Przewodnik dla jedzących - Restauracja OREGANO
Wnętrze+++ Pięknie usytuowany lokal, zadbany ogródek letni. Wnętrze z klimatem choć nie ma tu żadnej myśli przewodniej. Łukowe sklepienia, stare mury zachęcają do określonego wystroju. Stoliki takie sobie, przykryte ręcznie dzierganymi koronkami, krzesła za to rewelacja. Prawie każde inne, stylowe, interesujące. No i na tym kończą się zalety. Reszta jak popadło, dekoracje z suchych kwiatów i kilka zaniedbanych roślinek. Bar czysty, wyposażony w dwie plotkujące panie. Trochę butelek z alkoholem, maszyna do parzenia kawy i obskubana
z listków doniczka z miętą. A gdzie oregano??? Aż się prosi o skrzynki z zielonym oregano a tu ani na lekarstwo.
Obsługa++
Na podanie karty czekam dziesięć minut choć na sali nikogo nie ma oprócz mnie. Z konieczności długo czytam kartę dań i po zamówieniu czekam 15 minut na sałatkę z łososiem. Oj!!! A co w godzinach szczytu restauracyjnego? Strach pomyśleć.
Atmosfera+++
Przyjemnie tu posiedzieć. Te cudne krzesła robią swoje. Pełno zakamarków i dyskretnych kącików, które pozwalają zachować trochę dystansu do innych klientów.
Jadłospis++
Karta dań zachęcająca. Tak jak wystrój restauracji i jej oferta jest urozmaicona. Pizza, makarony, sałatki, dania główne od kuchni polskiej po włoską. Za namową kelnerki wybieram carpaccio z łososia w sosie kaparowym, sałata i czosnkowa bagietka. Czekam w nadziei smakowania surowego łososia w sosie kaparowym, który szczególnie lubię. Po piętnastu minutach dostaję dwa talerzyki; na jednym kilka trójkącików zrumienionego chleba tostowego bez śladu czosnku i skromną kupkę pokrojonej drobno sałaty lodowej ozdobionej kilkoma kostkami pomidora. Całość udekorowana pięcioma plasterkami świeżego ogórka w skórce. Pytam kelnerkę o łososia- jest pod sałatą!!! Ostrożnie odsuwam kawałki sałaty i znajduję cztery plasterki łososia przed chwilą wyjętego z plastikowej torebki. Dokładnie taki sprzedają w co drugim sklepie spożywczym. Zamieniam się w detektywa Monka i zabieram do poszukiwania sosu kaparowego. Rozsuwam listek po listku i ... jest!!! Razem naliczyłam siedem kaparków wyjętych ze słoiczka pod tytułem „kapary w zalewie” ale sosu ani śladu. Ooo!!! Jest też plamka czegoś mokrego w kolorze bordo!!! To na pewno krem z octu balsamicznego o smaku owoców. Innych dań nie próbuję choć mogło by to być interesujące doświadczenie.
Ceny++
Drogo. Za zamówione danie płacę niecałe 17 zł. Biorąc pod uwagę cztery plasterki łososia z torebki i parę listków sałaty z dwoma kromkami pieczywa to naprawdę cena godna pięciogwiazdkowej restauracji. Dania główne od 20 zł.