Mistrzowsko budowane napięcia czyli Mietek Kowalcze w cyklu: tygodniowe lektury
Dałem słowo. Dotrzymuję. Przed zakończeniem projektu miała się w "Lekturach" pojawić jeszcze jedna książka czeska. No i jest. Wybrałem jako dotrzymanie obietnicy "Boginie z Žitkovej" Katarzyny Tučkovej, młodej pisarki z Brna. Dlaczego? Oto mamy propozycję powieści złożonej z kilku wyrazistych, dobrze rozpisanych i połączonych warstw. Bo obok fabuły, którą w zasadniczej strukturze można nazwać etnograficzną, napotykamy na fragmenty obyczajowe, społeczne, psychologiczne, wreszcie na te, które określilibyśmy jako polityczne. Wszystko zaś interesująco połączone postacią głównej bohaterki. I to, co lubimy najbardziej, czyli znakomite panowanie pisarki nad rozłożeniem akcentów, nad przekonującym budowaniem czytelniczych napięć. Przykład? Niech będzie. Oto po odkryciu różnorodnych rewelacji z przeszłości własnej i z historii najbliższego otoczenia bohaterka, tak nam się wydaje, osiąga wreszcie spokój. Wymarzony i oczekiwany. Nic bardziej błędnego. W tym momencie wydarza się bowiem coś, co ma skalę punktu kulminacyjnego antycznej tragedii. I nie ma w tym określeniu przesady! A to przecież w znakomity sposób wypełnia nasze czytelnicze oczekiwania. No i tak się właśnie dzieje. Po lekturze osiągamy satysfakcję, takie proste zadowolenie, że dobrze wybraliśmy, że to nie tylko moda i statystyka albo efekt namawiania przez innych. Ważna książka dla miłośniczek i miłośników porządnej beletrystyki! Nie ma się więc co dziwić, że ta książka inspiruje. Ma swoje realizacje teatralne, przygotowuje się właśnie adaptację filmową. Czy to tylko dlatego że temat jest modny? Mocno twierdzę, że nie. I jeszcze dwa elementy "zachętki". Pierwszy, porządkujący, odnoszący się do tytułu. Boginie to potoczna nazwa kobiet, które w Białych Karpatach, na pograniczu Czech i Słowacji, zajmowały się przepowiadaniem przyszłości, leczeniem, wreszcie wspieraniem radą w trudnych życiowych sytuacjach. W najgorszych przypadkach także rzucaniem klątw. Z tym ostatnim zresztą, czyli z okrutną klątwą musi uporać się główna bohaterka. Jak sobie radzi, czy daje radę pokonać przekleństwo? No przecież nie mogę napisać wprost. Sprawdźcie, proszę. Drugie uzupełnienie. Tłumaczką książki Katarzyny Tučkovej jest Julia Różewicz. Ta sama, która przyswoiła naszemu językowi książki o Niedoparkach. Znacie je już?
Katarzyna Tučkova, Boginie z Žitkovej, tłum. Julia Różewicz. Wydawnictwo "Afera", Wrocław 2014.