Dziesięć bramek w Szczytnej
15 maja 2011 roku, na spotkanie derbowe do Szczytnej przyjechała Niwa. Ostatnia drużyna w tabeli musiała wygrać, by chociaż marzyć o utrzymaniu w A-klasie.
Od początku spotkania Hutnik był bardzo zmotywowany, by wygrać. Przed meczem pojawiały się różne kontrowersyjne plotki dotyczące dzisiejszego pojedynku, tym bardziej chęci do ucięcia wszelkich spekulacji na boisku było wiele. Już w 7 minucie wynik spotkania otworzył powracający do składu po zawieszeniu Sebastian Trzciński, który wykorzystał dobre podanie Rynalskiego. Kilka minut później było już 2-0, tym razem trafił Kocoń. Kiedy kilkadziesąt sekund później rzut karny wykorzystał Rynalski, Niwa wydawała się totalnie rozbita. Defensywa praktycznie nie istniała, co skutecznie wykorzystywał Hutnik. Bramkę na 4-0 po podaniu Walerysia dobrym strzałem głową zdobył ponownie Kocoń. W międzyczasie po szybkiej kontrze, znajdujący się w czystej sytuacji Rynalski trafił w słupek. 27 minuta i już jest 5-0, strzelcem bramki Sebastian Trzciński. Pięć minut później z lewej strony dośrodkowuje Okrzyński, a Ireneusz Kocoń strzela głową swoją trzecią bramkę w dzisiejszym spotkaniu. W końcówce Hutnik nieco opadł z sił, ale goście potrafili odpowiedzieć tylko jednym trafieniem. Po prostopadłym podaniu między obrońców napastnik stanął oko w oko z Roguzem i dobrym strzałem pod poprzeczkę zmniejszył rozmiary porażki. Do przerwy Hutnik prowadził 6-1.
Drugie 45 minut rozpoczęło się od spokojniejszej gry. Kibice nie ujrzeli już strzeleckiej kanonady gospodarzy. Niwa zaatakowała śmielej, a Hutnik grał zdecydowanie gorzej niż w pierwszej odsłonie. W 56 minucie na 6-2 bramkę zdobył napastnik Niwy, który dobrym strzałem po długim rogu pokonał Roguza. Gospodarze chcieli odpowiedzieć, ale wszelkie ich próby okazywały się nieskuteczne. Strzały z dystansu były bardzo niecelne, a jedyną próbą w światło bramki było niesygnalizowane uderzenie Koconia z dziesięciu metrów. Na kwadrans prze końcem impas gospodarzy przełamał Gawęda, który mocnym strzałem lewą nogą pod poprzeczkę bramki, nie dał szans bramkarzowi. Już 120 skeund później mieliśmy odpowiedź ze strony Niwy. Tym razem po błędzie defensywy uderzał pomocnik z linii 16 metra, a zasłonięty Roguz nie zdążył skutecznie interweniować. W końcówce spotkania obrońca gości ujrzał czerwoną kartkę, co jednak nie przełożyło się na wynik. Ostatecznie Hutnik Szczytna zwyciężył 7-3.
To zwycięstwo pozwoliło Hutnikowi zbliżyć się do trzeciej w tabeli Bystrzycy na pięć punktów. Kolejny mecz Szczytnianie rozegrają na gorącym terenie w Dusznikach-Zdroju. Dzisiejszą porażką Niwa zmniejszyła swe iluzoryczne szanse na utrzymanie. Ma dziewięć punktów straty do bezpiecznej strefy, a do końca rozgrywek pozostało pięć kolejek.
Hutnik wystąpił w następującym składzie: Roguz- Waleryś, Szoka, Zając, Buszta (65' M. Żurek)- Rynalski (75'
A. Rais), Bukowski, Gawęda, Okrzyński (46' Kukla)- Trzciński, Kocoń (82'
K. Rais).