Mietek Kowalcze: Suplemety czeskie. Odcinek III

Oto jakiś czas temu czeska telewizja publiczna zakończyła emisję pięcioodcinkowego serialu pt. "Kosmo". Naturalnie nic a nic nie zdradzę z treści, no bo kto lubi, kiedy opowiada mu się treść serialu? A opiszę tylko ogólny kierunek pomysłu. Zaznaczony zresztą już w napisach początkowych - serial inspirowany Republiką Czeską! Ciekawe, jak ułożyłby się scenariusz inspirowany RP? Zaraz po takim wstępnym napisie spotykamy nowo mianowanego ministra edukacji... Ambitnego. Takiego, który chce reformować. Proszę, nie róbcie żadnych analogii. Niewskazane. Czeski, serialowy minister, musi bowiem zamiast wprowadzać zmiany "czuwać" nad powodzeniem i sukcesem przygotowań misji na Księżyc. Tym się zajmuje w końcu, nie reformą, na którą już nie ma po prostu czasu. No i widzicie sami, że porównywanie byłoby niewłaściwe. A same przygotowania? To zarówno trening uczestników wyprawy, poszukiwania sponsorów, budowanie wizerunku pomysłu, jak i konstruowanie statku kosmicznego. Bardzo narodowego. Perypetie nabierają tempa, komplikacje różnorodne także, a pojawia się i wyrazisty wątek polski. W pewnym momencie lotu czeski statek wyprzedza nasza kosmiczna konstrukcja. Jaka to konstrukcja, jaka jest jej załoga, jak wygląda kontakt kosmonautów czeskich i polskich? Zaręczam, że to wartościowe komediowe pomysły i zdystansowane spojrzenie na nas. Sprawdźcie. Zdradzę jedynie, że na pokładzie "Pana Wołodyjowskiego", oprócz czteroosobowej załogi, leci pies, więc można sobie nieco dopowiedzieć, co jeszcze się pojawia w filmie, żeby zmotywować się do oglądania. I poznać opinie Czechów o nas. Co ważniejsze - zadajemy sobie pytanie po serialu - reformy czy może misja kosmiczna? Co lepsze? Znów bez analogii, proszę. Odmiennie skonstruowanym nowym sitcomem czeskim jest "Trpaslik" ("Karzeł"), którego fundamentem i punktem wyjścia są spostrzeżenia z życia zwykłej czteroosobowej rodziny. Zwykłej do chwili, kiedy pojawia się w niej, przypadkiem, nieduża figurka karła - krasnoludka. Otóż ma on możliwość spełnienia jednego życzenia właściciela. I spełnia je. Ze wszelkimi konsekwencjami. Możecie sobie bez trudu wyobrazić, jakie mogą być owe konsekwencje! Naturalnie, warto je zweryfikować w czasie oglądania.
PS Po "Suplementach" filmowych czas na inne czeskie sfery.