Przewodnik dla jedzących - Bar Małgosia
Wnętrze ++++ Jak na bar „szybkiej obsługi” całkiem ładne wnętrze. Czysto, zielono, poręcznie. Długi, przeszklony bar z wystawionymi potrawami w podgrzewanych pojemnikach . Zupy, sosy, mięsa duszone, kotlety smażone, kasze, sałatki- wszystko już wcześniej przygotowane i czekające - jak to w barze - na klienta. Przez uchylone drzwi widać wnętrze kuchni. Krzątające się panie ubrane czyściutko, biało -zielone fartuszki, takie same koszulki, wszystkie jak z obrazka. Kuchnia czysta i dobrze wyposażona. Potrawy na wynos pakowane w nowoczesne pojemniki ze zgrzewaną folią zabezpieczająca przed wylaniem.
Obsługa+++ Dość solidnie i szybko pracujące panie nakładają dania na talerze, przyjmują zapłatę i ....następny proszę!!! Uśmiecham się do pani w barze ale bez wzajemności. Samoobsługa to samoobsługa i już.
Atmosfera ++ To typowy bar a nie stołówka. Pracuje się tu szybko i beznamiętnie. Klient czuje się nierozpoznawalny. Na sali rzadko kto wzajemnie pozdrawia się, pogada, pośmieje. Wszyscy śpieszą się, przecież wpadli tylko napełnić głodny brzuszek i dalej, do roboty!!!
Jadłospis+++ Dużo potraw wypisanych na długiej tablicy przy barze. Kilka zup, dań drugich ponad trzydzieści, dwanaście surówek i dodatków do kotleta. Zamawiam pieczeń wieprzową z kaszą gryczaną
i kapustkę zasmażaną. Mięso trochę zbyt sprężyste, dużo gęstego, podprawianego mąką sosu. Kasza gryczana trochę zbyt rozgotowana. Pewnie to wynik długiego przetrzymywania w podgrzewanym pojemniku a kasza gryczana bardzo tego nie lubi. Kapustka młoda, obficie doprawiona koperkiem i dużą ilością sosu śmietanowego. I znowu ta zagęszczająca mąka. Wszystko bardzo świeże ale mało tu pieprzu, liści laurowych, ziela angielskiego. Klienci chętnie zamawiają pierogi ruskie do zjedzenia na miejscu i na wynos. Ponoć dobre ale po porcji kaszy obficie polanej gęstym i tłustym sosem nie dam rady spróbować. Przy barze dużo klientów- im bliżej południa tym więcej chętnych.
Ceny+++ Bardzo tu brakuje taniego dania dnia. Klient płaci według cennika i może to nie są zawrotne ceny- za pieczeń płacę 12,50- ale jeśli ktoś codziennie przychodzi tu na obiad, to wychodzi dość drogo. Najtańsze dania to pierogi, kluski, placki ale do tego przydałaby się jakaś zupa , a to już 3 zł a sałatka kolejne 3 zł.