Sprzedawcy głupoty
Posiedzenie sejmowej komisji infrastruktury. Zdesperowany przedsiębiorca, podwykonawca budującej autostrady DSS, której wystawił faktury na 2 mln zł i nie otrzymał pieniędzy. Dla niego, jego rodziny, pracowników i ich rodzin to tragedia. Ale jest jeszcze gorzej. Urząd skarbowy żąda od niego kilkuset tys. zł od tych 2 milionów i oskarża go o oszustwa podatkowe.
Mija kilka tygodni. Prasa donosi, że pracownicy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, odpowiadający za opóźnioną budowę autostrady A2 z Warszawy do Łodzi zostali nagrodzeni premiami. - To za ich wyjątkowe i ponadstandardowe zaangażowanie w realizacje tego projektu - wyjaśniła rzeczniczka GDDKiA.
Golący i goleni
Bez echa przeszła informacja, że wszystkie zyski bezpośrednio związane z EURO 2012 przejmie UEFA i nie zapłaci nawet podatków. Na takie zwolnienie zgodził się nasz rząd, który jak widać ma odwagę jedynie gnębić własnych obywateli, a w stosunkach z innymi państwami jak i z organizacjami międzynarodowymi, przyjmuje postawę służalczą.
To oczywiście, nie nowość, bo już kilkakrotnie wspominałem na tych łamach o takiej możliwości, że po EURO już się nie podniesiemy, co nie dziwi skoro ponosimy koszty a rezygnujemy z zysków. Tak jest, gdyż pieniądze wydawane są przez państwo na ogół źle, bo to nie jest własność wydających. W kłopotach po organizacji wielkich imprez sportowych znalazły się m.in. Grecja i Portugalia, mające lepsze warunki do uprawiania turystyki niż my. Dlatego nie ma się co łudzić: wpływy z kibico-turystów może co najwyżej zrównoważą koszty wymiany murawy na stadionach. Koszty ich budowy jak i ich utrzymania, obciążą nas na długie lata.
Igrzyska przede wszystkim
Kiedy Polska wraz z Ukrainą otrzymały prawo do organizacji EURO mówiono o szansie rozwoju infrastruktury, głównie budowy dróg. To oczywiście taki chwyt propagandowy, bo niby dlaczego nie można budować dróg normalnie tylko potrzeba do tego mistrzostw? Co więcej okazało się, że nie da się ich wybudować także z okazji mistrzostw i to nawet nie z braku pieniędzy. Jak napisał jeden z publicystów, z samego tylko kurzu jaki powstał przy okazji liczenia pieniędzy wydanych na tę imprezę da się wykroić niejedną fortunę, a cóż dopiero, gdy same pieniądze giną wraz z firmami mającymi budować czy to drogi, czy stadiony, jak się ostatnio okazało we Wrocławiu.
A ponieważ na igrzyskach bardziej zależy rządowi aniżeli ludowi, ten pierwszy wyciśnie kasę z tego drugiego i zapłaci, aby tylko się odbyły.
Co będzie potem, tego, rzecz jasna nie wiemy, za to można spodziewać się tego, co będzie w trakcie. Nie chodzi o sukces sportowy naszej reprezentacji, w co wierzących jest już coraz mniej, ale o możliwość protestów społecznych i strajków różnych grup zawodowych, jak celnicy, którzy już zapowiedzieli dokładne trzymanie się przepisów, a co nazywa się strajkiem włoski. Może to przysporzyć dodatkowych emocji przemieszczających się kibiców na Ukrainę i z powrotem jakby już sama jazda naszymi drogami była nie lada wyczynem. Przecież z okazji mogą skorzystać, a skoro mogą to pewnie skorzystają inni chcący zaprotestować poprzez np. blokady dróg, przejść dla pieszych, dojazdów do stadionów inni niezadowoleni. Cóż im wreszcie pozostaje? Druga taka okazja może się już nie powtórzyć, przynajmniej nie prędko.
Stadiony to taki współczesny „miś” - „wielki słomiany chochoł misia - symbol bezguścia, szmiry, przekrętów, niepotrzebnych inwestycji, pustych rytuałów, pola do popisu dla wszelkiej maści cwaniactwa i chorej, komunistycznej rzeczywistości, gdzie wszystko postawione jest na głowie” głosi jedna z recenzji filmu S. Barei pod tym właśnie tytułem.
Z kolei stadiony i reszta niedoszłej infrastruktury przykryły szczegóły operacji Narodowego Programu Eutanazji.
Z propagandowego, rządowego klipu emitowanego przez telewizję jasno wynika, że za sprawą starców, którzy zmuszeni będą pracować niemal do śmierci, czeka nas dobrobyt. A może nawet zakończą oni budowę brakujących odcinków autostrad? Kto wie?
Wyprane mózgi
Jak to się stało, że państwu udało się wmówić społeczeństwu tak absurdalny sposób marnowania publicznych pieniędzy jak organizacja EURO 2012? Ktoś powie, że lud potrzebuje igrzysk. Może to i prawda, ale nie wyjaśnia wszystkiego. Bo jak wytłumaczyć stosunkowo względny spokój z jakim przejęte zostało złamanie przez rząd zobowiązania do wypłacania emerytur, bo tym właśnie jest podniesienie (pierwsze, bo następne są tylko kwestią czasu) wieku emerytalnego? To niewątpliwie skutek propagandy, której mechanizmy opisali A. Pratkanis i E. Aronson w znakomitej książce „Wiek propagandy; Używanie i nadużywanie perswazji na co dzień”.
Podczas posiedzenia senackiej komisji kultury, prezes TVP J. Braun alarmował o jej katastrofalnej sytuacji finansowej, czemu zaradzić może „natychmiastowe wprowadzenie skutecznych rozwiązań w zakresie poboru abonamentu”.
Kilka dni później Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport z wyników kontroli w TVP. Od wniosków jeżą się włosy na głowie. Dziwi jednocześnie tupet prezesa Brauna. Dla firmy, gdzie niegospodarność to najlżejszy zarzut, żądać dodatkowych pieniędzy, to już przekracza wszelkie granice. Wojciech Jagielski, były reporter “Gazety Wyborczej” powiedział „Polityce” w przypływie szczerości: „Sprzedawaliśmy głupotę na masową skalę i teraz mamy odbiorców wychowanych na tej głupocie”. Kilka lat temu na podobną szczerość w przypływie nieostrożności zdobył się ówczesny, socjalistyczny premier Węgier. Skończyło się to zamieszkami, wyborami i dziś Węgrzy - Bratankowie przyjęli kurs na normalność, podczas gdy my dryfujemy nadal w oparach absurdu.