Dawne wybory i referenda w Kresowej Dolinie. Część 2
W pierwszych dniach roku 1947 prawie zakończyła się akcja werbunku agenturalnego UB wśród członków komisji obwodowych powiatu bystrzyckiego. Jedynym opierającym się został Aleksander Danielski z Komisji Obwodowej nr 1 w Bystrzycy, który co prawda był członkiem prorządowego Stronnictwa Demokratycznego, ale „sympatyzował z PSL”. Trwały też intensywne i nieskuteczne poszukiwania „tajnego aparatu PSL”, bo ten oficjalny już właściwie nie istniał. Spośród 56 członków obwodowych komisji, 46 było delegowanych z PPR, 3 z PPS, 6 z SL, no i ten jeden z SD.
W połowie stycznia, na kilka dni przed wyborami, znane już były listy mężów zaufania z ramienia PSL-u, spośród których 17 już zwerbowano, dwóch „uciekło”, na kolejnych dwóch były już zebrane „kompr-materiały” a jeden „sam” zrezygnował z popierania PSL. Specjalna 70-osobowa grupa operacyjna dokonywała masowych rewizji w domach gospodarskich i rekwirowała m.in. odbiorniki radiowe i maszyny do pisania.
Tytułowa Kresowa Dolina (Dolina Bystrzycy Łomnickiej) została objęta wyborczym Obwodem nr 5, obejmującym ówczesne gminy Stara Bystrzyca i Gorzanów z miejscowościami: Stara i Nowa Bystrzyca, Huta, Zalesie, Młoty, Wójtowice, Spalona, Mostowice, Piaskowice, Dąbrowa, Gorzanów, Stara i Nowa Łomnica, Pawłowice (?), Topolów (?), Baców (?), Szklarska Huta (?), Studzienna (?). Obwód liczył ok. 4400 mieszkańców, w tym ok. 2400 wyborców. Jako operacyjnych opiekunów z UB miał wyznaczonych Ludwika Kikę (w PUBP Bystrzyca XI 45 – VIII 48) i Józefa Oleszczuka (w PUBP Bystrzyca III 46 – VI 48), których wspierali dwaj milicjanci, 15 członków ORMO oraz wojsko. Lokal wyborczy mieścił się w budynku, w którym znajdował się też urząd gminy Stara Bystrzyca. W piętrowym budynku lokal wyborczy ulokowano w dwóch pomieszczeniach na parterze. Ponadto dwa mieszkania zajęte były przez grupę propagandową. Lokalna brygada propagandowa agitująca za wyborem rządowej koalicji była złożona z żołnierzy Wojska Polskiego a właściwie WOP (Wojsk Ochrony Pogranicza) w sile: 2 chor. poruczników, 2 chor. plutonowych, 1 kaprala, 1 st. strzelca, w sumie 12 żołnierzy.
Przewodniczącym Komisji Obwodowej był Stanisław Politański, lat 23, członek SL, pochodzenia włościańskiego z powiatu radomszczańskiego. Był prezesem miejskiego koła SL i v-ce burmistrzem Bystrzycy i tam mieszkał. W czasie referendum zasłużył się aktywną pracą agitacyjną. Był jedynym przewodniczym Komisji w powiecie bystrzyckim z tej partii. Jego zastępcą był Marcin Szreter, lat 46, urodzony na Węgrzech, przed wojną członek Węgierskiej Partii Komunistycznej, przerzucony do Polski, do Krakowa, potem żołnierz Armii Czerwonej. W czasie okupacji przebywający w Kijowie jako elektryk a po wyzwoleniu pracował krótko w WUBP w Lignicy (Legnica). Na terenie Ziemi Kłodzkiej zamieszkał w fabryce w Nowej Bystrzycy, w tzw. „Wagonówce”, gdzie pełnił funkcję kierownika personalnego i przewodniczącego Związków Zawodowych (sic!). Ponadto był sekretarzem powiatowego Zarządu Przemysłu Drzewnego i Leśnego i członkiem Komitetu w Zarządzie Bystrzyckiej Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej oraz członkiem PPR. W czasie referendum był członkiem jednej z Komisji.
Komisja miała ponadto powołanych trzech członków i dwóch zastępców członków, w sumie 7 osób. Członkami byli początkowo Zbigniew Szpruch (PPS), Bolesław Ozimek (PPR) i Feliks Tarka (SL) ale z czasem zostali zmienieni. Nie wiadomo dlaczego Szpruch stracił zaufanie, natomiast Bolesław Ozimek, lat 51, pochodzący z okolic Mińska Mazowieckiego k/Warszawy był kierownikiem komisji mieszkaniowej w gminie Stara Bystrzyca i pomimo dobrego pochodzenia robotniczego i przynależności do partii komunistycznej w samej Warszawie, dosłużył się następującej oceny: „jest szabrownikiem, z tego ma gotówkę na pijaństwo, miał powołać komitet gminny PPR w Starej Bystrzycy ale przez 6 m-cy tego nie zrobił”. W „akcji referendum był przy komisji wyborczej lecz słabo się wywiązywał, gdyż uprawiał pijaństwo”. To wyjaśnia chyba brak zaufania. Natomiast Feliks Tarka, lat 43, pochodzący z Wołynia, przed wojną działał na gospodarstwie jako zamożny gospodarz. Po wyzwoleniu wstąpił do Wojska Polskiego i „skończył jako oficer” po czym przyjechał do Bystrzycy, gdzie otrzymał gospodarstwo. Był prezesem gminnym SL i wójtem w Starej Bystrzycy. „W referendum brał czynny udział i był przewodniczącym komisji” ale „obecnie nie wywiązuje się dostatecznie z tych obowiązków” i dlatego został odwołany z prac komisji.
Ostatecznie ich miejsce zajęło trzech Józefów, członków PPR o nazwiskach: Bartnik, Pruchnik i Wąsik a siedmioosobowy skład uzupełniali z-cy członków komisji: Paweł Światek i Stanisław Feluś.
Józef Bartnik lub Bratnik, lat 32, pochodził z powiatu łańcuckiego i był kierownikiem tartaku w Młotach oraz sekretarzem zakładowym PPR. Opinia, że „co do PSL to potępia ich szeregi oficjalnie” i „w czasie referendum był przy komisji i brał czynny udział” dawała wystarczającą rękojmię zaufania władz.
Józef Pruchnik, lat 28, pochodził z powiatu rzeszowskiego, był portierem w „Wagonówce” w Nowej Bystrzycy. Wcześniej aktywny członek SL, potem sekretarz zakładowej „komórki” PPR. Opinie, że „politycznie jest słabo wyrobiony ale oddany dla Demokracji” i „do PSL-u jest wrogo usposobiony” oraz „w czasie referendum brał czynny udział i agitował ludność aby głosowali na wszystkie pytania trzy razy tak” także gruntowały mu pozycję w komisji.
Józef Wąsik, lat 24, pochodził z powiatu tarnobrzeskiego. Kontakt ze służbą bezpieczeństwa nawiązał już w 1945 roku w Tarnobrzegu, później pracował w Żywcu jako kierownik sekcji VII UB i w miejscowym Urzędzie Skarbowym. Do Nowej Bystrzycy przyjechał pod koniec grudnia 1946 roku i rozpoczął pracę w miejscowej Fabryce Wagonów na stanowisku „wodociągowy ślusasz”. To wystarczyło.
Paweł Światek, lat 40, pochodził z powiatu będzińskiego i mieszkał w Młotach. Wg opinii: „obecnie jest członkiem aktywnym PPR-u i wyaktywnia się w swej pracy aktywnie co do PSL jest wrogo nastawiony” i „w referendum w akcjach propagandowych” i wszystko na jego temat…
Stanisław Feluś, lat 45, pochodził z powiatu krakowskiego, zatrudniony był jako stróż w tartaku nr 2 w Młotach. Do PPR należał od 1929 roku i „jest oddany swej partji PPR i potępia oficjalnie szeregi PSL-u”, oraz „w referendum w pracach propagandowych”.
