Pan Burmistrz obiecał w 2006 roku ... - część I
Długie zimowe wieczory skłaniają do czytania lektury, dlatego pewnie postanowiłem poczytać. Ponieważ lubię historię mojego miasta, sięgnąłem po dokumenty sprzed 4 lat i postanowiłem zagłębić się w inauguracyjnym przemówieniu pana Burmistrza, jakie wygłosił w dniu 4 grudnia 2006 roku w sali widowiskowej KOK –u. Oto, co m.in. przeczytałem, cyt.:
„Dziś chcę wskazać na te kierunki, na których chcemy jak najszybciej zacząć działać. Pierwsza sprawa bardzo bliska nam, a jednocześnie obietnica, którą składałem przed wyborami, bardzo trudna sprawa, a jednocześnie wydaje się do załatwienia na dziś: sprawa bezpieczeństwa od ulicy Mickiewicza. Wyjeżdżające tiry kilka razy zagroziły życiu mieszkańcom miasta. Już w tym tygodniu podjąłem rozmowy dotyczące doraźnych rozwiązań. Jest szansa, aby w styczniu to miejsce stało się bezpieczne.”
Czy jest bezpieczne ? Może zapytamy świeżo upieczonego radnego, pana Tadeusza Kmiecika (mieszkającego
w pobliżu ronda), który po 10 miesiącach rządów pana burmistrza Szpytmy ( tj. w dniu 2. października 2007 roku w „motofakty.pl”) grzmiał, cyt.: „Ludzie żyją w ciągłym strachu. Boją się posłać dziecko do szkoły czy sklepu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zjeżdżającej z góry ciężarówce puszczą hamulce. W ubiegłym roku zebraliśmy dwa tysiące podpisów w sprawie przyspieszenia budowy obwodnicy miejskiej, którą TIR-y mogłyby omijać ulice koło naszych domów. I co? Nic z tego nie wynikło. Dlatego wyszliśmy na ulice i blokowaliśmy przejścia, chodząc po pasach w tę i z powrotem. Może dzięki temu w końcu ktoś dostrzeże problem. Rondo u zbiegu ulic Lutyckiej, Wyspiańskiego i Mickiewicza to najniebezpieczniejsze miejsce w Kłodzku”.
I co się zmieniło? Pozwolę sobie zapytać Pana radnego z KWW Bogusława Szpytmy dzisiaj.
Druga sprawa, poruszona przez Burmistrza Miasta, była taka, cyt.:
„W tym tygodniu również rozmawiałem z kilkoma producentami, którzy z pewnością zechcą zainwestować w Kłodzku, bo to, żeby powstał tutaj przynajmniej jeden zakład produkcyjny –jest to konieczne. Z pewnością zostanie utworzony kilkuosobowy zespół, który pozyska tutaj inwestycje. Jesteśmy o tyle w dobrej sytuacji – paradoksalnie, że wysokie bezrobocie przyciągnie tutaj ludzi, którzy zechcą wykorzystać tę siłę, bo proszę mi wierzyć, że w niektórych miejscach na Dolnym Śląsku i w Polsce pracowników zaczyna brakować, bo wyjeżdżają. Dlatego mamy ten argument - wysokie bezrobocie paradoksalnie jest dla nas ogromną szansą. Z tego miejsca potwierdzam, że zrobię wszystko, aby zakład produkcyjny w Kłodzku stanął…”
Oczywiście, nie omieszkam zapytać pana, panie Burmistrzu, z tego miejsca, co zostało zrobione w tym strategicznym kierunku? Bo, jak wiadomo, w okresie czterech ostatnich lat żaden zakład produkcyjny nie powstał, chyba że mieszkam w innym mieście.
I trzecia, poruszona jako strategiczna przez Pana wówczas sprawa. Sprawa, o której krążą już anegdoty. Ja jednak chciałbym do tego tematu podejść nader konstruktywnie. Najpierw jednak cytat z przedmiotowego Pańskiego przemówienia: „Dziś rozmawiałem z dwoma właścicielami sieci hotelarskich po to, aby w Kłodzku powstał jeden sieciowy hotel – i powstanie.”
I dalej: „Myślę, że jest to komercyjne zadanie, ale przy współpracy z miastem na pewno taki jeden (co najmniej jeden) sieciowy hotel stanie. Zrobię wszystko, żeby tutaj takiego inwestora ściągnąć. To jest również w mieście 300, a może więcej miejsc pracy…”
I cóż . Z tego zobowiązania też nic Panu nie wyszło. No bo chyba „Gościniec Majowy Sen”, którym się Pan chwalił jak swoim w kampanii. na pewno nie można nazwać, z całym szacunkiem dla właścicieli, hotelem sieciowym. Przecież, gdyby przyjąć za dobrą monetę Pańskie słowa na ten temat, to jak nazwać np. przybytek, który powstał w czasie Pana kadencji np. w Kudowie Zdroju lub powstaje w Polanicy Zdroju? Chyba mega! super! – hotel.
A teraz Panu coś powiem.
W dniu 8. grudnia br. na rozpoczęcie II kadencji, Pana urzędnicy, których nazwisk tu nie wymienię, bo i po co, odsyłali pewnego znanego mi ewentualnego inwestora z branży hotelowej od kierownika do kierownika poprzez innych dwóch urzędników. A wreszcie do pewnego Pana zastępcy. Dlaczego? Bo nie umieli odpowiedzieć na jedno proste pytanie- cyt.: „Czy miasto posiada teren pod budowę hotelu?
Także gratuluję, zwłaszcza pana K. i B. Aha, Pana sekretarza jak zwykle pod telefonem służbowym także nie było.
Łączę należne wyrazy szacunku dla pana Burmistrza, specjalnie wraz z gratulacjami dla 5941 kłodzczan oraz niespecjalne dla pozostałych 22 298.
Wesołych Świąt i lepszego 2011 roku. Urzędników ratuszowych wymienionych z inicjałów nie pozdrawiam.
PS. Część II już w następnym numerze