Dyrektywa wywłaszczeniowa
Skrót nazwy to EPBD (Energy Performnce of Buildings Directive) – Dyrektywa o Charakterystyce Energetycznej Budynków z 2010 r. zmieniony w 2018, jest częścią Europejskiego Zielonego Ładu. Podwaja tempa modernizacji energetycznej do 2030 r. tj. ma ograniczyć emisyjność CO2 poprzez remonty i termomodernizacje. Koszt, rzecz jasna, zostanie przerzucony na mieszkańców pod rygorem kary – sankcji administracyjnej. Ma to być zespół rozmaitych wymagań, np. likwidacja ogrzewania na paliwa kopalne (w tym gaz!), izolacje ścian, okien, itp. No ale w naszym klimacie czymś jednak trzeba ogrzewać i tu pojawiają się nowe koszty, na ponoszenie których mało kogo będzie stać, i co wtedy? Wtedy pojawią się kary, które wraz z nadal obowiązującym wymogiem EPBD przekroczą możliwości wielu właścicieli, a wraz nimi – komornik, który nie tylko zajmie dochody ale też może przeprowadzić eksmisję. EPBD to ponadnarodowa akcje wywłaszczeniowa na rzecz funduszy finansowych. Zgodnie z zapowiedzią Klausa Szwaba: nie będziecie nic mieć, ale za to będziecie szczęśliwi. Co do pierwszej części tego zdania – pełna zgoda, co do drugiej – już niekoniecznie. Na to zgodził się PiS-owski rząd podpisując w tajemnicy ustalenie Zielonego Ładu, a oficjalnie niby sprzeciwiając się Unii Europejskiej. Jak trafnie zauważył Robert Ludlum w „Iluzji Skorpiona”: Kwintesencja zła sprowadza się do ubrania Szatana w białe szaty dobroci i łaski.
Podżegacze chorób
Czy w przypadku covid-19 mieliśmy do czynienia z „podżeganiem chorobowym” (ang. disease mongering)? Termin ten wymyśliła pisarka Lynn Payer w książce „Disease-Mongers: How Doctors, Drug Companies, and Insurers Are Making You Feel Sick”, wydanej w 1992 roku. Payer zdefiniowała podżeganie chorobowe jako „próbę przekonania zasadniczo zdrowych ludzi, że są chorzy, oraz lekko chorych – że są ciężko chorzy”. Ta strategia została nazwana również „korporacyjnym konstruowaniem choroby” przez Raya Moynihana, Ionę Heath oraz Davida Henry’ego w „British Medical Journal”, że „można zarobić masę pieniędzy na wmawianiu ludziom chorób”. „Firmy farmaceutyczne najpierw biorą udział w procesie definiowania chorób, a potem głośno o nich mówią pacjentom i konsumentom”. Wpływ psychiki na somę, a więc m.in. procesy fizjologiczne, jest oczywisty, choć jego mechanizmy nie są do końca wyjaśnione.
Mimo to „nasze” MZ chce kontynuować szczepienie kolejną dawką na covid-19, (niezależnie od szczepień przeciw grypie), mimo że gdzie indziej „miliardy euro z pieniędzy podatników są spalane, a kiedy kupowano te szczepionki, nikt o nic obywateli nie pytał” – powiedział w Parlamencie Europejskim chorwacki eurodeputowany Mislav Kolakusic. Jesteśmy świadkami spalania miliardów dawek tak zwanych szczepionek na COVID-19 na całym świecie, których nikt już nie chce /.../ lepiej byłoby spalić zastrzyki i pieniądze, zanim wstrzyknięto ludziom eksperymentalne „szczepionki”, a tym samym uratować życie i zdrowie tak wielu, którzy często byli zmuszani do przyjmowania tych iniekcji”.
Kapłani pandemii dzisiaj
Zasada, że jak się wsiadło na karuzelę stanowisk, to trudno z niej zlecieć, zmienia się co najwyżej krzesełka, dotyczy także „kapłanów covid-19”, którym zaczyna palić się grunt pod nogami. I tak: Prof. Krzysztof Pyrć, który jest znany z kompletnie nietrafionych prognoz na temat rozwoju pandemii koronawirusa, szczucia przeciw krytykom głównego nurtu pandemicznego i tropienia „antyszczepionkowców”, znalazł się w Zespole Doradczym ds. Kryzysu Klimatycznego przy prezesie PAN. Prof. Jarosław Pinkas, który rekomendował teleporady i inne rewelacje jako szef Sanepidu oraz współodpowiedzialny za „zarządzanie pandemią” (z wiadomymi następstwami choćby dla 200 tys. osób), teraz zasiada w radzie nadzorczej Wytwórni Papierów Wartościowych.
