New Deal i NEP czyli dwa w jednym
Rząd ogłosił Nowy Polski Ład - program PiS na czas po epidemii COVID-19. Ma się składać z następujących obszarów: plan na zdrowie, uczciwa praca-godna płaca, dekada rozwoju, rodzina i dom w centrum życia, Polska – nasza ziemia, przyjazna szkoła, kultura na nowy wiek, dobry klimat dla firm, czysta energia-czyste powietrze, CyberPoland 2025, złota jesień życia.
Co to oznacza? Nic dobrego, albowiem gdy ktoś gra na strunach patriotyzmu w czasach dość ponurych, to znaczy, że manipuluje emocjami, chcąc zakryć istotne intencje. No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kraj się zadłuża, a zapowiada inwestycje o niejasnym przeznaczeniu?
Nie można nie skojarzyć PNŁ z jego wcześniejszym, amerykańskim odpowiednikiem, o którym ciotka Wiki pisze tak: „Nowy Ład (New Deal) to określenie szerokiego programu reform ekonomiczno-społecznych wprowadzonych w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933–1939, wprowadzonych w odpowiedzi na wielkie kryzys z lat 1929–1933. Nowy Ład obejmował reformy prawne stabilizujące i pobudzające gospodarkę oraz przeciwdziałające bezrobociu. Wprowadzono powszechną opiekę społeczną, programy na rzecz sztuki, pomoc dla rolników a nawet programy ochrony przyrody...”
A czym New Deal był naprawdę i jak się to skończyło? Było to obarczenie Amerykanów odpowiedzialnością za politykę banków, co zakończyło się klęską, przystąpieniem USA do wojny, pozbawieniem Amerykanów złota (tak, taki zakaz posiadania był!) i powstaniem FED.
Jakby to komuś było mało – przypomnę o NEP-ie, czyli Nowej Polityce Ekonomicznej w latach 1921–1929 w Sowietach, podobnym programie przedstawionym przez Lenina, a który został zastąpiony przez Stalina systemem gospodarki nakazowo-rozdzielczej.
Co będzie u nas – strach się bać.
Nowy paradygmat: komunizm 2 0
Musimy mieć świadomość, że wszelkie plany gospodarcze są odbiciem polityki organizacji globalnych np. banków. Tak było z New Dealem, NEPem, tak jest z NPŁ. Widać to wyraźnie w dwóch programach globalnych: Koalicji dla Inkluzywnego Kapitalizmu (The Council for Inclusive Capitalism) promowaną przez Lynn de Rothschild oraz Agendy ONZ 2030. Skojarzenia z New Dealem i NEP-em narzucają się same już choćby przy pobieżnym przeglądzie utopijnych celów jak: wyeliminowanie ubóstwa we wszystkich jego formach na całym świecie, zapewnienie wszystkim ludziom w każdym wieku zdrowego życia oraz promowanie dobrobytu, dostępu do źródeł stabilnej, zrównoważonej i nowoczesnej energii po przystępnej cenie, stabilnego, zrównoważonego i inkluzywnego wzrostu gospodarczego, pełnego i produktywne zatrudnienie oraz godną pracę dla wszystkich ludzi, bezpieczeństwo w miastach, zrównoważoną konsumpcję i produkcję (cokolwiek to znaczy), przeciwdziałania zmianom klimatu i ich skutkom, itd.
Wszystko to brzmi pięknie, tak jak założenia komunistów w XIX wieku, a więc prowadzi to do tego, co ktoś określił jako komunizm 2 0. W praktyce bowiem, żeby zrealizować cokolwiek z tego, należy wprowadzić zamordyzm, jakkolwiek nie zostanie nazwany, np. Wielki Reset – czyli Nowy Porządek Ekonomiczny połączony z globalnym systemem nadzoru. Innej drogi nie ma.
Żeby jednak to się stało, trzeba spacyfikować ludzi, aby się nie buntowali. Do tego najlepiej nadaje się zarządzanie strachem pod pretekstem pandemii.
Co dzieje się naprawdę?
Dlaczego ludzie, jeżeli nawet nie kochają pandemii, to jakby już się z nią pogodzili. Jak zauważył swego czasu Kisiel, najgorsze nie jest to, że znaleźliśmy się w czarnej d...e, ale że zaczynamy się w niej urządzać. Może być i tak, że ludzie wierzą w pandemię, ponieważ odrzucają realny obraz świata, w którym pandemia jawiłaby się jako oszustwo. Muszą więc przekonać samych siebie, że świat realny nie istnieje, że to jakaś sztuczka. O co chodzi? Wyjaśnię to na dwóch przykładach.
Oto prof. Mirosław Piotrowski zwrócił się do Urzędu Rady Ministrów, powołując się na dostęp do informacji publicznej, o udostępnienie protokołów z posiedzeń Rady Medycznej przy premierze. Otrzymał odpowiedź, że rada, składająca się z 17 osób zbiera się, podejmuje decyzje w trybie tajnym, bo protokołów z posiedzeń nie sporządza. Nie wiemy nawet w jaki sposób owe gremium zostało powołane i według jakich kryteriów. W tym miejscu przytoczę cytat z książki amerykańskiego psychologa Philipa Zimbardo „Efekt Lucyfera”: „Anonimowość i tajność ukrywają złe postępowanie i podkopują związki między ludźmi. Mogą stwarzać warunki sprzyjające dehumanizacji, (a ta) otwiera przestrzeń dla zbirów, gwałcicieli, oprawców, terrorystów i tyranów.”
Z kolei Maciej Pawlicki ujawnił na FB odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia: „w Polsce jest obecnie 204967 łóżek szpitalnych. Chorzy na covid zajmują 27118 łóżek, a więc 13%, skoro minister@niedzielski zakazał leczenia innych chorób (z wyjątkiem onkologicznych), co dzieje się na 177849 łóżkach szpitalnych?” Nie wiemy.
„Rządy kochają pandemię z tych samych powodów, dla których kochają wojnę, ponieważ umożliwia to im wprowadzenie kontroli, której inaczej nigdy byśmy nie zaakceptowali” – napisał Robert F. Kennedy jr.
Koniec złudzeń?
Minister A. Niedzielski, który niczym mistrz świeckiej ceremonii pogrzebowej, w stacji TVN 24 zapowiedział, że świat już nie będzie taki jak dawniej, obostrzenia pozostaną, a maseczki na ten przykład, będziemy musieli nosić jeżeli nie do końca świata, to do końca życia. Albowiem, na tej pandemii się nie skończy, po niej nastąpią kolejne i tak w koło Macieju.
Nie wiem czy min. Niedzielski jest prorokiem, czy wie coś, o czym my nie wiemy, albo też z jakiegoś powodu źle się poczuł i chlapnął coś, czego powiedzieć nie powinien. To nieważne, bo ważniejsze jest treść, a nie intencje.
W tym miejscu po raz drugi oddajmy głos autorowi „Efektu Lucyfera”: Manipulatorzy najczęściej uzyskują władzę nad nami oferując nam kontrakt faustowski: będziesz bezpieczny od złego, jeśli tylko zrzekniesz się na rzecz tej władzy części swojej wolności, czy to osobistej, czy obywatelskiej. Nigdy nie poświęcaj podstawowych swobód osobistych w zamian za obietnicę bezpieczeństwa, ponieważ te wyrzeczenia są realne i natychmiastowe, a bezpieczeństwo jest odległą iluzją.
Wracając do Niedzielskiego. Wydaje mi się, że powodem jego szczerości jest fakt, iż znaczna część społeczeństw taki cyrograf podpisała i nie ma potrzeby już się kryć z tym, co dalej. Ale czy ma rację?