Rower to moja wolność
Pan Bartłomiej Tyrpuła – lat 80... po dwóch zawałach serca + wstawiony stymulator ... I dla zdrowia od 8 lat (czyli w wieku 72 lat) prowadzi swoje wędrówki na rowerze. I to nie byle jakie. Rocznie p. Bartłomiej „pokonuje” ponad 2 tys. kilometrów w wędrówkach po Ziemi Kłodzkiej.
Taka wycieczka to cały rytuał: odpowiednie ubranie, plecaczek, a w nim najpotrzebniejsze narzędzia, zapasowa dętka, łatki... no i jedzonko...
Czy pan wie, jak smakuje kiełbaska z ogniska rozpalonego przy trasie? (oczywiście tam, gdzie wolno - dodaje z uśmiechem). Kto nie zakosztował takiego relaksu ten nie wie, że żyje i że życie cieszyć może niepomiernie. Jak nie jeżdżę, to ciężko mi wejść na III piętro - mówi p. Bartłomiej - ale jak wsiadam na rower, to te trzy piętra pokonuję „jak na skrzydłach”. A zimą - w sobotę, niedzielę - piesza zaprawa, piesze wędrówki, a każda to kilkanaście kilometrów...
Zadam pytanie retoryczne - ilu młodym chce się tak aktywnie żyć?