Co z tą akcyzą na węgiel
No i jest następny knot legislacyjny. Tym razem dotyczy węgla.
Od 2 stycznia 2012 roku dla niektórych odbiorców węgla wprowadzono akcyzę. Niespecjalnie by to nas, lokatorów, właścicieli własnych gospodarstw, które opalamy węglem obchodziło, bo tę kategorię odbiorców akcyza nie dotyczy, ale ....
Znaleźliśmy się w jednym kotle niejasnych przepisów, bowiem „ilekroć przemieszcza się wyroby węglowe zwolnione z akcyzy, warunkiem zwolnienia jest wystawienie dokumentu dostawy”.
I tu już nie wiadomo ile tych dokumentów należałoby wystawić, aby zamknął się łańcuszek dostawców począwszy od producenta, czyli kopalni.
Jest sporo podmiotów (składów węgla), które zmuszone są pilnować, czy dany odbiorca jest zwolniony z akcyzy (gospodarstwa domowe, szpitale, szkoły i sporo innych). Tak naprawdę zwolnienie z akcyzy dotyczy wyraźnej większości odbiorców.
Kopalnie jakoś się zabezpieczyły przed stwierdzaniem, kto powinien zapłacić akcyzę, kto nie, przekładając ryzyko pomyłki na kupującego na bramie kopalni. Nabywca (czyli skład opału gziekolwiek w Polsce) wraz z węglem obciąża się obowiązkiem prawidłowego naliczania akcyzy. Problem handlujących węglem polega na tym, że wymaga od kupującego zaświadczenia, że to właśnie mu należy sprzedać węgiel bez akcyzy. Obojętnym jest, czy chodzi o 1 worek węgla czy tony. Przepis nakłada właśnie taki obowiązek na właściciela składu opału.
Idzie chłop do punktu sprzedaży węgla. I kupuje tyle, na ile go stać. Powiedzmy 1 worek. Musi mieć przy sobie jakowyś dowód, że na potrzeby własnego gospodarstwa domowego. Sprzedający musi spisać dane kupującego w czterech egzemplarzach (z czego jeden oddaje kupującemu)a trzy pozostają na wypadek kontroli. Tylko, że: po pierwsze: sprzedający węgiel nie ma formalnego prawa żądania od kogokolwiek dowodu osobistego. Rodzi się tutaj absurd: albo złamiesz prawo, albo ne dostaniesz (kupisz) węgiel. Po drugie: jak traktować np. Wspólnoty mieszkaniowe? Jako firmę i obciążać akcyzą? Formalnie – to firma – i akcyza obowiązuje. Ale faktycznie to ten węgiel jest dla domostw. A co ze Spółdzielniami Mieszkaniowymi? Takich niejednoznaczności jest wiele. I kto ma je rozstrzygać? Właściciel składu opałowego?
- „Jak popełnię błąd to ja ponoszę koszty akcyzy (należnej) i odsetek” - mówi przedstawiciel spółki „Niebał” z Bystrzycy Kłodzkiej prowadzący m.in. sprzedaż opału. I dodaje: „ustawa weszła w życie 2.stycznia 2012 roku a dopiero 15. stycznia są szkolenia wyjaśniające zawiłości tej ustawy”.
I co tu jeszcze dodać? Ręce opadają, bo knot ustawodawczy goni kolejny. Bo przecież wciąż poprawia się ustawę refundacyjną leków....
Sumując: do apteki z dowodem ubezpieczenia, po węgiel z dowodem, że się ma mieszkanie ... co jeszcze? Czyżby wracał nam system kartkowy (dowodowy), gdzie nie wystarczy mieć pieniądze trzeba jeszcze mieć odpowiedni papierek? Państwo na tych „połamańcach prawnych” chce zaoszczędzić: w lekach ok. pół miliarda zł rocznie, w akcyzie na węgiel ok. 200 mln zł - a za kłopoty zapłacimy jak zwykle my. Pieniędzmi, czasem i nerwami. A biurokracja nam rośnie.
(na podst. rozmów ze sprzedawcami węgla i art. w „Rz” z 11.01.2012 r.)