Senior. Dojrzałość

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Nie dzieje się dobrze – kraj w chaosie, gospodarka stoi, system zdrowia leży, prawo szwankuje, kultura w rozpadzie, szkolnictwo w rozkładzie, jedynie koronawirus ma się dobrze i za cholerę nie chce odpuścić. Grudniowy felieton powinien nieść pocieszenie i tak też będzie, Drodzy Czytelnicy! Tym razem poruszę temat dojrzałości przez duże „D”. Skąd pomysł właśnie na ten temat? Podsunęły mi go zakończone niedawno wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Przyznam, że imponuje mi amerykańska demokracja, tyle młodsza od europejskiej, a jakże dojrzała. Ciekawy jest także sam system wyborczy - Kolegium Elektorów należy do systemu, według którego Ameryka wybiera swojego prezydenta, i który jest charakterystyczny tylko dla Stanów Zjednoczonych. Ale ad rem, jak mawiali rzymscy myśliciele - obserwując kampanię i zmagania o reelekcję Donalda Trupma (74 lata) oraz jego kontrkandydata byłego wiceprezydenta USA u boku Baraca Obamy – Joe Bidena (78 lat), olśniło mnie nagle, że to nie tylko kolejne wybory prezydenckie, ale tak naprawdę historyczna walka seniorów o urząd prezydenta.
Obecnie 70-latkowie nie są uważani za „starych”. Według naukowców, zjawisko „przesuwania granicy starzenia się” ma związek głównie z tym, że żyjemy coraz dłużej. Według badań amerykańskiego Centrum Kontroli Zachorowań i Profilaktyki średnia oczekiwana długość życia w Ameryce to obecnie 78,8 lat, z czego wśród kobiet wskaźnik ten sięga nawet 81 lat. W Polsce średnia także sukcesywnie się wydłuża i obecnie sięga prawie 77 lat.
Naukowcy z wiedeńskiego Międzynarodowego Instytutu Stosowanej Analizy Systemów (IIASA), zwrócili uwagę, że obecnie starość powinniśmy określać nie na podstawie wieku, lecz czasu, jaki potencjalnie dzieli nas od śmierci. Na przykład jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku 65 - letni Brytyjczyk, przechodząc na zasłużoną emeryturę, mógł średnio przewidywać, że dożyje mniej więcej osiemdziesiątki. Ale wielu dzisiejszych emerytów ma przed sobą perspektywę nawet 24 lat życia – aż o połowę więcej niż pokolenie ich rodziców. Dlatego, jak twierdzą austriaccy naukowcy, starość powinna być definiowana po prostu jako okres ostatnich 15 lat życia. Ale zostawmy naukę i badania naukowców, a skupmy się na nowym 46 prezydencie Stanów Zjednoczonych, którym został 78-letni Joe Biden. Patrząc na tego uśmiechniętego, wyprostowanego, szczupłego mężczyznę, który przemawia ze swadą, porusza się sprężystym krokiem – cisną się na usta słowa piosenki Kabaretu Starszych Panów: „Wesołe jest życie staruszka”. Oj jest wesołe. Joe Biden, zamiast przejść na zasłużoną emeryturę: bawić wnuki, wędkować i grzać się przy kominku – postanowił zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. Głową jednego z najpotężniejszych państw. Jak deklaruje: nie chce dzielić, ale chce łączyć, nie widzi stanów czerwonych i niebieskich, ale widzi Stany Zjednoczone. Chce odbudować kręgosłup tego kraju, czyli klasę średnią. Brzmi dumnie i jak mówią specjaliści, jest szansa, że nowemu prezydentowi to się uda.
Dożyliśmy oto czasów, gdy nie metryka się liczy, lecz stan ducha. Wieszcz Adam Mickiewicz pisał: „Młodości! Ty nad poziomy wylatuj”. Zdaje się, że już niebawem pisać będziemy: Dojrzałości! Nie chowaj się w kapciach przed telewizorem, lecz dumnie pnij się po szczeblach kariery. Nieźle mi to wyszło, prawda? Może powinnam zapisać się do klubu literackiego. Ale, ale, powróćmy do prezydenta elekta, a konkretnie wybrania przez niego swojego zastępcy – wiceprezydentem USA zostanie pierwsza w historii kobieta – Kamala Harris. Będzie pierwszą Afroamerykanką i pierwszą osobą południowoazjatyckiego pochodzenia na stanowisku wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. A niewykluczone, że za cztery lata zastąpi Joe Bidena. Harris ma 56 lat. Jest znana ze swojej pracy na rzecz praw kobiet, poparcia dla aborcji. Jak mówi, żadna kobieta nie powinna słyszeć, że nie może podejmować decyzji związanych z jej własnym ciałem. Harris w swoim pierwszym wystąpieniu skierowanym do Amerykanów, po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich w USA, powiedziała: „Każda mała dziewczynka patrzy dzisiaj i widzi, że to kraj możliwości”. Nie sposób się z tym zdaniem nie zgodzić.

Wydania: