O miejscowościach przy drodze z Kłodzka do Lądka wg Josepha Köglera Część I: Kłodzko – Żelazno i w tle... mroczna historia morderstwa.
Wstęp
Zapraszamy Państwa do ciekawej lektury. Poniżej publikujemy materiał źródłowy dotyczący historii dawnego hrabstwa kłodzkiego. Jest to opracowanie wybitnego historyka Ziemi Kłodzkiej Josepha Köglera (1765-1817) pt. Fragmenty z dawnej historii hrabstwa kłodzkiego - o położonych przy drodze powiatowej z Kłodzka do Lądka miejscowościach (Żelazno, Ołdrzychowice Kłodzkie, Rogówka, Trzebieszowice, Radochów, Lądek) (tytuł w wersji oryginalnej: Fragmente aus der älteren Geschichte der Grafschaft Glatz von den an der Landstrasse von Glatz bis Landeck gelegenen Ortschaften (Neuländel, Eisersdorf, Ullersdorf, Wardeck, Klappersberg, Kunzendorf, Reyersdorf, Landeck, Oberthalheim). Rękopis opisujący miejscowości położone przy drodze z Kłodzka do Lądka powstał w 1800 r. i dedykowany był hr. Luizie von Magnis z Ołdrzychowic Kłodzkich (dawniej Ullersdorf), a inspiracją do jego powstania był przyjazd do wód lądeckich królewny pruskiej Luizy. Większość prac Josepha Köglera pozostała w rękopisach i dopiero po jego śmierci ukazało się drukiem wiele jego opracowań, łącznie 67 pozycji, m.in. niniejszy przyczynek.
W ostatnich latach, oprócz publikacji w języku niemieckim, ukazało się też kilka cennych opracowań tego historyka w tłumaczeniu na język polski. Autorem przekładu niniejszego tekstu jest p. Włodzimierz Jan Delekta, były kłodzczanin, bibliotekoznawca, dziś mieszkaniec Hamburga w Niemczech.
Autor translacji korzystał z publikacji zamieszczonej w XIX-wiecznym kwartalniku „Vierteljahrschrift für Geschichte und Heimatkunde der Grafschaft Glatz”, t. 1, 1881/1882, s. 207-215, 305-314. Ten sam tekst zamieścił także w tomie 4 edytor J. Köglera – Richard Pohl (Joseph Kögler, Die Chronicken der Grafschaft Glatz, Modautal, t. 4, 2001, s. 15-36, z tym że nieco zmienił zapis niektórych przypisów i część z nich wprowadził wprost do głównego tekstu. Taką też wersję przyjęliśmy przy publikacji w naszej e-gazecie, gdyż jest to ułatwienie dla czytelnika. Wszelkie wyjaśnienia, uzupełnienia pochodzące od tłumacza lub redakcji – w tekście głównym lub przypisach umieszczone zostały w nawiasach kwadratowych. Nazwy miejscowości podawane są w języku polskim, a obok w nawiasach kwadratowych ich niemieckie odpowiedniki, gdy te nazwy pojawiają się w tekście po raz pierwszy.
Krystyna Oniszczuk-Awiżeń – wstęp i redakcja
***
Autor tłumaczenia: Włodzimierz Delekta
Część I : Kłodzko – Żelazno a w tle... mroczna historia morderstwa
*
Odległość z Kłodzka do Lądka wynosi 3 mile [1 mila pruska = ok. 7,5 km]. Na tej przestrzeni położone są, przy wiodącej tędy drodze krajowej, następujące miejscowości Neuländel, Żelazno, Ołdrzychowice i Trzebieszowice.
**
Neuländel, składający się z karczmy i kilku innych domów, jest jeszcze przedmieściem Kłodzka, od którego oddalone jest o 1/4 mili. Miejscowość ma swą nazwę [„nowy świat”] stąd, że została wybudowana na miejskim gruncie dopiero w nowszych czasach, mianowicie około 1764 r. Wcześniej stały tutaj domy przy górnym młynie, na lewym brzegu Młynówki i także były nazywane Neuländel [„nowym światem”], zostały jednak zniszczone w 1760 r., w czasach oblężenia Kłodzka.