Nigdy lokalnie nie przeprowadzano sondaży wyborczych, ale skrzętnie raportowano ilość osób przyznających się do poszczególnych legitymacji partyjnych w miejscowościach objętych Obwodem nr 5. Na starcie kampanii, na przełomie listopada i grudnia udział sił poszczególnych partii wynosił wg raportów UB następująco: PPR: 270, PPS: 75, SL: 350, PSL: 175. W grudniu 1946 roku: PPR: 266, PPS: 81, SL: 328, PSL: 20, Wici (komunistyczna przybudówka młodzieżowa PPR na terenach wsi): 25. Natomiast w styczniu 1947 roku, przed samymi wyborami: PPR: 260, PPS: 80, SL: 338, PSL: 0, Wici: 20. Widać z tego, że kampania zastraszania PSL dawała rezultat, ale o „przepływie” osób z PSL do innych partii raczej mowy być nie mogło.
Lokalny przebieg kampanii wyborczej niech scharakteryzuje kilka faktów zarejestrowanych w aktach ubeckich:
• Nastroje były tak opisywane: „ogólnie ludność słabo się interesuje wyborami”, „część mas chłopskich żyje pod strachem i do działalności żadnej nie chce się przyłączyć”.
• Na początku było też, że „PSL prowadzi propagandę, że wybory się nie odbędą i dojdzie do Rewolucji w Polsce” ale potem: „PSL nie prowadzi kampanii obawiając się aresztowania”.
• Opinia, że „niektóre osoby mają jeszcze zaufanie do Mikołajczyka i prowadzą propagandę za PSL, ale to przeważnie ludzie zza Buga, którzy mają jeszcze nadzieję, że PSL powróci”.
• Natomiast „w fabrykach większość przychylna do bloku Demokratycznego, że PSL to dla robotników największy wróg”.
• Wzmianka o donosie dotyczącym prowadzenia „propagandy z PSL” w domu sołtysa w Nowej Bystrzycy w dniu 30 listopada 1946 roku po godzinie 22.
• Na początku grudnia 1946 roku: „ludność Starej Łomnicy jest w większej części zapatrywanie reakcyjne”.
• Raport z 13 grudnia 1946 roku, że 12 grudnia w Piaskowicach „rozwiązano” PSL a na 12 stycznia 1947 roku zaplanowano w Starej Bystrzycy wiec organizowany przez wojsko „na którym ma być oficjalnie rozwiązany PSL na terenie gminy. W Gorzanowie 14 stycznia „na zebraniu aktyw PSL przyrzekł że występuje z PSL, podobnie ze Starej Bystrzycy. I potępiają panów z Nowej Bystrzycy i Starej Łomnicy i Nowej Łomnicy”.
• Raport z 8 stycznia 1947 roku:
„W obszarze zainteresowania jako agentów [jest] 2 restauratorów, 2 sklepikarzy i 12 sołtysów, w tym jeden z PSL - na materiałach kompromitujących”.
• Raport z 13 stycznia 1947 roku: „ludzie ci którzy wierzyli w nadzieję panów z lodynu [Londynu] i ludzie za buga najwięcej narzekają na ustrój teraźniejszy jak naprzykład ob. Wereszczyński z Gorzanowa”.
• Ale była też zapisana taka opinia: „poszczególni członkowie PPR wyłudzają od ludności żywność pod groźbą represji”.
Jednym ze stosowanych narzędzi „wyborczych” było np. urzędowe zabranie „uprawnień do głosowania” dla 8 osób z powodu siania propagandy antyrządowej, m.in. Piotrowi Kowalowi, sołtysowi gromady Wójtowice. Ponadto przed samymi wyborami (16-18 stycznia) dokonano kilkunastu aresztowań na 48-72 godzin za prowadzenie agitacji na korzyść PSL i rozlepianie ulotek: np. Zygmunta Kmieć i Bolesława Paszkowskiego z Nowej Bystrzycy, Józefa Gruzy z Bystrzycy (członek PPR u którego podczas rewizji w domu znaleziono gazety PSL i 200 szt. ulotek), Bolesława Roguckiego i Bronisława Blak ze Starej Łomnicy, Zygmunta Bednarka z Gorzanowa, Mariana Tomasika…
Z innej strony do 18 stycznia na terenie Obwodu V zorganizowano 9 wojskowych wieców propagandowych, 6 partyjnych zebrań wójtów i sołtysów i 8 przez komitet obywatelski, w sumie 25 zgromadzeń.
Z raportu dotyczącego samego przebiegu wyborów w mroźną niedzielę 19 stycznia 1947 roku można wyczytać [pisownia oryginalna]: „ludzie z poszczególnych gromad przybywali częściowo na wyznaczoną godzinę do sali ogrzewanej, z dalszych gromad jak na przykład z Gorzanów byli dowożeni autem lub traktorem a gromad St. Bystrzycy sankami”, „Sołtysi na czele swoji gromad dochodzili do Urny wyborczej i spowrotem na świetlicę z kąd odjeżdżali do domu zadowoleni”. Głosowanie skończyło się o 19, liczenie zakończyło się na górnej sali o 24, tam, gdzie był posterunek (WOP) i pomieszczenie rządowej brygady propagandowej.
Oficjalne wyniki z Obwodu V były następujące: uprawnionych było 2600 wyborców, głosowało 2471 (95%), na blok Demokratyczny (lista 3) 2248 (91%), PSL (lista 1): 103 (4%), nie głosowało 129, głosów nieważnych: 23.
Wyniki te nie odbiegały od innych z okolicznych miejscowości, wręcz ich zróżnicowanie w poszczególnych obwodach było znikome, co nie powinno dziwić, bowiem w istocie były realizacją narzuconej przez rząd narracji i były przede wszystkim dziełem olbrzymiego fałszu dokonanego rękami skorumpowanych członków komisji obwodowych. Pomimo, że jak zapowiedział rząd wybory były: „wolne [..] na podstawie powszechnego i tajnego głosowania, [..] przy zapewnieniu wszystkim partiom demokratycznym [..] prawa do udziału i wystawiania kandydatów”, nie były to wybory równe, sprawiedliwe i uczciwe. Rząd użył miażdżącej przewagi siłowej i propagandowej zarządzanych przez siebie służb bezpieczeństwa i wojska oraz państwowych fabryk, traktując swoich przeciwników politycznych w sposób bezwzględnie wrogi (jakie to aktualne!). Jednak nawet taka przewaga nie gwarantowała wyniku potrzebnego do utrzymania się przy władzy i ostateczne rozwiązanie rząd musiał sobie zapewnić ordynarnym fałszerstwem zwerbowanych potajemnie osób.
Zachowane źródła nie pozwalają na odtworzenie prawdziwego wyniku wyborów. Na podstawie niezależnych danych z innych rejonów kraju z około stu obwodów (na ponad 6 tys.), na PSL oddano 63% głosów, a na listę tzw. Bloku – 27%. Z danych NKWD przesłanych do Stalina wynika z kolei, że w skali kraju blok frakcji rządzących uzyskał maksymalnie 50% głosów. Historycy uważają, że taka ocena odpowiadała realnemu układowi preferencji wyborczych Polaków. Tak więc oficjalny wynik opozycyjnego i zwycięskiego prawdopodobnie PSL był odwrócony a skala wykazanej „przewagi” PPR była oszukańczo zwielokrotniona!
Po tych wyborach sprawy publiczne w Polsce nabrały na każdym szczeblu bardzo „narodowego” charakteru. Jakiekolwiek „wybory” były ustalane wcześniej na szczeblu rządzącej partii i ustawiane w postaci jedynie słusznej „frontowej” i „narodowej” listy osób. Głosowanie odbywało się metodą bez „skreśleń” aby podkreślić jednomyślność władz proponujących listę osób do danego organu i obywateli dokonujących aktu poparcia w „narodowym głosowaniu”.
Użyte w tekście sformułowania „w cudzysłowie” są bezpośrednim cytatem z ubeckich materiałów. Żeby było jasne: nie ma za czym tęsknić…, ale... kiedyś rządowe służby konfiskowały radia u „reakcyjnych” obywateli, dzisiaj karze się prywatne stacje radiowe i telewizyjne pod byle pretekstem.
Na zdjęciu:
Lokal w Starej Bystrzycy, w których odbywały się pierwsze polskie wybory w styczniu 1947 r.