia "Orel" organizują pielgrzymkę, która nabiera od razu cech buntu przeciwko władzy, przeciwko jej antyreligijnym rozporządzeniom, a za swbodą wyznania w wolnym państwie. Szacuje się, że na Svatý Hostýn przybyło w dniach 28-29 sierpnia 1948 roku ponad 100 tysięcy pielgrzymów. Władza natychmiast poddała represjom organizatorów. Zarówno tych, którzy byli pomysłodawcami, jak i tych, którzy na różnym poziomie byli współorganizatorami. Według zasady: dajcie mi człowieka, a odpowiedni paragraf się znajdzie. Sądy chętnie wydawały wyroki na przykład za zdradę państwa, za współudział w zakazanym przedsięwzięciu, a także za samo niezgłoszenie przestępstwa. Najwyższe wyroki - 18 lat więzienia o podwyższonym rygorze (obozy pracy) - dostawali członkowie zarządów "Orla", inicjatorzy pielgrzymki. Czesi (i Słowacy) bardzo mocno przypomnieli tę nieco zapomnianą dotychczas "ósemkę" ze swojego stulecia. Mamy coś podobnego? Rozejrzymy się w jej poszukiwaniu po naszej przeszłości w następnym tekście.