Warkocz żartu i powagi

Autor: 
Maria Bończak-Bagińska

Jak dobrze pamiętam to od czasu mojej ostatniej publikacji w tym właśnie miejscu, minął pełny rok. Czas długi i krótki zarazem, za to jak bardzo zmienił życie każdego z nas, nawet gazeta dokonała zmian (z tygodnika przemieniła się w miesięcznik, poważny krok – ale gratulacje, udało Wam się zachować starą formę i dobry fason!).
Wracając już do mnie (nie, wcale nie jestem egoistką... chociaż, może jednak), pewne kwestie pozwoliły mi trzeźwo spojrzeć na moje życie, mimo że przez ten czas dla Was nie pisałam, nie oznacza to jednocześnie, że nie pisałam dla siebie. Prawie każdego dnia, najskrytsze myśli zostawiałam i zostawiam na kartkach. Czasem to już nawet miejsca w zeszytach brakuje. (Mama wciąż i wciąż kupuje nowe, a do czego mi one służą dowie się dopiero jak przeczyta ten wpis. Bo pewnie nadal wierzy, że to w szkole tak pilnie się uczę.) A teraz czas zakończyć słowa wstępu i może “porozmawiamy na poważne tematy”?
Odnaleźć siebie... w świecie porażek i błędów, które tak namiętnie popełniamy... Nie każdy z nas rodzi się z piętnem odkrywcy, jednakże każdy z nas może się na chwilę zatrzymać, odetchnąć i choćby w niewielkim stopniu spróbować spojrzeć na siebie oczami innych, bądź chociaż zerknąć w oczy naszego lustrzanego odbicia. Co tam widzicie? Ja na przykład widzę... dziewczynę, która krok za krokiem popełnia coraz więcej błędów. Jej niegdyś ciepłe brązowe oczy utraciły blask, teraz są pospolite. To wszystko dlatego, że przestała czytać, wyrosła
z fantastycznego świata przygód i możliwości, prowadzi nowy tryb życia, życia napełnionego powagą, monotonią, nostalgią, z ulotnym odgłosem śmiechu i radości. - Jeśli to właśnie jest ta słynna dorosłość... To ja już tego nie chcę, chcę znów chwycić za Harry’ego Potter’a, wsiąść na konia i pojechać tam, gdzie czas nie płynął tak szybko, na ulubioną łąkę nad moim miastem, gdzie rosła najpiękniejsza zielona trawa, a lekki (nigdy nie silny) wiaterek przewracał mi strony lektury; w czasie gdy ja czarowałam i grałam w quidditch’a, mój koń namiętnie kosił trawę. ... Dobra, czas powrócić do rzeczywistości!
By odnaleźć siebie możemy igrać z losem, wsłuchiwać się w rozbrzmiewające plotki wokół nas, a także (jak już wspomniałam) możemy dopuszczać się popełniania błędów. Zagłębiając się w kwestię losu, mitologiczni sądzili, że los otrzymaliśmy od bogów, współcześni, ale tylko niektórzy nadal uważają takie zjawisko za aktualne. Ja natomiast (a należę do garstki tych, którzy nie uważają się za typowo wierzącą osobę) uważam, że to my wybieramy dla siebie przyszłość. (Ostatecznie licząc się z tym, że nie ważne jaką drogą w życiu pójdziemy czy jakich wyborów dokonamy, tak czy inaczej, przyszłość każdego ma kształt trumny.) Tak zwanego przeznaczenia dopełniać możemy na wiele sposobów, ale najlepszym chyba są błędy, (coś za dużo o nich mówię...) bo kto/co jest lepszym niż one nauczycielem? Matematyczka?! Owszem, wiedza taka jest nam potrzebna, ale chyba w podaniu o pracę (to tylko przykład) opiekunki czy przedszkolanki nie napiszemy, że doskonale znamy rozwinięcie dziesiętne liczby Pi lub śpiewająco wręcz potrafimy sprowadzać wyrażenia do najprostszej postaci i obliczać ich wartość z podanych bądź nie podanych wartości zmiennych...
Błędy są częścią naszego istnienia. Robimy wiele złych i nieprzemyślanych rzeczy, być może aby poczuć się lepiej, ale to chyba tylko początkowo, potem już przecież dostrzegamy niekorzystne skutki, które wynikają z takich a nie innych decyzji. I to własnie nas zmienia, bądź dopełnia.
Plotki zaś, mimo że nie zdajemy sobie z tego sprawy, tworzymy my sami! Tworzymy je znajdując się w pewnych sytuacjach, dokonując pewnych wyborów. Czasem rzeczywiście, złego wyboru dokonujemy tylko raz, ucząc się nie tyle na błędach, a raczej na plotkach, które zaczynają nas już dręczyć. A wiecie zapewne, że działanie niektórych plotek może wpłynąć na nas niezwykle destrukcyjnie...
Podsumowując, nieważne gdzie chcielibyście pójść w życiu i nieważne jak bardzo bylibyście pewni swojego celu, ważne jest to, że jeśli nagle zmienicie kierunek, bez zwracania uwagi na to czy to wasz wybór czy tak chciał los. Możliwe, że to właśnie najlepsza rzecz jaka mogła Wam się przytrafić. Czasem zgubienie drogi pozwala nam odnaleźć siebie. Dowiedzieć się, kim jesteśmy, kim chcemy być.
Na chwilę obecną to wszystko co chciałam Wam pokazać. Co prawda jest tego więcej, ale ... zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeśli gazeta będzie przychylna, to może jeszcze zobaczycie tutaj moje nazwiska.

Wydania: