Polska bezgotówkowa

Autor: 
Jan Pokrywka

To inaczej program Wsparcia Obrotu Bezgotówkowego lansowany przez Fundację Polska Bezgotówkowa oraz uczestników rynku usług płatniczych w Polsce: wydawców kart, agentów rozliczeniowych oraz organizacji Visa i Mastercard przy udziale Związku Banków Polskich i Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Celem jest upowszechnienie oraz promowanie obrotu bezgotówkowego wśród obywateli w Polsce. Tyle oficjalnych informacji. Póki co, a przynajmniej na tyle na ile wiemy, programu nie popiera rząd, ale to może się wkrótce zmienić, bo ta forma płatnicza lansowana jest i realizowana na całym świecie z dwóch co najmniej powodów.
Pierwszym jest opóźnienie światowego kryzysu finansowego spowodowanego bańkami kredytowymi i spekulacyjnymi opartymi na pieniądzu wypłukiwanym z powietrza, a jak wiadomo, bańki mają to do siebie, że prędzej czy później pękają. Opowiadanie jakoby współczesne główne waluty świata oparte są na sile gospodarki tych państw to zwykłe banialuki, skoro większość produkcji zachodniej przeniesiona została m.in. do Azji. Tym bardziej, że zachodnie społeczeństwa zdemoralizowane socjalem nie za bardzo nadają się do pracy, takiej przynajmniej jaką co do formy wykonują społeczeństwa azjatyckie. Prędzej czy później, na skutek tego kryzysu nastąpi moment gdy całe te mity o wolności i demokracji trzeba będzie wrzucić do kubła i wziąć suwerena za pysk. I temu służą operacje bezgotówkowe także, bo co by nie mówić, jest to kontrola lepsza niż bat. Cóż bowiem lepszego niż za naciśnięciem guzika pozbawić kogoś środków do życia?
Kilka tygodni temu jeden z wiodących w Polsce banków zablokował środki na kontach przedsiębiorców, nie wszystkich rzecz jasna, tylko tych, jak się tłumaczył bank, którzy nie odpowiedzieli na żądania aktualizacji swoich danych, co zresztą nie dziwi, gdyż mało kto zwraca na takie rzeczy uwagę, tym bardziej, gdy nie ma potrzeby aktualizacji czegokolwiek. Po kilku dniach środki zostały odblokowane ale ileż było z tym kłopotu, gdy w trakcie ich niebytu przypadały pilne terminy płatności.
Skoro tak można z przedsiębiorcami, to co dopiero ze zwykłymi śmiertelnikami, którym można będzie zablokować środki pod jakimkolwiek pretekstem a faktycznie za nieposłuszeństwo?

Sprawa Nalaskowskiego
Jeszcze gdzieniegdzie słychać echa sprawy prof. Aleksandra Nalaskowskiego, którego felieton dotyczący społeczności LGBT wywołał burzę w szklance wody rodzimych postępaków, na co może nie warto byłoby zwracać uwagi gdyby nie to, że profesor został zawieszony na rodzimej uczelni w Toruniu. Na szczęście, wskutek swoich zwolenników i obrońców został przywrócony, ale co nerwów stracił to stracił.
Felieton pt. „Wędrowni gwałciciele” ukazał się na łamach czasopisma „Sieci” i w zasadzie nie zawierał jakichś odkrywczych treści wobec ideologów LGBT, jak np. że żądają „Już nie tylko tolerancji, lecz i akceptacji, pewnie potem miłości, a ostatecznie hołdów/.../ My jesteśmy wyłącznie łysymi karkami, rozwydrzonymi kibolami, chuliganami, bandytami, antysemitami, chamami, moherami. Jesteśmy obiektami szyderstw w TVN i w „GW”. Oni to elita.”
Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze dlatego, że tzw. postępowa narracja utrwalić ma w świadomości społecznej stygmatyzację przeciwnika stawiając znak równości pomiędzy przeciwnikami postępu a faszyzmem i dalej – faszyzmem a kulturą i cywilizacją. W dalszej perspektywie, będzie to przygotowanie dzieci i młodzieży do roli niewolników, z którymi można zrobić wszystko. Bo też, o czym tu wielokrotnie pisałem, ruchy typu LGBT to tylko narzędzie w rękach światowej lewicy, które zostanie zlikwidowane po spełnieniu swojej roli.
Po drugie, pokazuje to upadek wyższych uczelni, które przestały pełnić swoją rolę (z wyjątkiem może kierunków technicznych, przyrodniczych czy medycznych) a stały się tubą propagandową.
Tak w ogóle to nauki humanistyczne sprowadzają się do odwracania uwagi od spraw istotnych i hamują dy-skusję o nich, nie mówiąc już o wprowadzanym chaosie pojęciowym. Za komuny uniwersytety realizowały zadania zlecone przez państwo, bo to państwo płaciło. Teraz mając możliwości pozyskiwania grantów w ramach zagranicznych projektów podpisują cyrograf stając się pasem transmisyjnym półtajnych ośrodków zagranicznych formatujących globalną propagandę.

Automatyzacja w służbie inwigilacji
Jak nie wszyscy zapewne wiedzą, kultura jest funkcją polityki i finansów, czyli, mówiąc krótko – propagandą.
W krajach poważnych jest ona poważna, w pozostałych – skokiem na kasę. Do propagandy zaliczyć można też nurt zwany szeroko – fantastyką naukową, mający do dyspozycji literaturę, film i gry komputerowe, sięgającą korzeniami XVII w. wraz z licznymi podgatunkami.
W latach mojej młodości popularny był zbiór opowiadań s-f pod zapomnianym już tytułem, którego głównym motywem było szczęśliwe życie ludzkości w bliżej nieokreślonej przyszłości a to dzięki temu, że nie trzeba będzie pracować, bo pracę wykonywać będą roboty. Nie jest też przypadkiem zbieżność z postulatami komunistów, którzy taką świetlaną przyszłość wieszczyli ludzkości, pod warunkiem oczywiście, że komunizm zwycięży. Pracować też nie będzie trzeba, a każdy otrzyma wszystko według potrzeb i zasług. Według jakich kryteriów będą one oceniane – nie podano ale mądrość etapu była niezmierzona.
Jak wiadomo, komunizm w formie siermiężnej upadł ale odradza się pod innymi nazwami a wraz z nim nowe przepowiednie przyszłości, takie s-f aspirujące do miana nauki. Jednym z takich nurtów jest transhumanizm, o którym już pisałem jako o zjawisku zmierzającym do odczłowieczenia człowieka i zamienienia go w półrobota o zdolnościach paranormalnych. Po co to komu? – zapytacie. Moim zdaniem jako tania siła robocza, pozbawiona ludzkich praw, bo nie uznawana już za ludzi i taką definicję wymyśli jakaś ONZ-towska agenta. Nie wierzycie? Zobaczcie jakie definicje podejmuje choćby WHO w rożnych kwestiach. Kiedy nastąpi nowy etap odpowiednio się do tego dostosuje. Oporu żadnego nie będzie a jeżeli nawet, to dzięki wszechobecnej inwigilacji, której początki już widzimy, a która stosowana jest dla naszego bezpieczeństwa, rzecz jasna.
Dla obrony jednak s-f dodam, że powstało sporo książek i filmów o tym mówiących, co znaczy, że ktoś próbuje nas przed tym ostrzec i jakaś refleksja jest, tyle że większość i tak uważa to za fantastykę.

O wydmuszkach sformatowanych do roli autorytetu
Prawdziwa władza polega na sformatowania umysłów szlachetnymi i wzniosłymi ideami, co oznacza, że muszą być oddzielone od konkretów i zależności żywych ludzi z ich problemami przy jednoczesnej szczelności i zachowaniu pozorów pluralizmu. Zajmują się tym media, służby specjalne i organizacje globalne. Taka to refleksja naszła mnie po przeczytaniu zdania: „Musimy trzymać paliwa kopalne w ziemi i musimy skoncentrować się na równości. Jeśli w ramach obecnego systemu nie można znaleźć rozwiązań, być może należy zmienić system”.
Kto to powiedział? Lansowana ostatnio niejaka Greta Thunberg, szwedzka aktywistka klimatyczna, która w 2018 roku rozpoczęła protest pod budynkiem szwedzkiego parlamentu przeciwko zmianom klimatu wynikającym z działalności człowieka oraz Inicjatorka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, laureatka Right Livelihood Award. To ostatnie to nagroda ufundowana przez szwedzkiego pisarza i filantropa Jakoba von Uexkulla dla osób „pracujących nad praktycznymi i godnymi naśladowania rozwiązaniami najbardziej pilnych wyzwań, przed którymi staje dzisiaj świat”, nazywaną „alternatywną nagrodą Nobla”.
Owa Greta ma dziś 16 lat a rok temu i, jak podaje Wiki, „mimo uzyskania promocji do dziewiątej klasy, nie udała się do szkoły. Skłoniły ją do tego odbywające się 9 września wybory powszechne oraz fala upałów i pożarów lasów, które nawiedziły Szwecję w tym samym roku”. No proszę, nie matura lecz chęć szczera wystarczy do zrobienia ogólnoświatowej kariery, bo też po protestach w innych krajach, w tym w Katowicach, a także wzięła udział w szczycie klimatycznym ONZ w USA oraz COP25 w Santiago de Chile.
Ciekawe, że nikt nie zapytał, jak to jest, że w Szwecji, kraju, gdzie obowiązek szkolny egzekwowany jest bardziej rygorystycznie niż w Polsce, coś takiego mogło się zdarzyć i kto dał jej gwarancję, że nie wyląduje w poprawczaku. Druga sprawa to kto finansował jej podróże i z kim je odbywała, bo jako nieletnia to nie sama chyba? Oraz i jak dostała się w pobliże Trumpa w ONZ-cie. No ale takich pytań nikt nie zada, bo to zdemaskowałoby tę całą Gretę jako wydmuszkę, pompowaną na autorytet przez siły tyleż wyższe co niejawne.

Wydania: