To już 23 lata ... Marwal s.c.

Autor: 
Mirosław Awiżeń
marwal.jpg

Rozmawiam z panem Markiem Diklemanem, moim znajomym od niepamiętnych lat...
- Mareczku, MARWAL to firma, która ma już 23 lata i od początku jest firmą rodzinną, a teraz, ta macierzysta firma „dorobiła się” firmy „córki” - czyli „Silikon M”...
- No tak, tak to jest - rzeczywiście. I od początku naszą branżą są okna i osłony okienne.
- I od początku w Kłodzku przy ul. Wiosennej?
- Nie, najpierw siedzibę mieliśmy przy Targowej. Tam wydzierżawialiśmy pomieszczenia, a po wybudowaniu własnej siedziby przenieśliśmy się tutaj - czyli na ul. Wiosenną 53.
Nasza firma zatrudnia 9 osób plus dwoje właścicieli. Najważniejsze jest jednak to, że większość załogi jest z nami od początku, czyli od 23 lat!.
- Przed uruchomieniem firmy pracowałeś w Kłodzkiej Fabryce Urządzeń Technicznych - to trochę inny asortyment...
- No wiadomo, ale ja pokierowałem swoją karierą zawodową zgodnie z hasłem Wałęsy:”wziąłem sprawy w swoje ręce”. Jak zakończyła się moja działalność w związku zawodowym „Solidarność” w KFUT-cie, mając dość dobre rozeznanie na temat żaluzji rozpocząłem działalność, sprowadzając materiały z zagranicy.
Uruchomiłem produkcję, montaż, no i sprzedaż gotowych wyrobów.
- Czy były ciężkie chwile... albo ina-czej... czy był okres niesamowitej prosperity?
- Był taki czas prosperity, kiedy do Kłodzka całymi autobusami przyjeżdżali Czesi na zakupy, na zamawianie usług.
U nas przemysł drobny był bardziej rozwinięty niż u nich. Oferowaliśmy dobre wyroby w dobrych dla nas cenach. Dla Czechów to i tak było tanio. Ten czas pozwolił na ustabilizowanie się firmy. „Wrośliśmy” w rynek.
- Jak jest teraz?
- Teraz jest normalnie. Bardzo dbamy o jakość naszych wyrobów. Bardzo dbamy o zadowolenie klientów. Nie bez znaczenia jest to, że pracujemy razem tak długo. Mam nadzieję, że klienci poważają nas za dobrą pracę.
- Jest „zwyczajnie”, czyli wciąż do przodu. Widzę tu jakieś prace...
- Staramy się nie zostawać w tyle. Dobudowujemy magazyn, plac parkingowy i dojazd, aby samochodami dostawczymi nie zakłócać spokoju mieszkańcom ul. Wiosennej.
W trakcie rozmowy telefony: „przepraszam, ale muszę odebrać”... - mówi Marek.
Chcący, niechcący słyszę: Czech, Niemiec, majster z budowy...
- To produkujecie nie tylko na potrzeby lokalne?
- Wykonujemy okna dla klientów z Czech, Austrii, Niemiec. Znaczącym odbiorcą jest firma „Drutex”, która jest największą firmą w Europie.
- To jaki procent waszej produkcji „idzie” do krajów Unii Europejskiej?
- Około 1/3 naszych wyrobów. I w tym sensie UE jest dla nas pożyteczna, a ja nie wyobrażam sobie powrotu granic. To byłby sznur na naszą szyję.
- Proszę jeszcze parę słów o firmie „córce” czyli „Silikon M”.
- Lata mijały, córka Magdalena dorastała, skończyła wyższe studia ekonomiczne. Za granicę się nie wybrała. Więc wydzieliliśmy część działalności w zakresie uszczelnień silikonowych, no i Młoda pokazuje co potrafi. Jest już 4 lata „na swoim” i jakoś sobie radzi. A nasze uszczelki sprzedajemy na terenie całej Polski.
- I na zakończenie życzenie....
- Życzylibyśmy sobie żeby każdy klient wychodził od nas autentycznie zadowolony.

Wydania: