Golizna. Protest

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego kobiety w formie protestu dotyczącego tego czy owego – obrały sobie jako formę zrzucanie ubrania i afiszowania się nago. Po cholerę ta golizna! Nie można inaczej? Pytam się jako kobieta, zażenowana tym faktem. Oczekujemy (my kobiety) godnego i poważnego traktowania, sprzeciwiamy się powszechnie panującemu seksizmowi, molestowaniu seksualnemu i co robimy? Obnażamy się publicznie! Czegoś tutaj nie rozumiem. Czy golizna ma być rodzajem „nagiej broni”, którą płeć piękna chce wywalczyć swoje racje? No cóż, jeżeli tak, to pozwolę rzec: nie tędy droga, szanowne kobiety. „Naga broń” to tytuł dobrej komedii i na tym powinno się poprzestać. Prawa kobiet to nie komedia i jeżeli naprawdę chce się o nie walczyć, to z godnością, a nie świecąc czterema literami.
Epatowanie nagością na znak protestu szczególnie upodobały sobie gwiazdy, gwiazdeczki i celebrytki. Znana modelka Anja Rubik zdobi okładkę magazynu Vogue Polska i pokazuje swoje nagie wdzięki, by zwrócić uwagę na Strajk Kobiet. Modelka poinformowała na swoim Instagramie, że tworzenie obrazów jest jej językiem, sposobem, w jaki wyraża swój protest, swój bunt, naszą siłę, ból, złość i nadzieję. Pani Rubik wierzy, że fotografia ma ogromną moc, może przyciągać uwagę, wzbudzać emocje, rozpoczynać rozmowy, mobilizować nas do działania i do zmian. Rzeczywiście, kawałek piersi czy też łona zmieni świat – niezła argumentacja pani Rubik, brawo za tak dojrzałe myśli.
Inna „gwiazda”, konkretnie aktorka Karolina Micuła, postanowiła zaprotestować swoim nagim biustem, który zaprezentowała w całej okazałości wchodząc na maskę samochodu podczas manifestacji kobiet w Warszawie. Swój występ skomentowała słowami: „No, nie znudzi mi się nigdy”. Ten dość lakoniczny komentarz nie tłumaczy konkretnie czy gwieździe nie znudzi się nigdy włażenie na maski samochodów czy też świecenie nagim biustem.
Panie nagością nie tylko protestują w obronie praw kobiet, ale także i zwierząt, na przykład jeleni. Jakiś czas temu dziennikarka Kinga Rusin opublikowała na Instagramie swoje półnagie zdjęcie, w ten sposób chciała zwrócić uwagę internautów na petycję dotyczącą ochrony jeleni. Poprzez pokazanie nagich pleców oraz szyi dziennikarka uzmysłowiła nam, że rykowisko jest dla jeleni nie dla myśliwych. Swoją drogą przyznam, że gdyby nie gołe plecy pani Rusin, sytuacja jeleni byłaby mi zupełnie obca. Pani Rusin nago wystąpiła także na okładce Vivy, tym razem nie był to protest w obronie jeleni, a w obronie ochrony środowiska. Poprzez kawałek gołego barku, nogi i stopy, dziennikarka przekazała wiadomość, że przemysł modowy, przemysł tekstylny jest drugim na świecie trucicielem środowiska. Jak zdradziła pani Rusin w rozmowie z viva.pl, chciała swoją nagością zwrócić na tę kwestię uwagę. No cóż... można i tak to tłumaczyć.
O co tak naprawdę chodzi w tej całej goliźnie, jako formie protestu?
Czasem odnoszę wrażenie, że raczej jest to forma autopromocji, coś w rodzaju: jestem tu, nie zapominajcie o mnie, bądź też forma narcyzmu, by podziwiać wdzięki i je komentować. Ale może jestem w tej opinii niesprawiedliwa. Kiedyś przeczytałam ciekawy artykuł dotyczący protestów przez nagość. Otóż zdaniem specjalistów zwykłe (czyt. ubrane) manifestowanie zazwyczaj przechodzi bez echa. W przypadku golizny, a zwłaszcza nagiej kobiety, już tak nie jest. Nic tak bowiem nie działa na wyobraźnię mężczyzn (a to właśnie oni zazwyczaj dzierżą stery władzy), jak goła kobieta. Mój Boże, jakie to swoją drogą przygnębiające.
Kochani Czytelnicy, w Nowym Roku życzę sobie i Wam, by nieuzasadniona golizna zniknęła z życia publicznego, a w zamian zagościło ubrane konstruktywne działanie.

Wydania: