Warto zawitać do Gminy Radków. Cz. IV Burmistrz Jan Bednarczyk przybliża nam walory radkowskie
Tym razem późno wyruszamy w teren – Burmistrza za bardzo „zagarnęły” sprawy bieżące. Obyło się bez wstępnej rozmowy i od razu na zachód Gminy, czyli kierunek Góry Stołowe.
1/ Zaczynamy od PASTERKI. Muszę przyznać, że nieco, a może nawet bardzo zapomnianej. Dość stareńką i w nieciekawym stanie drogą powiatową dojeżdżamy na razie do końca Pasterki, czyli do szlaku pieszego „Machowski Krzyż”. Kiedyś to była bardzo uczęszczany szlak – po prostu „szło się do Stodoły” – a teraz? Nędzne resztki tego obiektu.
Trzeba tu wyraźnie powiedzieć, że Pasterka (sołtysowa wieś) w całości leży w Parku Narodowym Gór Stołowych. Pasterka jest parkiem – nieco zgryźliwie o gospodarzach Pasterki wypowiada się Burmistrz. Trochę bliżej końca, jest jeszcze na szlaku pieszym do Radkowa i Nowej Rudy, schronisko „Pasterka”.
Powoli wracamy w kier. Karłowa i zatrzymujemy się przy tablicy „upamiętniającej przesiedlonych i wysiedlonych oraz tych, którzy opuścili swoje domy...” ufundowanej przez Sołectwo Pasterki i Urząd Miejski Radkowa.
Kościół wraz z otoczeniem tworzy ładny zakątek Pasterki ale wejście (ogrodzenie) zamknięte na kłódkę.
2/ Na razie mijamy Karłów i kierujemy się do OSTREJ GÓRY. Droga powiatowa, odremontowana, w bardzo dobrym stanie ale z takimi spadami i zakrętami, że osławiona droga „Stu Zakrętów” to nic, w porównaniu z tą. A w dole po prawej stronie przepaście na 100 metrów. Ale nic to, barierki są, a my ostrożnie sobie jedziemy. Zatrzymujemy się koło szlaku prowadzącego przez nieistniejącą już wieś. Co po niej pozostało? Czynna dzwonnica – naprawdę dar szczęścia. A że czynna pokazuje to Burmistrz, kiedy dzwon uruchamia.
Ruiny po szkole, a jak odczytał Burmistrz z tablicy informacyjnej – kiedyś uczyło się tu (ok. 1910 r.) nawet 30 dzieci. Na polanie przy szlaku obelisk upamiętniający naszego świętego, Jana Pawła II.
Ostra Góra to były, zamknięty teren wojskowy. Tak więc domów prywatnych to zaledwie 5 + bardzo zagospodarowany Wojskowy Ośrodek Wypoczynkowy. Zakazu fotografowania nie zauważyłem, choć ostrzeżeń, że to teren wojskowy – pełno, to z jakąś nieśmiałością cyknąłem zdjęcie temu obiektowi.
Czy to jest jeszcze teren ściśle wojskowy? – pytam Burmistrza. Pewnie nie, a tylko nie zadbano o to, by zdjąć tablice.
Drogą ostrogórską przekraczamy granicę Państwa i już jesteśmy po czeskiej stronie w MACHOVIE. To miasteczko (warto wiedzieć, że w Czechach są miasta, miasteczka i wsie). Zatem Machov ma „swojego” starostę. Prawda, że warto „wskoczyć” do Machova, choćby do zajazdu na knedliczki czy „smażeny syr”, a miasteczko ukwiecone, czyste i zadbane nad wyraz.
3/ A teraz już Karłów – ale najpierw tzw. Nowy Karłów (mijamy centrum w kier. Batorowa, Łężyc ...), powoli zabudowuje się tak dość sensownie.
Burmistrz nie wszystko może jakby sobie zaplanował, bo przecież jako „sublokatora” ma Narodowy Park Gór Stołowych i wszystko uzgodnić musi, no i jest tak „to wolno, to nie...”.
W Karłowie – pewno Państwo sami wiecie – „groch z kapustą”, oprócz fajnych, bardzo nieładne obiekty. Oprócz parkingów legalnych, zajeżdżone łąki.
Tymczasową siedzibę ma tutaj GOPR, ale – jak mówi Burmistrz – Gmina przekazała GOPR-owi grunt własności Gminy o wartości 60 tysięcy zł nieodpłatnie na siedzibę GOPR z prawdziwego zdarzenia, bowiem te góry są naprawdę niebezpieczne. Oczywiście w Karłowie nie może zabraknąć też stacji ładowania „elektryków” . Bo taka jest kolej rzeczy.
4/ Zjeżdżamy do Radkowa – już najwyższy czas, bo Burmistrza czeka następne spotkanie ale jeszcze w Radkowie mini-golf cieszący się dużą popularnością wśród najmłodszych, a przy ul. Łąkowej nowe domy, przepiękne widoki ale też obelisk bez oryginalnej figury (pewno ktoś ją ... – nie kończy zdania Burmistrz). Za to ktoś na wierzch obelisku postawił małą figurkę Matki Boskiej.
Na koniec dzisiejszej podróży ul. Słoneczna – ładnie skomponowana z porządną zabudową i zadbanym otoczeniem.
Ot, z grubsza, spenetrowaliśmy Gminę Radków. Mamy nadzieję, wraz z Burmistrzem, że Państwo zechcą odwiedzić Gminę i polubią ją, a także uznają ją za stałe miejsce swych wędrówek lub nawet zechcą się tu osiedlić. Bo warto.