Mar-Ber w Ścinawce Średniej

Autor: 
Mirosław Awiżeń
marber.jpg

o firma o uznanej już marce w okolicy, a ja w tej Hurtowni od lat kupuję węgiel i nigdy nie zawiodłem się na jego jakości a nawet moja Mama chwali ... a to już duża rzecz...

Rozmawiam z właścicielami Hurtowni – Jarosławem Berdychowskimi i Januszem Marszałkiem
- Ile lat już istniejecie i jak to się stało, że właśnie Wy utworzyliście tutaj tę hurtownię?
- W tym roku będzie to 18. rok istnienia. A więc będziemy pełnoletni – uśmiechają się panowie. Hurtownię utworzyliśmy na bazie byłego GS. SCh w Ścinawce Średniej. Ja – mówi p. Janusz – pracowałem właśnie tutaj w GS-ie jako magazynier, a Jarek, jako przedsiębiorca „prywatny” prowadził w tym czasie transport samochodowy i sprzedaż materiałów budowlanych „przy domu”. Były magazyny „do wzięcia” – mówi p. Jarosław – zatem wspólnie z Januszem postanowiliśmy zespolić swoje siły i uruchomić tu dużą hurtownię. Na początku zaczęliśmy od „grubej budowlanki” – tj. od pustaków, cegieł, wapna, drzwi, okien... Powoli rozszerzaliśmy asortyment i teraz mamy około 12 tysięcy pozycji na stanie. Czyli – od śrubki do węgla.
Oprócz nas w firmie pracuje jeszcze 9. ludzi (na zdjęciu trzech z nich: Hubert, Robert i Rafał). Prowadzimy również usługi transportowe – dodaje p. Janusz.
- Przychodzi się do Was jak do jakiego supermarketu: przeszklone drzwi na fotokomórkę, płytki na podłodze, regały w pełni profesjonalne...
- No tak, jest już nieźle – w porównaniu z dawnymi czasami.... zaczynają wspominać te – co tu ukrywać – czasy siermiężne, ale szybko przechodzą do rzeczywistości.
- Główny obiekt rzeczywiście spełnia wymogi nowoczesności, ale jeszcze trzeba zmodernizować wjazd, utwardzić cały plac... – inwestujemy tyle, na ile nas stać. Nie na kredyt – mówi p. Jarek – my dwaj nie lubimy żyć na zasadzie ”zastaw się a postaw”. Trzeba zapracować uczciwie i solidną pracą każdą złotówkę, a potem ją mądrze i z rozmysłem wydać. Wiemy co nam jeszcze brak, wiemy, co jeszcze musimy zrobić...
Obaj Panowie są w „sile wieku”. Pan Jarek ma 46 lat, jest żonaty, żona Ewa, trójka dzieci: Arek, Tomek i Krzyś. Pan Janusz ma 44 lata, także żonaty, żona Beata i także trójka dzieci: Joanna, Justyna
i Mateusz...
Dobrali się „jak w korcu maku”.
Życzę im wszystkiego najlepszego. I jak tu wierzyć ludowemu przysłowiu: „śpiewały jaskółki, że najgorsze są spółki”. Ha, ha, ha... Toż oni dogadują się lepiej niż niejedno „dobre małżeństwo”.

Wydania: