Felietony
Spacerkiem po Ziemi Kłodzkiej - Powiat kłodzki a Ziemia Kłodzka
Upieram się, by Ziemię Kłodzką pisać z dużej litery. Ziemia Kłodzka jest dla mnie równoważnikiem administracyjnym Powiatu Kłodzkiego. Termin „Ziemia Kłodzka” ukuliśmy w Komitetach Obywatelskich działających właśnie na tym terenie na początku lat 90. ub. wieku, aby scalić ten zakątek Polski zwany potocznie „Poletkim Pana Boga”.
Od początku byłem za reformą administracyjną kraju, dlatego aby w szczególności zlikwidować karłowate województwa, a szczególnie woj. wałbrzyskie. To województwo wszystkim kojarzyło się z węglem, zadymieniem, zapyleniem, szarością ... będąc w jego obrębie i za Ziemią...
Wakacyjne rozważania o Kłodzku
Środek wakacji - w całej Polsce pada, podtapia, zatapia... ostatnio Poznań z powodu zbyt małej drożności kanalizacji burzowej został zalany łącznie z dworcem kolejowym... U nas, w Kłodzku - słonecznie, sucho, nawet zbyt sucho - to i nikt nie upomina się o udrożnienia kanalizacji... a przecież niewiele się zmieniło na lepsze i lada deszcz powoduje, że ulicami płyną strumyki... Śródmieście w środku sezonu śpi snem sprawiedliwego... właściciele sklepów stoją w drzwiach i smętnie przyglądają się nielicznym przechodniom. Wycieczki od czasu do czasu „hurtem” nawiedzają sklepy spożywcze po lody i...
Jaka przyszłość czeka kłodzką kulturę?
To pytanie powinien zadać sobie każdy, któremu leży na sercu dobro naszego miasta, naszego regionu. Wszak tu mieszkamy i chcemy dla niego – a więc i dla siebie – jak najlepiej.
Temat ten na tyle mnie frapował od wielu już lat, że zainicjowałam, w wydawanym przez naszą gazetę swego czasu dodatku kulturalnym pt. „Przegląd Kulturalny”, kącik poświęcony specjalnym rozważaniom na temat kultury Kłodzka. Zapraszałam do wypowiedzi wielu ludzi, aktywnych, wrażliwych, twórczych, którym na pewno zależało na mieście. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że przyszłość Kłodzka w dużej mierze zależy od kultury, od...
Samorządowa karuzela
Początek szczytniańskiego samorządu terytorialnego kształtował się metodą prób i błędów. Był trudny, ale i ciekawy. Na pierwszej sesji nowej Rady Miejskiej (7.06.1990r.) wybrano przewodniczącego i zastępcę tego ważnego organu - był to Edward Gunia i Wojciech Szlosberger.
Na sesji 12.05.1990 r. nastąpił wybór burmistrza - został nim Józef Drabik ze Złotna, który na tej sesji zaproponował - przekonywująco - na swojego zastępcę Mirosława Awiżenia. Następnymi decyzjami radnych były: przejęcie prowadzenia szkół podstawowych z terenu Gminy; reorganizacja Miejskiego Ośrodka Kultury - jego dyr....
My, Wy, Oni
Nieubłaganie zbliżamy się do czasu, w którym 20 lat temu i do Szczytnej wkroczyło NOWE, z którym cała Polska wiązała określone oczekiwania, sciśle powiązane z nadziejami.
W naszym mieście patronował im Komitet Obywatelski, należący początkowo do Stowarzyszenia Komitetów Obywatelskich Ziemi Kłodzkiej, później niezależny. Liczył 11 członków i 9 sympatyków. Jego pierwszym przewodniczącym był Mirosław Awiżeń, po jego rezygnacji Zygmunt Depczyński. To tam przygotowywano się do pierwszych wyborów władzy terytorialnej, wymieniano poglądy, dyskutowano - czasem długo i burzliwie.
Miał KO duży wpływ na...
Odpowiedzialność Rady Miejskiej w Kłodzku
... upadek społeczności zawsze zaczyna się od upadku kultury....
Nie wydaje mi się, aby nieustanne roszady personalne, a także organizacyjne w Kłodzku, dobrze służyły naszemu Miastu. To jest jakiś kociokwik. Decyzjami Burmistrza zmienia się ludzi, ciut wcześniej wychwalanych pod niebiosa przez tego samego Burmistrz (patrz: Jerzy Dziewiecki - b. dyrektor byłego już Ośrodka Sportu i Rekreacji, Bogusław Michnik - b. dyrektor byłego już Kłodzkiego Ośrodka Kultury, Klaudia Lutosławska-Nowak - była już dyrektorka jeszcze istniejącego Muzeum Ziemi Kłodzkiej ...).
I tu zwracam się do Rady Miejskiej...
Kultura bez udziału władz?
Pani Krystyna Oniszczuk-Awiżeń zaprosiła nas, czytelników, do dyskusji o kulturze. O jej stanie tu i teraz. I bardzo dobrze. Myślę, że całkiem spore grono osób weźmie udział w rozmowie. Na początek kilka zdań. Obserwator, uczestnik i odbiorca pracy takich instytucji w Kłodzku ma w ostatnim czasie sporo refleksji. Jakich? Zdecydowanie przeważają te, które nadają się wyłącznie do typowo polskiej wyliczanki narzekań. Ba, nawet do budowania newsów w tych mediach, które się w tym specjalizują. To jednak za mało. Bo zasadniczo nie zmienia sytuacji, nie wyraża głośno dezaprobaty i jest tak naprawdę...
O kulturze - felieton ze Starej Morawy
Koncepcja znakomitego architekta, artysty japońskiego Kiyo Rokauku z wizją Kłodzka jako centrum kultury, z włączeniem do krwioobiegu mniejszych miejscowości jak Stronie Śląskie, Szczytna, Bystrzyca Kłodzka, Nowa Ruda i innych, jeszcze bardziej się oddaliła niż kiedykolwiek .... I to za sprawą m.in. naszych wybrańców, którzy mieli reprezentować to co najlepsze w gospodarce i kulturze....
Z niepokojem obserwuję i także pełen wręcz lęku włączam się w rozważania mojego przyjaciela Jacka i kręgu jego przyjaciół w dysputy na temat wprowadzanych systematycznie zmian w krajobrazie kultury do niedawna...
Kuchnia w żałobie
Zostaliśmy jak te sieroty, spłakane, z zamętem w głowach, bezradnie powtarzając - dlaczego, dlaczego??? Politycy nawołują do zgody narodowej, dziennikarze nie napuszczają na nikogo, nie zadają podchwytliwych pytań, na które nie ma dobrych odpowiedzi. Żałoba przyszła do naszych serc i naszych domów. Nawet chętnie wzięlibyśmy sąsiada za rękę, uśmiechnęli się do przestraszonego petenta w urzędzie, ale jak to zrobić? Już dawno zapomnieliśmy o szacunku dla drugiego człowieka, o uprzejmości, dobrym wychowaniu, bezinteresownej życzliwości. Żyjąc w ułudzie łatwych pieniędzy, fałszywych zaszczytów...
Katyń - pamiętamy
We wrześniu 1980 r. okolice dworca PKS i stacji PKP Kłodzko Miasto wyklejone były plakatami: “Katyń”, “Starobielsk”, “Ostaszków”. Mieszkańcy Kłodzka dopominali się o pamięć. Twórcy tej akcji pamiętali, że nazwy tych miejscowości skazane zostały na zapomnienie.
Dzieciństwo spędziłem na wsi “zabitej dechami”. Chodziłem do szkoły podstawowej poniekąd ekskluzywnej, gdyż w naszej klasie było nas ośmioro.
W szkole tej na pewno musiano realizować programu “jedynie słusznej linii”, ale na pewno nikt na siłę nie próbował mnie indoktrynować. Nie potrzebował, bo wiedział, że historii to ja się uczę...
