Lądeckie impresje (156)

Autor: 
Janusz Puszczewicz

Mam w ręku marcową „Bramę” gdzie m.in. pierwsze notowania w plebiscycie na „NAJ…” Szczególnie śledzę notowania w grupie „najpopularniejszy burmistrz/ wójt”. Śledzę zwł. w kontekście promocji danej gminy czy miasta. Niestety poza kilkoma wyjątkami szeroko rozumiana promocja, wiele jeszcze pozostawia do życzenia. To, że istnieją specjalne komórki organizacyjne to niewiele jeszcze znaczy. To, że bierze się od czasu do czasu udział w różnych targach czy wyda folder, to również niewiele. Na ogół czeka się w spokoju na zbłąkanego turystę czy kuracjusza, który zawita do „promocji” ze swoim pytaniem.
Ostatnio poprosiłem w imieniu portalu – ZIEMIA KŁODZKA / www.ziemia klodzka.pl / kilku włodarzy „kłodzkich” miast i gmin o wypowiedź nt. przygotowania do nowego sezonu turystycznego i planowanych ważniejszych imprez czy wydarzeń, na które mogą liczyć nasi goście. Nadchodzą bowiem do portalu dziesiątki maili i zapytań, które można najogólniej zamknąć w pytaniu „czym zaskoczy nas Ziemia Kłodzka w nowym sezonie”. W innych regionach kraju walczy się dosłownie o potencjalnego gościa, który zasili jednak miejscową kasę „dutkami” wydanymi podczas takiego pobytu. Turystyka staje się już branżą dającą wymierne dochody. Niestety na moje zapytania i prośby o samą wypowiedź odpowiada mi zazwyczaj biurokratyczna cisza. Wyjątkiem jest jak do tej pory tylko Kłodzko. Z jednej strony włodarze naszych gmin/miast zobligowani są prawnie do udzielania odpowiedzi na zapytania mediów, ale nie o to przecież chodzi. Przykro jest, że udzielenie odpowiedzi na trzy czy cztery pytania stanowi już dla nich tak wielki problem. Zamiast promować i zapraszać na wszelkie sposoby potencjalnych gości, zapewne lepiej snuć w ciszy gabinetów sny o potędze swojej władzy. Tylko, że ta władza kiedyś przemija... a w międzyczasie tracimy tak wiele.
Zainteresowanych odsyłam zazwyczaj na samorządowe strony, jednak i tam z turystyczną informacją różnie bywa. To, że opublikowano spis miejscowych pensjonatów, agroturystyk czy restauracji to jeszcze nie wszystko. Pocieszające, że powoli dostrzega się swoistą potęgę internetu. Niebawem ten temat wypłynie przy okazji kolejnej edycji plebiscytu na najlepszą stronę internetową. Mamy wiele do zaoferowania, ale też trzeba to wszystko umiejętnie sprzedać, a z tym już różnie bywa. Jedynie włodarze miejscowej bazy sanatoryjnej jeszcze trzymają poziom, ale przecież region nie tylko sanatoriami stoi.
Zapewne wielu się oburzy po takiej ocenie, tłumacząc – ile to zrobili, czy jak ciężko jest pracować w obecnym kryzysie. Zostawmy kryzys za progiem bowiem goście chcą nas naprawdę odwiedzać i chcą tu też zostawić swoje złotówki, euro, dolary. Tylko dopóki m.in. nie zmieni się myślenie wielu włodarzy, dopóty będą nas omijać wielkim łukiem. Nie przepadam za naradami czy innymi nasiadówkami, ale może jednak czas zwołać tych wszystkich, którym turystyczny rozwój leży naprawdę na sercu. Może to oni wypracują wreszcie zwartą i konkretną koncepcję turystycznego zaproszenia na Ziemię Kłodzką. Jednak nie tą koncepcję pisaną na biurokratyczne zawołanie. Zdaję sobie sprawę, że włożyłem przysłowiowy kij w promocyjne mrowisko. Ale region jest tego wart, tak jak warto cenić każde zainteresowanie i zapytanie przyszłego gościa.
Wspaniały był pomysł z turystycznymi paszportami, uczyniono już dobry początek. Czas na kolejne kroki…

Wydania: