Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy

Autor: 
Jerzy Lica

“...Dziś wiem, ile jesteśmy warci, bo ciągle porównuję i jest to zawsze problem interesujący mnie najbardziej, ale równocześnie wiem, widzę i otrząsam się na myśl o tych subtelnych i parszywych wadach - tych pechowych i niepotrzebnych, które nam samym wyrządzają tyle zła. Jest w nas coś dziwnego: - jakaś przedziwna mieszanina bohaterstwa, szlachetności, samozaparcia, a jednocześnie hołoty. No i dosiadanie wielkiego konia przy byle okazji. Ale cóż - warunki wyrobiły w nas histeryczny patriotyzm, a ponieważ natura ludzka jest silniejsza i ma swoje prawa, więc tam gdzie z patriotyzmem trzeba iść na kompromis, tam wyłazi patriotyczna hipokryzja. Coś, czego nie potrafię znieść. Nasza wieczna tragedia to brak pieniędzy. Wrodzona inteligencja - i bystrość /wprost olśniewające w porównaniu z innymi narodami/, a z drugiej strony brak, wieczny brak pieniędzy i rozpiętość między pragnieniem a możliwością zaspokojenia go, robią z każdego Polaka po prostu “kanciarza”. Wysokie poczucie honoru wrodzone najgorszemu chamowi w stopniu nie spotykanym w Europie
/poza Hiszpanią/, każe jednak upozorować każdy “kant”. I tu wyciąga się ojczyznę. Biedna ojczyzna pokrywa wszystko, a jeżeli ktoś o niej zapomni, jest łajdakiem. Zarabia się - dla ojczyzny, bankrutujesz - dla ojczyzny, coś ci zarzucają, mówią żeś złodziej - nie zapomnij krzyknąć, żeś patriota. Wybaczą. Zupełne pomieszanie idei z materią... Dajcie spokój - trzeba raz z tym skończyć. Zarobkowania nie wolno uważać za zbrodnię, trzeba żądać, ale i trzeba dać. Trzeba płacić za godziny nadliczbowe, a nie odrabiać je dla ojczyzny... A może się mylę? Może nie mam racji... A zresztą czytaj “Lalkę”. Zawsze aktualna...”
Andrzej Bobkowski 17.3.1942 r. “Szkice piórkiem” s. 272, Towarzystwo Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu, Wydawnictwo CiS Warszawa /www.cis.pl/

Wydania: