Małżeństwo. Sekret

Autor: 
Katarzyna Redmerska

Małżeństwo obecnie traktuje się jak swoistego rodzaju sprzęt AGD, gdy zaczyna szwankować, po prostu wymienia się go na nowy model – z jeszcze większą ilością bajerów, często nabytego po okazyjnej cenie (tak się w każdym razie wydaje konsumentom, a przynajmniej większości, póki nie zobaczą kolejnej okazji z multi rabatem). Powiedzmy sobie szczerze – małżeństwo z wieloletnim stażem i do tego udane, to w dzisiejszych czasach rzadkość. Zapewne Szanowni Czytelnicy zastanawiają się, co też mnie, do licha, napadło z tym rozwodzeniem się nad instytucją małżeństwa. Czy, aby przypadkiem nie mam zamiaru pochylić się nad rozpadem pożycia państwa Zamachowskich? Bez obaw, nie przywykłam poświęcać swojego czasu tematom trywialnym. Do zgłębienia sekretu szczęścia małżeńskiego skłoniło mnie inne, skądinąd smutne wydarzenie, jakim jest śmierć księcia Filipa. 99-letni książę, który za dwa miesiące obchodziłby 100 lat, był mężem królowej Elżbiety przez 74 lata. Stanowili najdłużej żyjące małżeństwo w historii imperium brytyjskiego. Nie ma wątpliwości, że był to ewenement na brytyjskim dworze, gdzie większość małżeństw nie wytrzymała próby czasu. Nie było tajemnicą, że związek tej pary miewał wzloty i upadki, lecz przetrwał największe burze. Królowa wiedziała o zdradach męża, lecz ze względu na dobro monarchii nigdy nie zdecydowała się na rozwód. Nie było tajemnicą, że sama miała bliskiego przyjaciela lorda Porchestera, z którym oddawała się wspólnym pasjom. Czy zatem sedno udanego związku tkwi przymykaniu oka na wyskoki partnera, czy może chodzi o coś zupełnie innego?
Pokuszę się i spróbuję rozwikłać tę zagwozdkę.
Dawno temu pewna nobliwa damesa, która przeżyła z mężem (zdecydowanie bardzo burzliwe) 50 lat życia, wyjawiła mi sekret swojego tak długiego małżeńskiego stażu.
- Drogie dziecko – rzekła poważnie.
- Jeśli zależy ci, by twoje małżeństwo było trwałe, wyrzuć męża z sypialni. - Widząc moją zdziwioną minę, czym prędzej wyjaśniła, że mowa tutaj jedynie o osobnych sypialniach, a nie sypianiu ze sobą (co za ulga!). W dalszej rozmowie dowiedziałam się, że wygoda sypiania oddzielnie, we własnej przestrzeni gwarantuje udany związek, czego przykładem jest jej małżeństwo. To ma sens, Szanowni Państwo. Jak bowiem głosi plotka, królowa Elżbieta II i książę Filip bardzo szybko po ślubie zdecydowali się na oddzielne sypialnie. Czy jednak kierowała ich decyzją troska o małżeństwo? Można mieć co do tego wątpliwość. Lady Pamela Hicks – kuzynka księcia Filipa zapytana o osobne sypialnie królewskich małżonków, wyjaśniła otóż, że w Anglii wyższe klasy zawsze miały oddzielne sypialnie. - Nie chcesz, by przeszkadzało ci czyjeś chrapanie lub trącanie nogą – wyjaśniła. No i bądź tu mądry. Ja jednak śmiem obstawać, że oddzielne sypialnie i nie tylko sypialnie – mają jednak wpływ na długość stażu małżeńskiego. Znany brytyjski aktor Michael Caine uważa, że sekretem udanego i trwałego związku są, uwaga! osobne łazienki. Caine, który od przeszło 40 lat jest szczęśliwym mężem, wierzy, że do harmonii w związku niezbędna jest przestrzeń. Jak podkreśla, każda osoba w związku powinna mieć przestrzeń tylko dla siebie.
Obecny czas pandemii i przymus przebywania ze sobą przez cały czas (często na bardzo małej przestrzeni) ukazał prawdziwość tego stwierdzenia – jakże wiele związków się rozpadło bądź też znacząco nadszarpnięta została ich stabilność.
Podsumowując, by być szczęśliwym w małżeństwie, należy od współmałżonka przebywać w pewnym w oddaleniu. Pójdę nawet dalej w tej teorii „oddzielności” i stwierdzę, że gwarancją udanego małżeństwa jest zupełna separacja.

Wydania: