Zgadzam się z Panią Premier...
- Że Tusk absolutnie nie nadaje się na przewodniczącego Rady Europy. Niestety również kandydatura posła Jacka Syriusz-Wolskiego, wydaje się być nietrafiona.
Tusk wiadomo, przez dwa i pół roku nic nie robił, paskudny leń, - i nie dokonał żadnej „ dobrej zmiany”, na co liczono w kraju. Mógł na przykład zwinąć całą kasę unijną i przywieźć do Polski, celem przebicia obietnic partii rządzącej. Można było trochę namieszać w prawie i traktatach unijnych lub uczynić, że nie Niemcy i Francja będą miały głos decydujący, a Polska. Nawet nie postarał się o to, abyśmy przestali być sługusami zachodnich sąsiadów i w końcu podnieśli się z kolan. Tak można mnożyć w nieskończoność przewiny Tuska i wydaje się, że te wymienione już, wystarczą, aby go posadzić na długie lata, bo bardzo denerwuje Jarkowego kota. Chwilowo, dobrze się stało, że Naczelnik odebrał mu prawo korzystania z flagi biało-czerwonej i nakazał stosować czarno-czerwono-żółtą. Skoro dziadek pod taką wojował, to może się nie obrazi.
Największym mankamentem Jacka Sariusz-Wolskiego jest to, że nigdy nie był premierem, ba mało tego, nawet samodzielnym ministrem, jeno vice. Podo-bno niegłupi, zdolny i z dobrą partyjną przeszłością, ale ... ale czy potrafiłby stanąć na wysokości zadania i w ciągu dwóch i pół roku rozwalić Unię, doprowadzając do totalnego brexitu? To nie łatwe zadanie. W końcu ile musiał się natrudzić Donald, aby Brytyjczyków wyprowadzić na właściwe drogi. A jednak nie zapisano mu tego po stronie osiągnięć, tylko jako plus ujemny.
Dlatego uważam, że najlepiej na stanowisku szefa Komisji Europejskiej sprawdziłby się nasz umiłowany NACZELNIK. Przecież był premierem, chłop wygadany i reprezentacyjny. Można by uniknąć w ten sposób wiecznych konsultacji i jeżdżenia do Warszawy po wskazówki.
Tu przypomina mi się dowcip z czasów socjalizmu, jak wnuczek pytał Gomułkę czy jest zegarmistrzem, bo stale jeździ do Moskwy po wskazówki.
Niepotrzebne konsultacje ograniczyłyby zachodu a rezultat byłby gwarantowany. Chyba nikt w to nie wątpi, że mając takie kwalifikacje, można rozprawić się z Unią nawet w krótkim czasie.
Doświadczenie w demontażu demokratycznych struktur, gwarantowane, a umiejętności w skłócaniu ludzi perfekcyjne. Już po roku wszystkie państwa Unii Europejskiej chwyciłyby za broń i zaczęłyby się ze sobą naparzać, tylko nikt by nie ruszał Polski, bo ją chroni Ucieszne Wojsko Antoniego.
W Polsce, co miało być zdemolowane, to zdemolowano, tak że Naczelnikowi zostanie nuda, szarość codziennego poranka i modlitwa, natomiast w Brukseli można jeszcze nieźle pohulać.