Okupant. Hybryda
O okupacji uczyłam się na lekcjach historii, czytałam o niej książki, oglądałam filmy dokumentalne i fabularne. W swojej naiwności uważałam, że to już tylko okrutna przeszłość. Jak się właśnie okazało, nigdy nie można być niczego pewnym, bo można się sromotnie rozczarować. Wstrząsnęła mną informacja, że otóż Unia Europejska, w której żyję i którą do tej pory traktowałam jak przyjaciela – jest okupantem! Przysyła mi tutaj namiestników, którzy chcą rzucić mnie na kolana. Chcą ci namiestnicy, by mój kraj stał się landem niemieckim, a nie dumnym państwem Polaków. O lala! Nie wiem jak Szanowni Czytelnicy, ale ja jestem mocno tym faktem zaniepokojona. Mam dużo pytań i szczerze mówiąc, nie wiem do kogo powinnam się zwrócić o odpowiedź na nie. Czy do autora tych „teorii spiskowych”, a może wyżej? Przede wszystkim chcę wiedzieć, kim są wspomniani namiestnicy: nazwiska, narodowość, wykształcenie, koligacje rodzinne. Następnie żądam wyjaśnień, dlaczego akurat mój kraj ma być landem niemieckim, a nie holenderskim lub francuskim. Przepraszam bardzo, czy Niemcy otrzymali jakąś wyłączność? Jeżeli tak, chcę wiedzieć na jakiej podstawie i w jakim celu.
Do tej pory żyłam w przekonaniu, że okupantem jest ten, kto zajmuje zbrojnie terytorium obcego państwa. Nie wiem jak Szanowni Państwo, ale ja nie zauważyłam w naszym kraju obcych sił zbrojnych, no poza Amerykanami, ale to są jeszcze chyba sojusznicy. A może mi coś, cholera, umknęło. Najgorsze jest to, że mamy z tym „okupantem” walczyć. No, będzie trudno, gdy tak naprawdę „okupant” nie jest konkretnie zmaterializowany. Dochodzi też problem, jak niby miałaby ta cała walka wyglądać: prymitywna bijatyka, elegancko na szable, czy na pistolety, a może coś ze wschodnich sztuk walki na przykład aikido bądź karate.
Sprawa jest poważna, bo nie tylko „okupant” czyha, ale i hybryda. I nie mowa tutaj o tej starożytnej hybrydzie, zwącej się chimera, z greckiej mitologii, która pojawia się w Iliadzie. Co to posiada głowę lwa, ciało kozy oraz ogon węża, a także zdolność ziania ogniem. Mowa o hybrydzie, która jest rodzajem współczesnej wojny. W opinii poniektórych osób, wojna hybrydowa w Polsce już trwa. Czym jest to cholerstwo? To połączenie różnych działań, mających na celu osiągnięcie celów politycznych. Działania te mogą być militarne lub nie, mogą polegać na cyberatakach, presji ekonomicznej i wielu innych sposobach, które mają doprowadzić do osłabienia danego kraju. Zatem wychodziłoby, że ataki na skrzynki mailowe naszych włodarzy, to rodzaj granatu hybrydowego, który nie tyle miał zniszczyć skrzynkę, co samego włodarza (nie w sensie dosłownym, rzecz jasna, lecz politycznie). Ale te dywagacje zostawiam już ekspertom. Skupię się na samej hybrydzie. Otóż, hybryd u nas jest zatrzęsienie: mamy lakier do paznokci hybrydowy, samochody hybrydowe, figurę heraldyczną, hybryda jest też rodzajem neologizmu, połączeniem przeciwstawnych myśli politycznych czy też mechanicznym układem współdziałającym. I chyba właśnie w ten oto sposób, odkryłam naszego „okupanta””, a konkretnie za czym się on ukrywa. To nic innego jak rozwiązania technologiczne, które ułatwiają i usprawniają życie codzienne.
W technologii hybryda jest połączeniem w jedną maszynę, rozwiązań pozornie ze sobą niewspółgrających. Zazwyczaj to kilka urządzeń, które produkowano osobno i które zostały połączone w jedno. Czyli wychodzi na to, że urządzenia wykorzystywane przez nas każdego dnia, jak: samochód, skaner, smartfon – to nic innego jak „okupant”, znaczy się hybryda.