Z kolei minister Adam Niedzielski marzy o mandacie posła. Jako minister i kolejny geniusz doceniany i obdarowywany różnymi stanowiskami od czasów SLD, przez czasy Platformy do czasów PiS, w wywiadzie dla RMF na temat swojej dalszej kariery powiedział: Są pewne rozmyślania, analizy. Puenta jest taka, że rzeczywiście jak się wejdzie w pewien świat polityki i zaczyna się w nim dobrze funkcjonować, to, żeby być w nim dobrze osadzonym, to mandat posła jest konieczny. Mam takie ambicje. Tak być nie może i żeby to zmienić, trzeba zmienić władzę, a dokładnie – ludzi ją sprawujących. Przykład min. Niedzielskiego pokazuje, że dotychczasowe szyldy partyjne nic już nie znaczą.
Efekt cieplarniany
No dobrze, ale, nawiązując do wcześniejszych wpisów, czy ocieplanie się klimatu ma miejsce czy nie? Odpowiedź jest prosta: na przestrzeni dziejów klimat raz się ocieplał, a raz ochładzał, mieliśmy czasy, gdy mamuty i inne stwory biegały po ziemi, a potem przyszła epoka lodowcowa, która też się skończyła, itd. Klimat miał przebieg sinusoidalny, a przyczyny tych procesów są w sferze dociekań. Najprawdopodobniej zmiany zależą od procesów zachodzących w kosmosie, a więc zupełnie od nas niezależnych. Obecnie mamy do czynienia raczej z „wypłaszczaniem się statystycznym” – tak bym to ujął. Zimy mamy łagodniejsze, za to dłuższe, lata, przynajmniej u nas, cieplejsze i krótsze. Coś się dzieje, ale z tak krótkiej perspektywy nie wiadomo co.
Zwolennicy glob-cio jako dowód podają topienie się lodowców. No dobrze, ale lodowce to zamarznięta woda słodka, co oznacza, że wcześniej była w stanie ciekłym, a potem zamarzła, czyli że klimat wcześniej był gorący a potem zlodowaciał. Nie mówią też, że Antarktyda „topi” się od spodu, nie mówi się o wulkanach.
Z kolei największym gazem cieplarnianym jest para wodna w postaci chmur, dzięki którym mamy temperaturę i wilgotność pozwalającą żyć; podobnie jak dwutlenek węgla potrzebny jest roślinom do życia (fotosynteza).
Takie są fakty. Przeciwko nim stają przeróżni geszefciarze i pożyteczni idioci. Pierwsi zarabiają na tej nowej, świeckiej religii, duże pieniądze w czym pomagają im ci drudzy.
A reszta płaci.
No i będę kandydować
Tym razem do senatu z mojego jednomandatowego okręgu wyborczego, to jest Powiatu Kłodzkiego i Ząbkowickiego. Taka decyzja zapadła na posiedzeniu egzekutywy partii Nowa Nadzieja 7.03.2023 r. w Kłodzku. Szefem i koordynatorem mojej kampanii wyborczej będzie kol. Roman Łambucki, który – w przypadku sukcesu wyborczego – zostanie dyrektorem biura senatorskiego.
Wybór kol. Łambuckiego ma kilka przyczyn. Po pierwsze, znamy się od wielu lat, razem rozpoczynaliśmy działalność polityczną najpierw w Unii Polityki Realnej, potem w kolejnych ugrupowaniach, które z niej wyrosły do Konfederacji włącznie. Po drugie, z ramienia Konfederacji Roman Łambucki startował w ostatnich wyborach do parlamentu osiągając przyzwoity wynik na tle innych kontrkandydatów. Ostatecznie posłem nie został, a to z powodu dość dziwnej ordynacji zwanej dla niepoznaki proporcjonalną i przeliczającego głosy na mandaty algorytmu, wg którego liczy się suma głosów w całym kraju, ale mniejsza z tym. Ważne, że ma wiedzę, umiejętności i doświadczenie niezbędne do prowadzenia kampanii wyborczej. Z wyborami do senatu jest prościej, bo obowiązuje ordynacja większościowa, a więc wygrywa ten, kto zdobędzie więcej głosów od pozostałych.
Ale to choć ważne, wcale nie jest najważniejsze, bo najważniejsza jest unikalna szansa by zrealizować piątkę postulatów Konfederacji: życie, wolność, własność, rodzina, naród. Jest to tym ważniejsze, że znaleźliśmy się jako kraj, naród i państwo w sytuacji tyleż trudnej, co niepewnej, a obecne władze PiS z przystawkami zwane dla zmylenia Zjednoczoną Prawicą, jak i ekipy poprzednie, PO (dziś KO), PSL i inne, nie zdały egzaminu, czego dowodem jest wzrost poparcia dla Konfederacji.
Konfederacja Wolność i Niepodległość to prawicowa partia federacyjna, w której skład wchodzi m.in. Nowa Nadzieja kierowana przez Sławomira Mentzena. Główne założenia programowe zawarte są w dokumentach: „Piątka Konfederacji” z 2019 r., „Polska na nowo” z 2021 r., oraz „Po stronie Polski” z 2022 r. W kolejnych tekstach odniosę się do nich bardziej szczegółowo.