Elektrownia szczytowo-pompowa w Młotach
Z inicjatywy posła Waldemara Wiązowskiego 2 lipca 2010 roku w Ratuszu bystrzyckim znów zebrało się grono polityków, samorządowców i fachowców od energii aby przedyskutować (jedynie - a nie podejmować jakiekolwiek wiążące decyzje) sens powrotu do budowy elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach.
Przypomnijmy - budowa tej elektrowni rozpoczęła się w 1979 roku i tak się ślimaczyła do 1990 roku kiedy ostatecznie została wstrzymana.
Czy ostatecznie? - wg posła Wiązowskiego ta elektrownia musi być uruchomiona. W szczycie jest w stanie dać ok. 700-800 megawatów - jest to „czysta energia” - a te megawaty są po prostu Polsce niezbędne. Polska cierpi na brak energii elektrycznej - już niedługo można spodziewać się „planowych wyłączeń” - a przecież do tego dopuścić nie można. Jakby nie było - w tę budowę włożono już sporo pracy koncepcyjneji wykonawstwa ... nie wykorzystać takiego potencjału to po prostu grzech...
W wolnej dyskusji okazało się, że w sztolniach elektrowni zagnieździć się zdołało już 27 gatunków nietoperzy....
w dziele człowieka - no cóż - jakoś trzeba będzie trzeba sobie z nimi poradzić - mówi burmistrz Renata Surma - - jesteśmy w rygorach „Natury 2000” ale myślę, że te nietoperze „zaprosimy” na dobrowolną przeprowadzkę do Marcinkowa....
Powiedziano również, że od 1979 roku wody ubyło znacznie.... ubyło, ale dziś są takie technologie, że i z tym sobie poradzą... np. po prostu elektrownia może dostarczać prąd w cyklu 2:1 .... Niektórzy żartowali sobie, że te sztolnie nigdy nie miały służyć elektrowni a raczej jako wyrzutnie rakietowe - teraz - to już niewłaściwy kierunek....
I tak sobie pogadaliśmy - jedno na tę chwilę jest pewne - nie mówi się o „zasypaniu” Młotów.
Osobiście chciałbym, żeby tę elektrownię wybudowano -choćby z takim „bólem” jak SCM w Polanicy Zdroju - to same korzyści tak dla Polski jak i Ziemi Kłodzkiej - 700-800 MW „to nie w kij dmuchał”... a i stała praca.