*
W niewielkiej odległości za tą miejscowością, przy tzw. „głębokim rowie”, z prawej strony, w pobliżu drogi krajowej, znajduje się wzgórek, na którym w dawnych czasach wznosił się zamek. Jednakże w czasach wojen z Polską został całkowicie zburzony, a teren na którym wznosił się, został zaorany.(1) Miejsce to jeszcze dzisiaj nazywane jest przez okolicznych mieszkańców „Schloßberg”. Grunt należy obecnie do gospodarza z pobliskiej wsi Pilczy [niem. Piltsch – obecnie część Krosnowic].
*
Dalej w kierunku Żelazna [niem. Eisersdorf], po lewej stronie drogi krajowej znajduje się boczna droga, wiodąca do sąsiedniej wsi Marcinów [niem. Märzdorf]. Przy tej drodze, w niewielkiej odległości od drogi krajowej (na skraju dóbr, które teraz [1800 r.] należą do Antona Läufera, chłopa z Żelazna), znajduje się miejsce, w którym 9 lutego 1706 r. Johann George Wolter von Liebenfeld, pan dziedziczny w Jaszkowej Górnej [niem. Oberhannsdorf](2) został zamordowany na polecenie własnych dzieci przez pasterza jego owiec.
Wolter po śmierci swojej żony w 1702 zawarł drugi związek małżeński. Jego dorosłe już dzieci z pierwszego małżeństwa były z tego powodu niezadowolone. Kilkoro spośród nich, pod wpływem urazy, jaką żywiły z tego powodu do swego ojca, podjęły okrutną decyzję o zamordowaniu go przy najbliższej okazji.(3) Przekonały, a w końcu też przekupiły, syna ogrodnika z Marcinowa, o nazwisku Friedrich Marx, i uczyniły z niego wykonawcę morderczego zamachu. Tenże służył u ich ojca, był też przez niego do chrztu trzymany(4) a w tym czasie pasał owce na gruntach swego pana. Tegoż [Fryderyka Marxa] wysłały wcześnie z nabitym karabinem na drogę, po której, jak wiedziały, ich ojciec będzie tego dnia jechać do Kłodzka tylko w towarzystwie woźnicy o nazwisku George Gerth (którego syn o tym samym imieniu obecnie jeszcze żyje w Krosnowicach [niem. Rengersdorf]; późniejsze uzupełnienie: zmarł 22 lutego 1805 r.). Marx ukrył się w wyżej wymienionym miejscu, gdzie wówczas rosła kępa krzaków (kępą Marxa nazwane [od tego czasu]). Kiedy jego pan przybył do tego miejsca, [Fryderyk Marx] wystrzelił do niego z karabinu, nabitego trzema kulami. Dwie kule trafiły w serce Woltera, który natychmiast osunął się martwy w głąb powozu. Morderca zbiegł. Kiedy jednak później został ujęty, troje dzieci zamordowanego, najmłodszy syn Johann Heinrich i dwie córki wraz z ich służącą, uciekli, gdyż brali udział w morderstwie. Kiedy na podstawie listów gończych zostali aresztowani i wyznali wszystkie swe przestępstwa, 11 maja 1708 r. wydano wyrok. Pasterz był wleczony na skórze bydlęcej od kłodzkiego rynku do wzgórza z szubienicą. Tam odcięto mu rozpalonymi do czerwoności szczypcami oba kciuki. Potem łamano go na całej długości [ciała] kołem.(5) Najmłodszemu synowi Woltera, który załadował karabin celem zamordowania ojca, 28 listopada tegoż roku odcięto na rusztowaniu, ustawionym przed ratuszem, prawą rękę a wkrótce potem i głowę.(6) Pierwszy z nich [Marx] miał 22 lata, drugi [Johann Heinrich Wolter] 25 lat.(7) Pozostali współwinni zostali ułaskawieni. Celem upamiętnienia tego wydarzenia na miejscu, gdzie owo morderstwo miało miejsce, wzniesiono kamienny cokół. Później, kiedy silny wiatr przewrócił go, został zabrany przez właściciela tej ziemi i ustawiony przy jego domu w Żelaźnie, gdzie jeszcze stoi i obecnie, przy dolnych zabudowaniach gospodarskich przy drodze krajowej.
Kiedy tylko dotrze się drogą krajową z Kłodzka do Żelazna, ukazuje się po prawej stronie w pobliżu, dworski folwark z nowowybudowanym w 1798 r. zamkiem. Należy on właściwie do nieco dalej leżącej wsi Krosnowice, jednak ze względu na swoje położenie blisko Żelazna, jest powszechnie przypisywany do tej wsi. We wsi i w okolicach rozciąga się dolina wzdłuż drogi krajowej aż do Lądka, raz szersza, tu znowu węższa, w której leżą oprócz owego miasta, pięć dużych wsi, położonych jedna za drugą, przez które przepływa bystra rzeka Biała Lądecka [niem. Biele].
Wieś Żelazno, w starych dokumentach zwana „Eisenrichsdorf [= wieś Eisenricha] ma kościół, dwa dworskie folwarki, dwie karczmy, trzy młyny i 115 [175?](8) innych „dymów” [domostw]. Składa się ona z dwóch części. Jedna z nich należy do naddyrektora górnictwa, hrabiego von Reden, pana majątku w Szalejowie Dolnym [niem. Niederschwedeldorf] a druga, i to najważniejsza, jest własnością urzędowego radcy królewskiego, Franza Hofmanna.
Kościół w tej wsi, do którego oprócz Żelazna należy także pobliski Marcinów, był przed laty kościołem parafialnym. Od 1623 r. jest on dołączony jako kościół filialny do kościoła parafialnego w Krosnowicach i od tego czasu prawo patronatu przysługuje także suwerennemu władcy. Naprzeciw tego kościoła, na wzniesieniu, stoi stara, murowana budowla, zwana powszechnie „wieżą”. Jest własnością tutejszego wolnego sędziego. Miała tu być w dawnych czasach słodownia przy tutejszym browarze [dworskim]. 22 października 1646 r. budowla ta wraz z siedmioma innymi sąsiednimi budynkami została spalona przez Szwedów.(9) W 1725 r. znowu pokryto ją dachem i uczyniono zdolną do zamieszkania.
Przypisy:
1) Na podstawie starego rękopisu.
2) W tekście publikowanym w „Vierteljahrschrift…”podana jest nazwa Marcinów Górny [Obermärzdorf]. D. Pohl, edytor tekstu w t. 4 z 2001 r., przed publikacją, korzystał z rękopisu i skorygował tę nazwę.
3) Sztambuch rodziny Haugwitzów z drzewem genealogicznym w bibliotece zamkowej w Piszkowicach A. s. 173 [biblioteka zamkowa w Piszkowicach została rozproszona w 2 połowie XIX w. Wspomniany sztambuch znajdował się pod koniec XIX w. w bibliotece ordynackiej w Psarach uwaga własna W.J.D.]
4) Księgi chrztów w Krosnowicach.
5) [Ściślej – łamanie na kole. Kara, polegająca na przywiązaniu skazanego do drewnianego koła od wozu i bicia go drągiem tak długo, aż po zgruchotaniu wszystkich kości skonał. Egzekucja mogła trwać i kilka, czasami nawet kilkanaście godzin uwaga własna W.J.D.]
6) Historia Collegii Glacensis ad annum 1708
7) Księgi chrztów w Krosnowicach.
8) [Zapis w nawiasie za publikacją D. Pohla.]
9) Relacje żyjącego wówczas mieszkańca Bystrzycy.