Żałoba w każdym z nas
Każdy z nas w swoim życiu stracił kogoś bliskiego. Dziś, w obliczu tragedii pod Smoleńskiem wiemy, że każdy
w Polsce stracił kogoś bliskiego. Jeśli nawet nie poznaliśmy osób tragicznie zmarłych osobiście, to przecież każdy z nas spotykał ich obraz w telewizorze, słuchał w radiu czy czytał ich słowa w prasie, internecie. Ja postrzegam – zwłaszcza teraz, te osoby z pierwszych stron gazet jako ojców, matki, dzieci – ta świadomość budzi największy mój żal…
Każdy z Polaków stracił Prezydenta RP, posłów, senatorów – przedstawicieli narodu. I nawet jeśli nie zgadzaliśmy się z ich poglądami, to...
Czy wiecie?
Czy wiecie, że podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej przewodniczący Rady zignorował zapisy Statutu Miasta Kłodzka? A konkretnie § 52 pkt. 1 Statutu o treści „Przewodniczący informuje radę o złożonych interpelacjach odczytując je na najbliższej sesji rady”. Nie wiem, czy było to świadome działanie, czy też nie - fakty wyglądają następująco:
Pomiędzy sesjami złożyłem dwie interpelacje: pierwszą - dotyczącą dotacji dla przedszkoli publicznych; drugą – dotyczącą rezygnacji Dyrektor Muzeum Ziemi Kłodzkiej z zajmowanego stanowiska.
Jako, że pierwsza z interpelacji została złożona przeszło 14 dni...
Czy i ja powinienem się wypowiadać o świecie?
Mieszkam w swojej Małej Ojczyźnie, na Ziemi Kłodzkiej. Mam swoje lokalne zmartwienia, troski a nawet katastrofy. W świecie to tylko drobnostki ale dla nas, dla mnie, to sprawy kluczowe. Staramy się jak możemy by tę naszą Małą Ojczyznę czynić coraz zasobniejszą, coraz bardziej bezpieczną. Ale przecież nie żyjemy w próżni. Wokół nas kręgi zatacza Duża Ojczyzna, Europa i wreszcie cały świat. I tak to już jest, że gdzieś w świecie nastąpi zawirowanie, nawet wydawałoby się nieduże, ale nas może dostać tsunami na skalę dla nas tragiczną. Więc bacznie patrzmy co to się dzieje na świecie też, tym...
Niekoniecznie regionalia, ale na pewno uniwersalia (24) – o kotach
W lutym, jak co roku, obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Kota. Z tej okazji postanowiłam przeczytać wreszcie (bo książkę kupiałam dość dawno, jeszcze w lipcu ub.r. podczas Święta Papieru w Dusznikach-Zdroju) „Kocie opowieści”, autorstwa rumuńskiego pisarza Cristiana Teodorescu.
Książka pełna ciepła, humoru, empatii, pisana z psychologicznym znawstwem zarówno kocich i psich, jak i ...ludzkich zachowań. Narratorką opowiadań jest... kotka jednooka zwana Oczko, która
przyszła na świat na wsi w dość ubogiej rodzinie, potem właściciele ją wyrzucili, ale cudem została uratowana przez sympatyczną...
Mietek Kowalcze: Czytane dla fabuły (24). Fabuła, która drażni
Nic się po Noblu nie zmienił – usłyszeliśmy przed laty o Czesławie Miłoszu, kiedy ktoś zauważył, że Nagroda nie przerwała (na dłużej) jego twórczości. Nie o wszystkich jednak da się powiedzieć tak samo. Mam na myśli to, że długo przychodzi nam czekać na książki tych, których owo wyróżnienie wyraźnie twórczo „zamroziło”. Pisanie dla nas, czytających, odłożyli. O pisarstwie (i poglądach) Johna Maxwella Coetzeego da się jednak powiedzieć podobnie jak o Czesławie Miłoszu. Po 2003 (Nobel) regularnie możemy sięgać po nowe opowiadania i powieści autora „Polaka”, a wydawnictwa stale wznawiają starsze...
Niekoniecznie regionalia, ale na pewno uniwersalia (21)
Kolejna pozycja z kręgu tematyki dotyczącej książek i bibliofilstwa. Niewielka, zaledwie 110-stronicowa książka – a wręcz triller (!), choć pisana spokojnym, powściągliwym stylem. Chodzi o Dom z papieru, autorstwa Carlosa Marii Dominqueza (rocznik 1955) – argentyńskiego pisarza i dziennikarza.
Autor porusza się w środowisku bibliofili i pokazuje, jak wielka miłość do książek może doprowadzić wręcz do obłędu. Nie zdradzając szczegółów – wszak rozwiązanie pewnej zagadki związanej z książką J. Conrada Smuga cienia, powalanej cementem, to clou tej książki – jedno możemy powiedzieć, że szaleństwo...
Niekoniecznie regionalia, ale na pewno uniwersalia (20)
„Światło którego nie widać” to powieść amerykańskiego autora, już prezentowanego przeze mnie w jednym z ostatnich odcinków. Anthony Doerr zafascynował mnie swoim „Miastem w chmurach” czyli miasteczkiem o nazwie „Chmurokukułków”. Tak mnie zaintrygował, że sięgnęłam do jego wcześniejszej powieści, za którą otrzymał w 2014 r. Nagrodę Pulitzera oraz Pokojową Nagrodę Literacką Daytona; książka została bestsellerem „New York Timesa”.
Sposób konstruowania akcji, prezentowania bohaterów jest dla niego charakterystyczny. Tym razem nie odbiegamy jednak tak daleko w czasoprzestrzeni, bo akcja toczy się...
Czytane dla fabuły (21): Z przymrużeniem (szczęśliwego) oka
Przyjmowaliśmy i składaliśmy niedawno życzenia na 2025 rok. Najczęściej było to: szczęśliwego…
Spróbujmy w tym cyklu zrobić kolejną woltę i do tego wykonać szpagat myślowy, a mianowicie połączyć ten nasz wymarzony stan z fabułą. Niełatwe. Dyskusyjne.
Na początku kolejnego roku mnóstwo odsłon i komentarzy zbierają wszelkiego rodzaju rankingi szczęścia. Badanie tej odmiany naszego dobrostanu podejmuje od lat kilka szacownych już instytucji. I tak według metod stosowanych przez Instytut Gallupa my, Polacy, zajmujemy 44 miejsce, w zestawieniu World Happiness Report, które swoje wyniki uzyskuje...
Czytane dla fabuły (20): Wigilia po czesku
Dwanaście lat temu Václav Neckář z zespołem Umakart nagrał śliczną kolędę pt. „Půlnoční”. Polecam: https://youtu.be/45mbYID0ec4?si=iz6is08U6zRNKJGB. Przypomniała się ona w odniesieniu do króciutkiej fabuły, jaką polecam na bożonarodzeniowe dni. Dlaczego? Otóż tłem do wideoklipu jest Dworzec Główny w Pradze, a książka (książeczka), którą rekomenduję, właśnie w tym miejscu zawiązuje akcję. Jak więc wygląda celebrowanie wieczoru i nocy 24 grudnia w stolicy naszych sąsiadów? „Boże Narodzenie w Pradze” Jaroslava Rudiša to opowieść o wędrówce bohatera, a z czasem grupki napotkanych przez niego osób...
Niekoniecznie regionalia, ale na pewno uniwersalia (19)
Czy wiecie Państwo co znaczy „ukino”? To słowo w języku japońskim znaczy „spowolnienie tempa”. A jak to osiągnąć? Można pójść na spacer, można do kawiarni, albo też poczytać książkę... A jeśli już książkę – to na pewno z gatunku „comfort books” czyli takich, które pocieszają, otulają, przynoszą wytchnienie – niezwykle modnych w ostatnich, kryzysowych czasach, kiedy nudzą już wszelkie newsy, kłótnie... I właśnie takie książki stworzył Toshikazu Kawaguchi – japoński reżyser, scenarzysta, pisarz. To seria licząca już 6 pozycji – pt. „Zanim wystygnie kawa”. Książki cieszą się niezwykle dużą...
Czytane dla fabuły. Ach ten finał!
Przychodzi Wam do głowy od czasu do czasu, żeby zostać anarchistką/anarchistą? Jestem pewien, że tak. Powody? Różne. Niech będzie podstawowy, który od razu nas przekonuje do takiej postawy – organizacja jednego z systemów państwa. Od najbliższego nam samorządu po... aż nie warto ich wszystkich wymieniać. Dlaczego tak publicystycznie zaczyna się tekst, skoro w cyklu „Bramy” rekomendujemy fabuły? Eleanor Catton, autorka znakomitej powieści „Wszystko, co lśni” zaproponowała nową książkę – „Las Birnamski”. Tytuł, zapożyczony z szekspirowskiego „Makbeta”, to nie tylko nazwa interesującej,...
Trzy choinki na Boże Narodzenie
Znowu przychodzi grudzień i przynosi te swoje atrakcje mikołajowe, wigilijne, bożonarodzeniowe, sylwestrowe. Znowu umęczymy się rozkosznie w kuchni, potem przy stołach, potem w fotelach. Ile będzie upominków nietrafionych i trafionych (najlepiej wcześniej uzgodnionych), ile narzekań na polityków i pogodę, ile kolęd wysłuchanych i zaśpiewanych. Ile radości, ile samotności. A nad nami znowu ten blask nocy wigilijnej, choinek, a może nawet śniegu? Eh, warto czekać, niby co roku to samo, ale zawsze pojawiają się te drgnienia serc, czasem łza nie wiadomo dlaczego, a dzieci jakby grzeczniejsze...
LISTOPADOWE WIERSZE OGRODOWE
Listopad to miesiąc zmian. Zmienia się roślinność, pogoda, kolory, nastroje, a wszystko to – na gorsze, dlatego prawie nikt nie lubi tego nieszczęsnego listopada. Przeważnie zamknięci w domach, po przymusowych spacerach do „biedronki”, czy gdzieś tam, wspominamy letnie dni, zanurzeni w fotelach albo z nosem przy szybie. A na zewnątrz… szaro, brązowo, raczej smutno, deszczowo. Wzrasta znaczenie parasoli, płaszczy i ciepłych butów, a i rękawiczki, i szalik trzeba odnaleźć w szafie… Może też gdzieniegdzie wzrastać znaczenie poezji.
W poszukiwaniu odrobiny optymizmu udajmy się do ogrodu. Tam...
U schyłku lata czyli jak polubić wrzesień
Oto mamy wrzesień. Wciąż lato, ale dzień coraz krótszy. Kończy się czas urlopów, a dzieciaki już w szkole. Wraca monotonny rytm obowiązków codziennych: śniadanie, praca, zakupy, dom, dzieci, koniec leniuchowania, koniec lipcowo-sierpniowego „jakoś to będzie”. Znów przychodzi pora nastawiania budzików. Słońce jeszcze wszechobecne, ale już nie dokucza, a i popadać potrafi. Zieleń trochę wyblakła, kwiaty ciągle rozkwitają, jednak nie dają już tyle radości. Wincenty Pol w wierszu „Na jesieni” tak oto wrześniowo zapowiadał jesień:
Coraz ciszej – wrzesień! wrzesień!
Słońce rzuca blask z ukosa,
I...
Niekoniecznie regionalia ale na pewno uniwersalia (13)
Książka niemal wakacyjna, lekka, przy której człowiek się uśmiecha, pisana bardzo przystępnym, prostym stylem, z poczuciem humoru – ale jakże ważki temat poruszająca. Temat szczęścia. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał przygód Hektora – lekarza psychiatry – to gorąco polecam. Autor François Lelord (rocznik 1953), podobnie jak bohater jego książki pt. Podróże Hektora czyli poszukiwanie szczęścia – to także psychiatra i psychoterapeuta, a do tego autor kilkunastu poradników, które spotkały się ze znakomitym przyjęciem w wielu krajach.
Hektor wydaje się być zadowolonym ze swego dość ustabilizowanego...
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »