Celebryta. Mors

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Od kilku tygodni nie cichną echa tzw. afery szczepionkowej, czyli zaszczepienia celebrytów przeciw COVID-19 poza kolejnością. Przyznam szczerze Szanownym Czytelnikom, że doprawdy nie rozumiem tego całego zamieszania. Celebryta to celebryta, musi wzbudzać skandale i budzić emocje, bo na tym właśnie polega jego „praca”. Bez dymku wokół swojej osoby, celebryta nie istnieje w przestrzeni publicznej. Afera szczepionkowa po prostu musiała mieć miejsce, takie są reguły. Wgłębiając się w ten temat szczegółowiej, to powiem więcej – za mało było dymu w tym szczepieniu poza kolejnością – zasadniczo było zdecydowanie za grzecznie. No bo mówiąc szczerze, żadnego tu nie było dreszczyku emocji, ot, celebryta jeden z drugim został poinformowany, że może się zaszczepić, po czym został zaszczepiony. Gdyby zaś sytuacja wyglądała powiedzmy tak: celebryta dostaje pocztą pantoflową informację, że może zaszczepić się poza kolejnością. Następnie udaje się z zachowaniem wszelkiej ostrożności (np. ubrany w wojskowe moro, by nie rzucać się w oczy) do obiektu, gdzie mu tę szczepionkę aplikują. Zanim mu jednak ją zaaplikują, musi stoczyć taki celebryta walkę o swoją dawkę z innym celebrytą. O! To by było coś. A tu odbyło się wszystko gładko.
Jak już wspomniałam, celebryta musi wzbudzać gorące reakcje, to jego zawód.
Ostatnio nasza droga brać celebrytowska „szokuje” swoimi wojażami w egzotyczne zakątki świata, jak: Zanzibar, Dominikana, Meksyk czy też Malediwy. W dobie pandemii COVID-19, gdy najrozsądniej byłoby siedzieć na czterech literach, celebryci szaleją w tropikach, dokumentując swój pobyt milionem fotek wrzucanych na Instagram i co gorsze, dodatkowo wzbogacając je elokwentnymi wpisami, wzbijając się na wyżyny swojej błyskotliwości, co daje efekt w rodzaju: „Błękit, który uspokaja, otula, koi” czy też bardziej swojsko: „Jak tu jest cudnie”. Są i tacy celebryci, którzy podczas urlopowania idą o krok dalej niż samo plażowanie i dodatkowo zajmują się działalnością charytatywną – wspomagają na przykład upominkami lokalną społeczność. Tak, tak jest ciekawie. To niestety nie wszystko, jeżeli chodzi o świat celebrytów. Celebryci upodobali sobie świat morsów. I nie chodzi tutaj bynajmniej o ZOO i odwiedzanie morsa arktycznego. Celebryci otóż namiętnie oddają się morsowaniu, czyli kąpieli w zimnej wodzie. Gwiazdy i gwiazdeczki tłumnie pluskają się w odmętach zimnej wody, hartując swoje wysportowane, napompowane botoksem i silikonem ciało. Rzecz jasna kąpiele są dokumentowane w mediach społecznościowych. Ba! Nawet niektórzy nagrywają filmiki, by rzesza fanów siedzących z nosem przy ekranie komputera mogła dokładnie przyjrzeć się idolowi – podziwiając sylwetkę, modny strój kąpielowy etc. I rzecz jasna swój entuzjazm wyrazić przychylnym wpisem. Jedna z morsujących celebrytek myśli nawet o napisaniu książki na temat morsowania, żeby zebrać najważniejsze fachowe informacje. No, no, zapewne będzie to bestseller. Tylko czekać, jak powstaną programy telewizyjne wykorzystujące morsową modę: kulinarny: „Gotuj z morsem”, w którym celebryta stojący po pas w zimnej wodzie, będzie udawał znawcę kuchni, czy też stylowy: „Jak z klasą morsować”, w którym celebrytka – dama, będzie uczyć gawiedź jak z gracją się pluskać.
Jedno jest pewne, z celebrytami nie sposób się nudzić. Zawsze wymyślą coś, co nas zaskoczy, czy pozytywnie – to już kwestia indywidualnych odczuć.

Wydania: